Marcello Lippi

Marcello Lippi: genialny zwycięzca z cygarem.

Powrót do Turynu

Kiedy Lippi i Inter męczyli się ze sobą, w Turynie kibice i piłkarze przeżywali podobne chwile z Carlo Ancelottim, który odpadł w półfinale Ligi Mistrzów z Manchesterem United oraz zaprzepaścił dwie szanse na zdobycie kolejnych mistrzostw Włoch, tracąc je w ostatniej kolejce na rzecz Lazio, a rok później Romy.

Wszyscy potrzebowali zmiany. Ancelotti pożegnał Turyn bez żalu – z wzajemnością, Inter na miejsce Lippiego zatrudnił Marco Tardellego, a włodarze Starej Damy ponownie zwrócili się do Lippiego. Marcello, początkowo niechętny, postanowił podjąć się ponownego prowadzenia bianconerich. 

Jego drugi cykl w stolicy Piemontu przyniósł kolejne trofea, ale także jedno z największych rozczarowań w karierze. Po optymalnym wykorzystaniu talentów, takich jak Gigi Buffon, Lilian Thuram, Gianluca Zambrotta czy Pavel Nedved, 5 maja 2002 roku zdobył swoje czwarte mistrzostwo Włoch po niesamowitej ostatniej kolejce, odgrywając się tym samym Interowi.

Drużyna, prowadzona przez Lippiego z powodzeniem obroniła także tytuł w kolejnym sezonie, przy okazji docierając do finału Ligi Mistrzów. 28 maja 2003 roku na Old Trafford Stara Dama musiała niestety po raz kolejny uznać wyższość rywala, przegrywając w rzutach karnych z Milanem, prowadzonym przez szukającego rewanżu na Juventusie Carlo Ancelottiego.

Dla trenera z Viareggio był to trzeci przegrany finał w karierze w najważniejszych rozgrywkach kontynentalnych, po dwóch poprzednich w swoim pierwszym cyklu: z Borussią Dortmund (1996/97) i Realem Madryt (1997/98). Z żalem i niedosytem, bo musiał zmierzyć się z drużyną Ancelottiego bez zdyskwalifikowanego Nedveda. „Gdybyśmy mieli Pavla, wygralibyśmy tamten finał z Milanem” – powiedział Lippi w dyskusji z Arrigo Sacchim na Festiwalu Sportu w Trydencie.

Podsumowując, w swoim drugim okresie pracy w Juventusie Lippi zdobył cztery tytuły, dołączając dwa kolejne mistrzostwa Włoch oraz dwa Superpuchary Włoch. Łącznie zdobył z Juventusem 13 trofeów, co daje mu tytuł drugiego najbardziej utytułowanego trenera w historii klubu, tuż za Giovannim Trapattonim (14 zdobytych trofeów).

Italia wzywa
Reprezentacja Włoch pod wodzą Marcello Lippiego świętuje zdobycie Pucharu Świata

Po nieudanym sezonie 2003/04, Lippi postanowił zakończyć swoją drugą przygodę z Juventusem i podjął nowe wyzwanie: został selekcjonerem reprezentacji Włoch.

Po trudnym początku, zbudował bardzo solidną drużynę, która w 2006 roku doprowadziła go do najbardziej ekscytującego zwycięstwa w jego karierze: mistrzostw świata w Niemczech, które zdobył razem ze swoimi wiernymi towarzyszami z Juventusu: Del Piero, Buffonem, Zambrottą, Camoranesim oraz Cannavaro. Lippi skonstruował zespół, który tworzył niesamowity kolektyw i razem był w stanie przezwyciężyć wszystko. 9 lipca 2006 roku w Berlinie, po wygranej 5:4 w rzutach karnych z Francją, prowadzoną przez Raymonda Domenecha, Włosi sięgnęli po upragniony i pierwszy od 1982 roku puchar.

„Pamiętam jeszcze te emocje przed rzutami karnymi” – wspominał Lippi.

Del Piero podszedł do mnie, chcąc wykonać piąty rzut karny. Nie zgodziłem się. Powiedziałem mu, że moim zdaniem ci najbardziej pewni powinni strzelać pierwsi. Alex nalegał, więc pozwoliłem mu na czwarty strzał. Pierwszy przypisałem Pirlo, drugi Materazziemu, a trzeci De Rossiemu. Brakowało mi jeszcze ostatniego, ale nie wiedziałem, komu go powierzyć. 

W takich momentach ważniejsze niż rozum są jednak uczucia i nastrój. Patrząc Grosso w oczy, powiedziałem mu: ‘Idź, Fabio, piąty karny jest twój, jesteś tym, który wypełni przeznaczenie’. Spojrzał na mnie zdziwiony i odpowiedział: ‘Ja? Trenerze, na pewno?’. Nalegałem: ‘Idź, Fabio, jesteś człowiekiem ostatniej minuty: w 1/8 finału przy wyniku 0:0, wywalczyłeś rzut karny przeciwko Australii w 93. minucie, a w półfinale zdobyłeś bramkę w ostatnich minutach dogrywki przeciwko Niemcom. To ty przyniesiesz nam zwycięstwo w mistrzostwach świata’. Byłem pewien, że zdobędzie bramkę, znaki od losu były zbyt wyraźne. 

Pamiętam, że przed rzutem karnym Grosso spokojnie zdjąłem okulary i wsunąłem je do kieszeni kurtki, aby ich nie zniszczyć, tak jak to się stało w finale Ligi Mistrzów w ’96 roku. Byłem pewny zwycięstwa. W ten sposób zostaliśmy mistrzami świata.

Triumfem w Berlinie Lippi przypieczętował sukces swojego pragmatycznego stylu gry. Podczas drogi do finału trener wyróżniał się nie tylko trafnymi technicznymi i taktycznymi decyzjami, ale także niezwykłym duchem zespołu, który zdołał wpoić powołanym zawodnikom.

„Miałem szczęście i zaszczyt zdobyć wiele mistrzostw Włoch, Ligę Mistrzów, wygrać Puchar Interkontynentalny, ale ten puchar jest czymś wyjątkowym, niepowtarzalnym” – podsumował w rozmowie z La Gazzetta dello Sport.

„Kiedy wręczyli nam trofeum, powiedziałem chłopakom: ‘Weźcie go i przebiegnijcie z nim dookoła boiska’. Kiedy kamery i reflektory były skierowane zasłużenie na radosnych zawodników, wyszedłem na środek boiska i wpadłem na genialny pomysł, aby zapalić tam cygaro. Potem piłkarze podbiegli do mnie, wręczyli mi puchar i właśnie w takich okolicznościach powstała wspaniała fotografia, którą z radością przechowuję”.

Odejście w chwale i bolesny powrót

Po zwycięstwie na mistrzostwach świata w Niemczech Lippi został nagrodzony wieloma indywidualnymi wyróżnieniami, takimi jak: Trener Roku według IFFHS oraz World Soccer, czy nagroda imienia Gianniego Brery. Był to idealny moment, by zakończyć przygodę z reprezentacją. Odchodząc w chwale, Lippi zrobił sobie dwuletnią przerwę od futbolu i tylko z boku przyglądał się zmaganiom podopiecznych Roberto Donadoniego na Euro 2008, którzy odpadli w ćwierćfinale z późniejszym triumfatorem, Hiszpanią.

Na swoje nieszczęście, nie potrafił oprzeć się jednak pokusie przyjęcia oferty od Włoskiej Federacji Piłkarskiej, która chciała, aby ponownie zasiadł na ławce trenerskiej jako selekcjoner kadry. Niestety, druga przygoda z reprezentacją zakończyła się katastrofą. Włosi co prawda awansowali na mistrzostwa świata w RPA, jednak odpadli już w fazie grupowej, a Lippi przestał być ulubieńcem mediów.

Wyprawa do Państwa Środka

Na ławkę trenerską powrócił w 2012 roku. Wiedząc, że w świecie europejskiej piłki osiągnął już wszystko, postanowił spróbować sił w bardziej egzotycznej lidze. Wybór padł na Chiny, a konkretnie Guangzhou Evergrande, które było żywo zainteresowane usługami włoskiego szkoleniowca.

W Azji Lippi również potwierdził swój trenerski fach, triumfując od razu w lidze i Pucharze Narodowym. Z Guangzhou zdobył trzy kolejne tytuły mistrza (2012, 2013 2014), Puchar Chin (2012) i przede wszystkim Azjatycką Ligę Mistrzów.

9 listopada 2013 roku Guangzhou zostało mistrzem kontynentu, remisując 1:1 u siebie z Seulem, po wcześniej zremisowanym 2:2 meczu wyjazdowym w Korei Południowej. To ważne zwycięstwo sprawiło, że Lippi zaczął być uważany za „bohatera dwóch światów”, ponieważ stał się pierwszym trenerem, który wygrał dwie Ligi Mistrzów w dwóch różnych konfederacjach piłkarskich.

Selekcjoner reprezentacji Chin

Po sukcesach, odniesionych z Guangzhou, Lippi postanowił napisać jeszcze jeden, ostatni rozdział w swojej karierze, tuż przed przejściem na zasłużoną emeryturę. Przyjął propozycję poprowadzenia reprezentacji Chin, której celem było zakwalifikowanie się na mistrzostwa świata w Rosji.

Tego celu Lippiemu nie udało się osiągnąć, ale mimo tego pozostał w strukturach władz chińskiego związku w roli dyrektora technicznego, przekazując tymczasowo stołek selekcjonera swojemu asystentowi, Fabio Cannavaro. Ten jednak pozostał na stanowisku jedynie przez kilka miesięcy, po czym złożył dymisję. Po jego odejściu do akcji ponownie wkroczył Lippi, który pełnił tę funkcję od maja do listopada 2019 roku.

Koniec kariery

22 października 2020 roku, w wieku 72 lat, jeden z najbardziej utytułowanych trenerów w historii powiedział „dość” i zakończył karierę trenerską, w trakcie której sięgnął łącznie po 19 trofeów. „Definitywnie skończyłem pracę jako trener” – ogłosił w wywiadzie dla Radio Sportiva – „To właściwa decyzja. Być może będę użyteczny jeszcze w innych rolach, zobaczymy”.

Marcello Lippi to niezwykły człowiek. Wystarczy spojrzeć mu w oczy, aby stwierdzić, że mamy do czynienia z kimś, kto panuje nad sobą i swoją profesją. Te oczy czasami płoną powagą, czasami iskrzą, czasami wnikliwie cię analizują, ale zawsze są pełne inteligencji. Nikt nie mógłby popełnić błędu, nie traktując go poważnie – powiedział o nim Sir Alex Ferguson.

Podczas swojej długiej przygody z Juventusem, trwającej osiem lat, otrzymał wiele propozycji od prestiżowych klubów, takich jak Real Madryt, ale zawsze bez żalu odmawiał. „Nie zmieniłbym niczego w mojej karierze” – powiedział w wywiadzie dla Eurosportu. „Wygrywałem, przegrywałem, popełniałem błędy, uczyłem się, ale zawsze byłem sobą. Jestem z tego zadowolony”.

Dziś, po tylu zwycięstwach, może spokojnie poświęcić się rodzinie, żonie, dwóm synom i ukochanemu wnukowi Lorenzo, kibicowi Romy. Oprócz tego, śledzi piłkę nożną jako uważny obserwator i pielęgnuje swoją wielką pasję – żeglarstwo, którą żywił już od czasów, gdy był piłkarzem…

Strony: 1 2

Udostępnij ten tekst:

Powiadom
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze