Vierchowod i Juventus: Nowe wyzwanie
W 1989 roku mógł trafić do Milanu, by stworzyć defensywny blok marzeń z Paolo Maldinim i Franco Baresim. Do akcji wkroczyli jednak Gianluca Vialli i Roberto Mancini, którzy tak długo namawiali Cara na pozostanie w klubie, aż ten przedłużył kontrakt o kolejne trzy lata.
Nadszedł jednak dzień, w którym Car zapragnął nowych wyzwań i postanowił zmienić otoczenie. Jego usługami żywo zainteresowany był Marcello Lippi. Gianni Agnelli z kolei zabiegał o zatrudnienie Vierchowoda od kilku lat. W końcu dopiął swego. Wraz z Vladimirem Jugoviciem przenieśli się w 1995 roku do Juventusu, gdzie od trzech lat grał już inny zawodnik Sampdorii – Gianluca Vialli.
W Juventusie walczył o miejsce w wyjściowej jedenastce z Moreno Torricellim, Paolo Montero oraz Massimo Carrerą. W Serie A sezon zakończył na drugim miejscu, ustępując Milanowi, jednak w europejskich pucharach Starej Damie tym razem poszło dużo lepiej.
22 maja 1996 roku na Stadio Olimpico w Rzymie, Vierchowod będący już 36-letnim zawodnikiem razem z Juventusem zdobył swoje trofeum życia – Puchar Ligi Mistrzów. Bianconeri pokonali po rzutach karnych drużynę Ajaxu Amsterdam. Pietro w tym pamiętnym meczu rozegrał pełne 120 minut partnerując w obronie Ciro Ferrarze. Po zakończeniu sezonu przeniósł się do Milanu.
Schyłek kariery
W ekipie rossonerich, która przeżywała jeden z najgorszych okresów swojej historii spędził również jeden sezon, będąc tylko rezerwowym obrońcą dla Alessandro Costacurty, Marcelo Desailly’ego czy Franco Baresiego. Na dodatek Milan spisał się w lidze wyjątkowo słabo i zajął dopiero 11. miejsce.
Ostanim klubem Cara w jego piłkarskiej karierze była Piacenza. W klubie tym grał regularnie przez 3 sezony do 41. roku życia, a karierę zakończył dopiero po spadku tego klubu z Serie A w sezonie 1999/00. Na boiskach Serie A spędził zatem prawie dwie dekady, a w seniorskim futbolu był obecny przez ćwierć wieku.
REPREZENTACJA
W reprezentacji pomimo zdobytego mistrzostwa świata w 1982 roku oraz brązowego medalu z 1990 roku Vierchowodowi nie szło idealnie. W kadrze zadebiutował 6 stycznia 1981 roku w zremisowanym 1:1 meczu z reprezentacją Holandii. Rok poźniej Enzo Bearzot zabrał go na wspomniane mistrzostwa rozgrywane w Hiszpanii. Tam jednak Car nie wystąpił w żadnym spotkaniu i odebrał jedynie symboliczny medal. W 1986 roku w Meksyku był już podstawowym zawodnikiem reprezentacji, jednak Włosi zakończyli udział na 1/8 finału przegrywając 2:0 z Francją. W 1990 roku również znalazł się w składzie na turnieju o Puchar Świata, ale w drużynie Azeglio Viciniego nie był pierwszoplanową postacią, a zaledwie rezerwowym obrońcą. Na kolejną imprezę, rozgrywaną w 1994 roku w USA już się nie załapał, pomimo dobrych i regularnych występów w eliminacjach. Łącznie w dla Italii Pietro wystąpił w 45 meczach i zdobył 2 gole.
DALSZE LOSY
Po zakończeniu kariery został trenerem. Szkolił zespoły z niższych lig takie jak Calcio Catania (2001), Florentia Viola (2002) i Triestina Calcio (2005). W każdym przypadku został zwolniony przed końcem sezonu. Po kilku latach przerwy, w 2014 roku objął zespół Honvéd Budapeszt, jednak i tutaj nie osiągnął sukcesu. Ostatnią próbę w roli trenera podjął w 2018 roku, prowadząc albańską Kamzę.
Od 2008 roku jest felietonistą Rai w Sabato Sprint. W 2012 r. Kandydował na burmistrza w wyborach samorządowych Como na czele listy obywatelskiej. Uzyskał 1017 głosów.
Tworząc różnego rodzaju zestawienia jedenastek piłkarzy, czy porównania włoskich obrońców kibice rzadko pamiętają Pietro Vierchowoda. Jednym tchem są w stanie wymienić takie nazwiska jak Paolo Maldini, Franco Baresi, Giuseppe Bergomi, Alessandro Nesta, czy Fabio Cannavaro. Sporadycznie w takich zestawieniach natrafić można na Ciro Ferrarę. Warto jednak wspomnieć także Pietro Vierchowoda, który idealnie spełniał swoją rolę klasycznego plastra. O tym jakim był świetnym zawodnikiem świadczą chociażby wypowiedzi napastników, którzy musieli się z nim mierzyć.
Warto też w formie ciekawostki wspomnieć, że 38-letni Vierchowod, podczas gry w Piacenzie wciąż potrafił przebiec 100 metrów poniżej 11 sekund. Kolejnym ciekawym faktem jest, że Luis Nazario de Lima Ronaldo, będąc w świetnej formie w sezonie 1997/98 ładował bramki wszystkim zespołom Serie A. Postawiły mu się tylko dwie drużyny – ekipa Juventusu oraz Piacenza, właśnie z Vierchowodem w składzie, który zatrzymał Brazylijczyka w obu ligowych meczach.
Vierchowod niestety już na zawsze pozostanie bardzo niedocenianym obrońcą. Gdybyście wciąż mieli jednak wątpliwości co do umiejętności tego gracza, zapytajcie o „Ostatniego Cara” w Genui, zobaczycie co powiedzą…




