Ancelotti i Malesani: rozczarowanie i sukces
W porównaniu do prezydenta Pedraneschiego, Stefano Tanzi przyjął bardziej bezpośrednie i zdecydowanie mniej subtelne podejście. „Cele nie marzenia” – oświadczył po objęciu sterów i szybko zabrał się za maksymalizację szans Ancelottiego na krajowy sukces. Do już istniejącego grona świetnych zawodników, w skład którego wchodzili Cannavaro i wychowanek klubu, Gigi Buffon, dołączyli Thuram, Chiesa, Crespo i Mario Stanić. Taktycznie, Ancelotti przeszedł na ustawienie 4-4-2 i jedynie przy niektórych okazjach pozostał wierny sprawdzonej formacji Scali 5-3-2.
Niestety, kadencja Ancelottiego była pełna rozczarowań. Stawiając czoła dobrze znanemu przeciwnikowi – drużynie Starej Damy pod wodzą Lippiego – która w tamtym czasie była także aktualnym mistrzem Europy – gialloblu nie byli w stanie przełamać uporu i przebiegłości bainconerich. Gdy do końca sezonu pozostały zaledwie cztery mecze, kolejne remisy 1:1 z Milanem i Juventusem kosztowały Parmę drogo, gdyż turyńczycy zdobyli tytuł mistrza sezonu 1996/97 z przewagą dwóch punktów.
Dramat niepowodzenia Ancelottiego w zdobyciu scudetto nabrał głębi, kiedy przeciwstawił się marzeniu Stefano Tanziego o sprowadzeniu Roberto Baggio z Milanu. Prezydent pragnął rozkoszy i spektaklu. „W Parmie, nie możemy ograniczać się tylko do zdobycia scudetto. Powinniśmy także urzekać pięknem gry” – ogłosił z przekonaniem. Jednakże, piękno to kwestia subiektywna, a Ancelotti, podobnie jak Scala przed nim, był przekonany, że angażowanie gwiazdy o statusie luksusowym nie jest złotym środkiem na drodze do wielkości.
Pycha rodziny Tanzich wkrótce przekroczyła następne granice. W obliczu kolejnego sezonu, który zakończył się bez żadnych trofeów, Ancelotti został bezceremonialnie zastąpiony przez Alberto Malesaniego. Ta decyzja, choć podyktowana ambicją sukcesu, była równie mocno nasączona żądzą Tanzich za spektakularną rozrywką. Malesani, były strateg Fiorentiny, zasłynął ze swojej ekstrawagancji, donośnego głosu i beztroskiej filozofii futbolu. Jego charakterystyczne, niekiedy ekscentryczne, zachowania przy linii bocznej, zwłaszcza pełne pasji celebracje, stały się żywym symbolem jego trenerskiej tożsamości.
Piłkarze Parmy nie mieli innego wyboru jak zaakceptować te osobliwe decyzje. Nowy szkoleniowiec gialloblu powrócił do znajomego schematu Nevio Scali. Miał do dyspozycji odpowiedni personel, by to zrealizować. Z Buffonem na bramce oraz Thuramem, Sensinim i Cannavaro zajmującymi centralne pozycje obronne, crociati zakontraktowali Diego Fusera i Paolo Vanoliego do wsparcia wspomnianego tria. Obronę chronił duet Alain Boghossian i Dino Baggio. Przed nimi grał Juan Sebastián Verón w roli fantasisty mając w ataku do dyspozycji Hernána Crespo i Enrico Chiesę – jeden z najbardziej zabójczych duetów napastników w Europie. Ta drużyna była magnum opus ery Tanzich: Il Grande Parma.
Nic więc dziwnego, że sezon 1998/99 zapisał się złotymi zgłoskami w annałach historii Parmy, z triumfem zarówno w Pucharze Włoch, jak i Pucharze UEFA. W finale przeciwko Marsylii parmeńczycy zaaplikowali rywalom aż trzy gole, z czego kwintesencją mocy i efektywności była zdobyta bramka przez Enrico Chiesę. Po serii precyzyjnych podań, Thuram wbiegł w środek pola, mijając przy tym dwóch przeciwników, by finalnie przekazać ją do Veróna na prawym skrzydle. Argentyńczyk, z chirurgiczną precyzją, posłał piłkę w kierunku Hernána Crespo w polu karnym. Ten, z finezją godną mistrza, przepuścił ją między nogami prosto do Chiesy, który z woleja posłał ją w górny róg bramki, niemal rozrywając siatkę. Malesani, nie mogąc powstrzymać euforii, zaczął taniec triumfu przy linii bocznej. W ten sposób, Parmie udało się dotrzeć na sam szczyt swoich możliwości.
Koniec ery
Mimo że gialloblu nadal cieszyli się pewnymi sukcesami – wygrywając kolejny finał Pucharu Włoch w 2002 roku pod wodzą trenera Pietro Carmignaniego – tak pożądane scudetto wciąż wymykało się z ich rąk. Co więcej, w imperium Tanzich zaczęły pojawiać się problemy finansowe, a sprzedaż cennych zawodników Parmy stała się faktem: Verón i Crespo opuścili klub, przenosząc się do Lazio, po nich Thuram i Buffon dołączyli do Juventusu, ale to i tak było niewystarczające. Pełny zakres finansowego upadku rodziny Tanzi został ujawniony dopiero w 2003 roku, kiedy to Parmalat zawalił się w skandalu, często porównywanym do amerykańskiego Enronu.
Firma – ósma co do wielkości we Włoszech i reprezentująca jeden procent PKB kraju – zgromadziła długi sięgające 20 miliardów dolarów. Calisto Tanzi został skazany za defraudacje, malwersacje i związek z organizacją przestępczą, otrzymując ponad 17 lat więzienia.
Losy Parmy, ściśle splatające się z losami Parmalatu, zarówno w sensie dosłownym, jak i metaforycznym, skutkowały postawieniem klubu pod kontrolowaną administracją. Do 2007 roku losy klubu kierowane były przez mianowany sądownie syndyk. Tylko nieco ponad dekadę po spektakularnych sukcesach, Parmę przygniotła bezlitosna rzeczywistość…
Jak głosi miejscowe przysłowie w dialekcie parmeńskim: „Gdy wspinasz się na drzewo, pamiętaj, że im wyżej wchodzisz, gałęzie stają się cieńsze, a ty oddalasz się od ziemi”. Pomimo tego co się wydarzyło fani zawsze będą pielęgnować wspomnienia czasów, gdy gialloblu stali się potęgą we Włoszech i Europie. Ich Campanilismo ujawniło się przez chwałę Parmy pomimo chaosu i cierpienia, które nastąpiły. Wielu parmeńczyków nie cofnęłoby niczego. Na razie jednak mogą z nostalgią wspominać triumfy Scali i Malesaniego. Upadek okazał się bardzo bolesny.
Na podstawie: Breaking The Lines, Football365, These Football Times, The Football Faithful




