Juventus znowu w opałach

Nie opadł jeszcze kurz po porażce Juve z Sevillą w Lidze Europy i pożegnaniu z nadziejami o włoskim finale, a być może wręcz pucharze tegoż turnieju, a turyńczycy muszą prędko zejść na ziemię i poza walką o punkty w ostatnich kolejkach tego sezonu zmierzyć się ponownie z tematem procesu o plusvalenze. Nadciągają jednak nowe ciemne chmury: kolejna rozprawa, tym razem związana ze sławetnymi już manewrami płacowymi klubu z czasów pandemii.

Juventus nie ma spokoju i jeszcze długo mieć nie będzie. Od piątku 19 maja wiadomo, że oprócz dotychczasowych perypetii sądowych, klub i jego ośmiu byłych działaczy stanie przed sądem w sprawie, związanej z porozumieniami w sprawie wypłat wynagrodzeń dla piłkarzy w czasie pandemii, kiedy to włoskie kluby (i nie tylko one) mierzyły się z ogromnymi problemami finansowymi, spowodowanymi m.in. utratą przychodów z dni meczowych.

Kolejny raz w sądzie

Uporządkujmy jednak fakty. Sprawa, o której mowa, dotyczy działań prokuratury federalnej, czyli organu sprawiedliwości sportowej, działającego z ramienia Włoskiej Federacji Piłkarskiej (FIGC). Jest niejako pochodną dochodzenia prokuratury turyńskiej w sprawie, nazwanej roboczo „Prisma” – istotne jest jednak, by wiedzieć, iż jest to osobna sprawa karna, niezwiązana z sądownictwem sportowym w sensie stricte.

Pierwsze doniesienia o tym, iż klub i jego byli działacze mogą zostać ponownie postawieni w stan oskarżenia przez prokuraturę federalną, pojawiły się już w miniony czwartek (18 maja). Choć do tego czasu przebąkiwano o możliwej ugodzie i woli zawarcia porozumienia przez turyński klub, już wiadomo, że przynajmniej na razie nie będzie o niej mowy. Nadal jest możliwa na etapie rozprawy w sądzie pierwszej instacji, trudno jednak, nomen omen, ferować wyroki, na ile realny jest to scenariusz. Póki co, Juventus będzie musiał zmierzyć się z kolejnym procesem i sprawą sądową. Wszystko dotyczy opisywanego w artykule 4. kodeksu sportowego „naruszenia uczciwości sportowej”, o którą oskarża się również niektórych byłych działaczy klubu, umocowanych wówczas do prawnego reprezentowania klubu, co prowadzi do bezpośredniej odpowiedzialności spółki. Wśród nich znajdują się: Andrea Agnelli (prezydent), Pavel Nedvěd (wiceprezydent), Fabio Paratici (dyrektor sportowy), Federico Cherubini (wicedyrektor sportowy), Giovanni Manna (dyrektor sportowy drużyny U-23), Paolo Morganti (sekretarz), Stefano Braghin (dyrektor sektora młodzieżowego) oraz Cesare Gabasio (dyrektor działu prawnego). Oskarżenia prokuratury federalnej można wyartykułować w kilku głównych rozdziałach.

„Manewry płacowe”: dwa sezony na celowniku

Lwią część tego, o co oskarża się Juventus, stanowią, rzecz jasna, dwa tzw. „manewry płacowe”, dotyczące sezonów 2019/20 oraz 2020/21. Zdaniem prokuratury, klub powinien uwzględnić w raporcie finansowym z 30 czerwca 2020 roku również pieniądze, dotyczące „uzupełnienia wynagrodzeń”, uzgodnionego z 21 piłkarzami. Jak uprzednio ustaliła prokuratura turyńska (prowadząca dochodzenie w sprawie karnej „Prisma”), porozumienie nie zakładało całkowitego zrzeczenia się czteromiesięcznej pensji w najtrudniejszym okresie pandemii koronawirusa (kiedy to rozgrywki ligowe zostały zawieszone), lecz jedynie odłożenia jej w czasie, jakkolwiek wypłaty wciąż pozostawały bezpośrednio związane z tymże sezonem (a tym samym rokiem finansowym). Ten sam mechanizm miał być, zdaniem oskarżenia, zastosowany w kolejnym roku, tym razem jednak dotyczył 17 zawodników. Również w tym wypadku z góry wiadomo było, iż pensje zostaną wypłacone nieco później.

Manewry te, jak formułuje to prokuratura, stanowiły „pogwałcenie podstawowych zasad rachunkowości, a tym samym zasady par condizio (uczciwości) wobec pozostałych klubów Serie A z punktu widzenia ekonomiczno-finansowego”. W odniesieniu do pierwszego razu, Juventus utrzymuje, iż nigdy nie ukrywał intencji zwrotu należnych pensji zawodnikom w innym czasie, co można też wywnioskować z oświadczenia, opublikowanego 28 marca 2020 roku (kiedy to rozgrywki ligowe były zawieszone).

W przypadku wznowienia rozgrywek ligowych, klub i zawodnicy wznowią negocjacje ewentualnego uzupełnienia zredukowanych wynagrodzeń.

– fragment komunikatu z 28 marca 2020 roku.

W drugim przypadku, którego dotyczyły tzw. carte private, czyli indywidualne porozumienia z piłkarzami, podpisywane w postaci osobnych aneksów, turyński klub utrzymuje, iż dokumenty te stanowiły jedynie „notatki”, zawierające kalkulacje należnych pensji każdego z zawodników, do których obie strony miały wrócić w odpowiednim czasie, tym samym zdaniem Juventusu nie miały one wartości prawnej.

Byli działacze Juventusu, którym postawiono zarzuty. Grafika: La Gazzetta dello Sport
Agenci piłkarscy: fikcyjne zlecenia

Kolejne oskarżenie, którym obciąża się siedmiu ówczesnych działaczy, dotyczy relacji klubu z agentami piłkarskimi. W latach 2015-2022 przedstawiciele owi mieli otrzymywać wynagrodzenie „bez faktycznie wykonywanej działalności pośrednictwa” lub, mówiąc wprost, „za fikcyjne zlecenia”. Co więcej, miało zdarzać się, iż za pomoc w negocjacjach transferu gracza niepełnoletniego lub „młodzika” (w których przypadku usługa pośrednictwa oficjalnie nie mogła być świadczona), agent miał otrzymywać wynagrodzenie podczas innej przeprowadzanej operacji. Wśród podejrzanych transferów znajdują się: przeprowadzka Leonardo Spinazzoli do Romy, Sene Kaly’ego do Barcelony, przedłużenie kontraktu Giorgio Chielliniego oraz odnowienie umowy Filippo Ranocchii.

Pod lupą znalazł się wobec tego nie tylko Juventus, ale i agenci. Prokuratura zasygnalizowała już konieczność zbadania sprawy przez federalną komisję agentów sportowych. Na liście znalazły się mniej bądź bardziej znane nazwiska przedstawicieli zawodników: Davide Lippi, Gabriele Giuffrida, Giorgio Parretti, Antonio Robesco, Luca Arlatti, Silvio Pagliari, Giuseppe Galli, Michele Fioravanti, Luca Puccinelli, Tullio Tinti oraz Vincenzo Morabito.

Podejrzane relacje z innymi klubami

Wreszcie, do kompletu należy dodać podejrzane współprace z sześcioma innymi klubami. Prokurator federalny Giuseppe Chiné utrzymuje, iż Paratici i Gabasio „negocjowali i zawierali poufne porozumienia z Sampdorią, Atalantą, Sassuolo, Udinese, Bologną i Cagliari, dotyczące działań na piłkarskim mercato” z pominięciem prawidłowego obiegu dokumentów, „w rażący sposób obchodząc tym samym normy federalne”. W tym wypadku, nadchodzący proces Juventusu nie wyczerpie tematu, bowiem Chiné może wszcząć postępowanie również wobec wymienionych klubów, zamieszanych w ów podejrzany proceder.

Czym teraz ryzykuje Juventus?

Tyle o zarzutach. Czym ryzykuje Juventus? Należy zaznaczyć, że włoskie sądownictwo sportowe pozostawia organom sprawiedliwości dosyć sporą swobodę decyzji (co, mówiąc na marginesie, jest tematem niekończących się dyskusji), dlatego trudno jednoznacznie i precyzyjnie odpowiedzieć na to pytanie. W poniedziałek 22 maja Juventus dowie się, jaką ostatecznie karę otrzyma w związku ze sprawą o plusvalenze, a tym samym ile punktów karnych zostanie mu odjętych w obecnym sezonie. Decyzja w tej sprawie może wpłynąć na kolejne, również tę, związaną z opisanymi wyżej zarzutami.

Można też sądzić, iż turyński klub będzie jeszcze próbował dojść do porozumienia z prokuraturą – choćby na etapie pierwszej rozprawy. Jeśli ta będzie na to otwarta, prawdopodobnie i tak celowała będzie w punkty karne (jeśli tak, to dotyczące już sezonu 2023/24), Juventus zaś będzie wolał grzywnę. Jeśli do ugody nie dojdzie i obie strony postanowią walczyć, ryzyko będzie zdecydowanie większe.

Ile punktów karnych w sprawie o plusvalenze?

W poniedziałek 22 maja Juventus pozna ostateczny wyrok w sprawie o plusvalenze, czyli sztuczne – zdaniem prokuratury – zawyżanie zysków kapitałowych z transferów piłkarzy. Kolegium gwarancyjne Włoskiego Komitetu Olimpiskiego anulowało karę 15 punktów karnych, nałożoną uprzednio przez federalny sąd apelacyjny, cofając sprawę do ponownego rozpatrzenia. Co jednak istotne, nie cofnęło kar wobec pierwszoplanowych ex-działaczy Juve: Agnellego, Paraticiego, Cherubiniego i Arrivabene, co równa się z potwierdzeniem popełnienia przez nich wykroczeń, a tym samym definiuje bezpośrednią odpowiedzialność spółki.

Sąd apelacyjny ma „przeformułować” wyrok, w związku z czym może w teorii: podtrzymać karę (opracowując nowe uzasadnienie), zwiększyć ją lub (co najbardziej prawdopodobne) zredukować. Prognozy są jednak dalekie od pewnych. Jeśli bowiem kara ma dotyczyć obecnego sezonu oraz być „odczuwalna pod względem sportowym”, prokuraturze będzie chodzić o doprowadzenie do wykluczenia Juventusu z udziału w przyszłorocznych pucharach europejskich, do czego 9 punktów karnych (o czym wspomina się najczęściej) może nie wystarczyć. Tym samym, niewykluczone, iż Giuseppe Chiné zawnioskuje o 12-13 ujemnych punktów. Jak zareaguje na to sąd? Przekonamy się w poniedziałek.

Opracowano na podstawie: Gazzetta dello Sport, Gianluca Di Marzio, własne

Udostępnij ten tekst:

Powiadom
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze
Tobiasz
Tobiasz
10 miesięcy temu

Cyrk,karanie na siłę żeby zniszczyć klub ,gdzie są kary dla innych klubów ,wszczęto śledztwo,ale i tak jest to zasłona dymna bo tylko juve zawsze jest i będzie winne.Gianni powiedział kiedyś że „nikt nas nie lubi bo się nas boją i tak ma byc”.

Tomasz
Tomasz
10 miesięcy temu

„Po podaniu ręki milaniście myje ją. Po podaniu ręki juventino liczę swoje palce.”
Jakie to prawdziwe i niezmienne od lat …