Marnowany potencjał
Juventus nigdy nie słynął ze szczególnych sukcesów w szkoleniu młodzieży. Brak warunków, czy czasu na „hodowanie” młodych latorośli piłkarskiego świata? Rozumiem, że chcąc budować silny skład, potrzeba zawodników na tu i teraz, mniej lub bardziej doświadczonych i ogranych w Europie, już rozpoznawalnych. Niemniej jednak, nawet przy takim podejściu, czasem trafi się jakaś perełka, o którą warto walczyć i być dumnym z jej rozwoju.
Niestety i tutaj Stara Dama nie świeci przykładem, chociaż i ten aspekt to po części kamyczek do ogródka Massimiliano Allegriego. Trzeba przyznać jednak, że we Włoszech na potęgę marnuje się talenty lub przechodzą one bez większego echa, bo skauci nie mają już takiej skuteczności jak kiedyś – w końcu tacy zawodnicy jak chociażby Del Piero, Baggio, Vialli, czy inni wielcy nie wzięli się znikąd.
Marnowanie talentów i brak dobrych szkółek młodzieży to we Włoszech nagminna sprawa od wielu lat. Nie bez powodu w zestawieniach największych talentów w Europie nie ma żadnego Włocha.
Wracając jednak stricte do Juventusu, za obecne talenty bianconerich uważa się Fagiolego, Mirettiego, Soule, czy Ake. Trudno jednak jednoznacznie ocenić tych piłkarzy i porównać ich chociażby z Marchisio i Giovinco, gdyż po pierwsze nie otrzymują oni zbyt wiele szans na grę (może poza Mirettim) ale także nie są prowadzeni we właściwy sposób i praktycznie pozostawieni samym sobie, przez co ich pewność siebie, a także umiejętności nie rosną a pozostają bez zmian – a jak wiadomo, gdy stoisz w miejscu to się cofasz…
Podsumowując, obecny stan drużyny, to wiele przeciętności i niepewności w grze, co gorsze, z zawodnikami nieprzystosowanymi do przypisanych im pozycji, a także z brakiem wiary we własne umiejętności. Kryzys w Juventusie trwa w najlepsze i pomimo tego, że wielu kibiców domaga się zwolnienia Massimiliano Allegriego, nie jest on jedynym, chociaż dużym, problemem.
Pomimo tego wszystkiego patrzę na to z jakimś dziwnym spokojem, ucząc się analizować sprawy Juventusu bardziej na chłodno, a oddając się przyjemności podziwiania całej rywalizacji w Serie A, mając na uwadze też to, że bianconeri zamknęli niedawno swój wspaniały cykl, którego od początku do końca byłem świadkiem, a który prędko może się ponownie nie wydarzyć, w wykonaniu jakiejkolwiek innej drużyny włoskiej. Dodatkowo jako pasjonat historii włoskiej piłki wiem, że teraz nadszedł po prostu czas dla innych zespołów – Milanu i Interu, a być może w tym roku, kiedy oba mediolańskie kluby będą się ścigać o magiczną drugą gwiazdkę, dane nam będzie podziwiać dawno już niewidziany na południu Włoch sukces Napoli.
Odbudowa Juventusu potrwa długo, być może dłużej niż ktokolwiek by się tego spodziewał, ale klub stanie na nogi. Zawsze stawał. I chociaż obecnie nie wygląda to kolorowo, to pewne jest, jak pokazuje historia, że Stara Dama za jakiś czas powróci, a tymczasem niech swoje pięć minut wykorzystają inni. Fino alla Fine.




