Del Piero - Padova

Zanim Alex stał się Del Piero

Na początku lat 90 XX wieku Alessandro Del Piero był zawodnikiem Calcio Padova. Swoimi wspomnieniami z okresu rozkwitu wielkiego talentu Pinturicchio podzielili się dyrektor sportowy Piero Aggradi (zmarł 17 lipca 2008 roku), trener Mauro Sandreani oraz jeden z kolegów z drużyny młodego Alexa – Angelo Montrone.

Piero Aggradi

W przeszłości piłkarz Juventusu, stary wilk boiskowy, ale przede wszystkim człowiek, który odkrył wielki talent i skierował go w stronę Starej Damy. Ówczesny dyrektor sportowy z Padwy nie zamierza przypisywać sobie zasług. Mówi jedynie o wielkim szczęściu i wielkiej szansie jaką los podarował młodemu Del Piero. Szczęściu należy jednak pomagać i to właśnie uczynił dla Alexa latem 1993 roku, po dwuletniej ścisłej obserwacji zawodnika.

Alessandro uczęszczał do szkoły imienia Petrarki, z internatem. Mieszkali tam wtedy wszyscy chłopcy spoza miasta. Pochodził z San Vendemiano, gdzie rozpoczął swoją przygodę z piłką w lokalnym, przyparafialnym klubie. Był bardzo poważnym, spokojnym, pełnym szacunku chłopcem. Nigdy nie miałem z nim problemu. Ani w internacie, ani w stołówce, do której chodziła nasza młodzież. Od czasu do czasu zdarzało się, co całkiem naturalne, że musieliśmy odbyć pogawędkę z nauczycielem i którymś z chłopców. Zawsze kończyło się to jakimś wartościowym wykładem. Normalne rzeczy. Z Del Piero było to nie do pomyślenia. Był całkowicie pochłonięty pomysłem zostania zawodowym piłkarzem, dzielił swój dzień między naukę i trening, dobrze też radził sobie w szkole. Nie miał czasu na psoty i wygłupy. Miał wielką siłę moralną. Od najmłodszych lat był wzorem dla wszystkich i takim pozostał po dziś dzień.

Cichy chłopak, który pozostaje skromny jak mysz pod miotłą, nawet gdy trafił do pierwszego zespołu.

Zawsze był pełen szacunku. Dlatego od razu wszyscy go pokochali. Di Livio go uwielbiał. Szybko zostali przyjaciółmi. Fenomen Alexa polegał na tym, że swoim profesjonalizmem i skromnością zarażał innych. Potrafił emanować tymi wartościami do tego stopnia, że przejmowali je nawet starsi i bardziej doświadczeni gracze. Ta umiejętność w nim pozostała. Nic dziwnego, że później został kapitanem Juventusu. Uważam, że zawodnik mniej utalentowany widząc Del Piero i jego ciężką pracę, potrafi wykrzesać z siebie więcej i jest gotów do wielkich rzeczy. Chłonie całą esencję piłkarskiego fachu. Automatycznie budzi się w nim myśl, że jeśli będzie postępował tak, jak Alex, będzie w stanie chociaż minimalnie zbliżyć się do jego sukcesu. Del Piero to prawdziwy wzór do naśladowania, po tym poznaje się prawdziwego mistrza.

Szczęście odegrało dużą rolę w karierze Alessandro

Kiedy przybyłem do Padwy, okazało się, że Del Piero, który był jeszcze dzieciakiem, miał odejść z klubu. Opiekun sektora młodzieżowego chciał odesłać go z powrotem do San Vendemiano. W klubie początkowo uważano, że Alex jest mały, wątły i nie jest wiele wart. Zaprotestowałem. Przekonałem władze klubu oraz księdza San Vendemiano, że Del Piero zostaje w Padwie. Przejąłem sektor młodzieżowy, zadzwoniłem do Lorisa Fincato, żeby stanął na jego czele i poprosiłem go, żeby rzucił okiem na chłopca. Z miejsca poinformował mnie, zresztą razem z trenerem Adriano Buffonim, że Alex jest sprytny i warto poczekać jeszcze rok, żeby ocenić progres jaki wykonał. Doradzili mi, żebym nie pozbywał się tego chłopaka tak łatwo. Krótko mówiąc, czekaliśmy. Rok później Alessandro zaczął kształtować się fizycznie i zrozumieliśmy, że dokonaliśmy najlepszego wyboru.

Alex kochał Juve. Bardzo chciał tam zagrać. Aggardi musiał jednak ponownie pomóc szczęściu.

Przyjechał obserwator bianconerich. Nie chcę wymieniać nazwiska, tak będzie lepiej. Nie był do końca zainteresowany meczem, a w dodatku mocno się spieszył. Opuścił boisko kwadrans przed końcem, przy stanie 0:0. Alex mu się nie spodobał. Stwierdził, że nie nadaje się do Juventusu. Gdyby został do końca spotkania zobaczyłby, jak Del Piero zdobywa pierwszą bramkę mijając czterech przeciwników, a dokładając drugą ośmieszył pięciu. Zmieniłby zdanie. Kiedy powiadomiłem o tym fakcie skauta Starej Damy, odpowiedział, że już rozmawiał z Bonipertim i nic z tego nie będzie. Wściekłem się nie na żarty. Sam chwyciłem za telefon i zadzwoniłem do Giampiero.

Milan też był zainteresowany, jednak cena odstraszyła rossonerich.

Tak, Milan wykazywał spore zainteresowanie. Kiedy jednak usłyszeli o ofercie Juventusu, wynoszącej dwa miliardy lirów, złapali się za głowy. Rossoneri stwierdzili, że to astronomiczna kwota, jak na 18-letniego chłopaka. Może myśleli, że blefuję, ale to była szczera prawda. Boniperti właśnie tyle zaproponował za kartę zawodniczą młodego Alexa. Co więcej, Giampiero stwierdził, że jeśli Del Piero szybko trafi do reprezentacji i utrzyma się w niej, Boniperti w ramach podziękowania wyśle mi najnowszego flagowca z FIATa. To był rodzaj hazardu, ale chyba o tym później zapomniał. Tak, czy inaczej, nigdy nie zobaczyłem tego samochodu.

Wyjątkowy czas, godny zapamiętania

Wciąż darzę Alexa wielkim uczuciem i szacunkiem. Jak wszystkich chłopaków, którzy wzrastali w Padovie. Ravanelli, Di Livio, Rambaudi. Tak, Padwa kiedyś wychowała wiele włoskich talentów. Del Piero jest jednak wyjątkowy. Zawsze miałem do niego słabość. Tacy ludzie nie rodzą się codziennie.

Strony: 1 2 3

Udostępnij ten tekst:

Powiadom
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze