17 czerwca 2001 roku
Roma-Parma, Juventus-Atalanta oraz Lecce-Lazio. Parma na Stadio Olimpico nie grała już o nic, mając matematycznie zapewnione czwarte miejsce, co uprawniało ich do udziału w rundzie kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów. Atalanta była już bezpieczna, podczas gdy Lecce musiało wygrać, aby pozostać w Serie A.
Już o godzinie 13:45 Stadio Olimpico tętniło życiem: wszystkie miejsca były zajęte, każdy kibic trzymał w ręku flagę. Atmosfera była nasycona dreszczykiem emocji i niecierpliwością: to mógł być przecież dzień triumfu, którego smaku tifosi nie zaznali aż od 18 lat. Podczas ogłoszenia składów, wrzask kibiców na stadionie był imponujący. Przed rozpoczęciem meczu Capello poprowadził zawodników na krótki spacer po murawie, by poczuli wyjątkowość tego momentu. Gra się rozpoczęła, a giallorossi już od pierwszych minut przejęli inicjatywę.
Po dwóch znakomitych okazjach, stworzonych przez Montellę i Tottiego, ten drugi trafił do bramki na 1:0, umieszczając piłkę w siatce mocnym strzałem. Radość kapitana Romy wypełniła cały stadion, kiedy ten biegł w stronę zgromadzonych na Curva Sud, zdejmując koszulkę w geście triumfu. Roma zbliżyła się do celu. Na Stadio Olimpico zapanowała euforia. Drugą bramkę na 2:0 w 39. minucie zdobył Vincenzo Montella, zaś Batistuta przypieczętował triumf Romy strzałem na 3:0 w 78. minucie. Chociaż Marco Di Vaio zdobył dla Parmy bramkę honorową, nie miało to już żadnego znaczenia. Roma była mistrzem, jednak…
Pięć minut przed końcem spotkania, gdy arbiter Braschi przerwał grę z powodu faulu, tłum kibiców giallorossich wpadł na murawę. Większość ultrasów błędnie zinterpretowała intencje sędziego, myśląc, że mecz właśnie się zakończył. Fani zaczęli zrywać koszulki ze swoich idoli, a na boisku zapanował koszmarny chaos. Służby porządkowe ostatecznie opanowały sytuację, jednak zajęło im to dobre kilkanaście minut. Capello, wściekły na kibiców, wymachiwał rękami i wygrażał im pięściami. Krzyczał, by ci zeszli z boiska, bo jeszcze chwila, a cały budowany przez niego sukces obróciłby się w nicość.
Roma ryzykowała walkowerem, a to byłaby utrata mistrzostwa w najgłupszy możliwy sposób. Ostatecznie mecz został dograny do końca, chociaż niektórzy piłkarze musieli dokończyć go w koszulkach piłkarzy rezerwowych oraz spodenkach pożyczonych od kolegów. W końcu arbiter zagwizdał po raz ostatni. Piłkarze Parmy szybko opuścili boisko, na które wkrótce znów wbiegli kibice. Juventus w tym samym czasie wygrał z Atalantą, podczas gdy Lazio przegrało z Lecce. Ale to już nie miało znaczenia. O godzinie 16:52, 17 czerwca 2001 roku, Roma została nowym mistrzem Włoch, po raz trzeci w swojej historii. Rozpoczęła się mistrzowska feta.
Niemal natychmiast ulice Wiecznego Miasta wypełniły oszalałe z radości tłumy: flagi falujące na wietrze, dźwięk klaksonów, triumfalne śpiewy, kibice kąpiący się w fontannach, ogromny hałas… Kulminacyjnym punktem uroczystości była feta na placu Circo Massimo. Świętowało na nim ponad milion osób.
Rzym tamtej nocy nie zasnął…




