Ronaldo: 17-letni mistrz świata
Imponujące liczby poskutkowały natychmiastowym powołaniem do prowadzonej przez Jairzinho juniorskiej kadry reprezentacji Brazylii, a krótko po tym do kadry Carlosa Alberta Parreiry na mistrzostwa świata w USA, gdzie jako zaledwie 17 latek zdobył Puchar Świata, po wygranej w karnych z reprezentacją Włoch. Co prawda Ronaldo nie wystąpił w ani jednym spotkaniu, jednak samo powołanie i to że znalazł się w kadrze na turniej pokazuje, jak wielkim talentem był i jak mocno w niego wierzono.
Jeszcze przed wyjazdem na mundial, młodym Ronaldo interesowały się europejskie kluby, takie jak, PSV Eindhoven, FC Porto, Juventus, Bayern, Barcelona oraz Milan. Po zakończonych mistrzostwach świata 17-latek nie zdążył się jeszcze dobrze rozpakować, a już zbierał się do kolejnej podróży – tym razem do Europy. Jego agenci załatwili mu kontrakt z tłustą prowizją w Holandii (400 tysięcy dolarów). Nowym klubem Ronaldo zostało PSV Eindhoven, które bardzo mocno musiało starać się o pozyskanie Brazylijczyka, biorąc pod uwagę zainteresowanie większych europejskich klubów. Czołowy klub Eredivisie zapłacił za kartę zawodniczą 6 milionów dolarów. Ronaldo zdecydował się na transfer do PSV po namowach swojego reprezentacyjnego kolegi Romário. „Powiedział mi, że PSV jest jednym z najbardziej profesjonalnych i najlepiej zorganizowanych klubów w Europie”. Dzięki temu transferowi stał się najdroższym zawodnikiem pozyskanym z ligi brazylijskiej.
Pierwsza przygoda w europie
Krótko po transferze do PSV, do drzwi Il Fenomeno zapukała firma Nike, która w tamtym czasie nie miała jeszcze żadnej konkretnej oferty sprzętu piłkarskiego. To miało zmienić się wraz z podpisaniem umowy z Ronaldo. Brazylijczyk otrzymał kontrakt wart 150 tysięcy dolarów rocznie, a chwilę później kolejny w wysokości 15 milionów dolarów w ciągu 10 lat. Obecnie Ronaldo, podobnie jak Michael Jordan i Tiger Woods, związany jest z firmą Nike dożywotnio.
W barwach holenderskiego klubu Brazylijczyk miał niemal taką samą skuteczność, jak wcześniej w swojej ojczyźnie. Średnio strzelał praktycznie jedną bramkę na mecz. Przez dwa lata spędzone w Holandii Ronaldo rozegrał 57 spotkań i zdobył 55 bramek. Wynik byłby zdecydowanie lepszy, gdyby nie kontuzja kolana, której zawodnik nabawił się w drugim sezonie na holenderskich boiskach.
Felerne kolana
Pod koniec 1995 roku Ronaldo zaczął się uskarżać na coraz silniejsze bóle kolan. Lekarze zdiagnozowali u niego chorobę Osgooda-Schlattera, czyli aseptyczne zapalenie guzowatości kości piszczelowej, które najczęściej objawia się guzkiem pod kolanem oraz jego obrzękiem. Początkowe rokowania nie były najlepsze. Standardowe leczenie tego schorzenia zajmuje bowiem od kilku miesięcy, do nawet kilku lat.
Lekarze klubowi oszacowali rozbrat Brazylijczyka z piłką na co najmniej cztery miesiące i nie dawali szans Brazylijczykowi na powrót do gry przed Igrzyskami Olimpijskimi. Ronaldo nie mógł tyle czekać. Ostatecznie zdecydowano się na operację i późniejszą fizjoterapię w klinice w Rio de Janeiro. Ronaldo podchodził do rehabilitacji bardzo poważnie. Ostatecznie zadziwił wszystkich – zdążył pojechać na Olimpiadę, na której zdobył z reprezentacją brązowy medal. Co ciekawe, w tym turnieju musiał występować jako Ronaldinho, ze względu na to, że w kadrze znajdował się już inny Ronaldo – Ronaldo Rodrigues de Jesus.
Pobyt w Holandii był dla Brazylijczyka udanym okresem w karierze, jednak nie czuł się on dobrze w realiach nowego kraju. Nie przeszkadzało mu to jednak w zabawie w nocnych klubach, w których przebywał przez całą swoją karierę. Ostatecznie, czując wewnętrzną pustkę, postanowił zmienić otoczenie, wcześniej jednak zapisując na swoim koncie zdobycie Pucharu Holandii oraz koronę króla strzelców Eredivisie w sezonie 1995/1996.




