Giuseppe Signori

Giuseppe Signori: zapomniany włoski bomber

Signori w Serie A

Nie wszyscy jednak akceptowali styl gry wdrażany przez Zemana. Wielu kibiców żądało jego głowy po tym, jak Foggia prezentowała się na początku sezonu 1990/91. Pomimo kiepskiego startu, drużynie ostatecznie udało się awansować do upragnionej Serie A, chociaż Zeman otarł się o przedwczesne zwolnienie.

Gra w najwyższej klasie rozgrywkowej we Włoszech, uważanej wówczas za najlepszą ligę świata, była dla Signorego spełnieniem marzeń. Tym bardziej, że drużyna miała zadebiutować przeciwko wielkiemu Interowi, w składzie którego grały takie gwiazdy, jak Walter ZengaAndreas BrehmeLothar Matthäus, czy Jürgen KlinsmannZemanlandia dała z siebie wszystko i ku zdziwieniu zgromadzonych na Giuseppe Meazza, zremisowała 1:1.

Signori spędził w Foggi trzy bardzo owocne sezony, podczas których, wbrew swoim własnym oczekiwaniom, stał się prawdziwym bomberem. Uzbierał 105 występów, w których zdobył 38 bramek. Regularnie pakował piłkę do siatki, a tercet, który tworzył z Francesco Baiano i Roberto Rambaudim, nie tylko doprowadził Foggię do dziewiątego miejsca w Serie A, ale także przeszedł do historii jako “tridente delle meaviglie”. Co ciekawe, bilans bramkowy drużyny w sezonie 1991/92 to 58 zdobytych i 58 straconych bramek.

W 1991 roku Beppe miał wiele szczęścia, nie tylko na boisku. Cudem ocalał w wypadku, z którego wyszedł bez szwanku, w przeciwieństwie do jego samochodu, który został doszczętnie zniszczony. Sam zawodnik twierdził, że to cud, który przypisuje świętemu ojcu Pio.

Lazio

Całkiem udany sezon 1991/92 w Serie A przykuł uwagę. Po całe trio Foggi zgłosiły się inne kluby. Rambaudi trafił do Atalanty, Baiano do Fiorentiny, Signorim zainteresowało się Lazio. Piłkarza bardzo chciał mieć w swoich szeregach Dino Zoff. Karta zawodnicza kosztowała rzymski klub osiem miliardów lirów. Kibice biancocelestich nie do końca wiedzieli, czego mogą się spodziewać po najnowszym nabytku swojego klubu, tym bardziej, że w składzie mieli takich zawodników, jak Diego FuserAaron WinterThomas DollKarl-Heinze Riedle oraz ich bożyszcze, czyli Paul „Gazza” Gascoigne.

Na szczęście tych wątpliwości nie miał trener. Signori z miejsca zyskał jego zaufanie i miejsce w pierwszym składzie. Odwdzięczył się dość szybko. W pierwszych pięciu spotkaniach wpisał się siedmiokrotnie na listę strzelców, a udany początek przypieczętował zdobyciem hat-tricka w meczu z Parmą. Niestety jego indywidualne osiągnięcia nie szły w parze z klubowymi. Lazio z wymienionych wyżej spotkań wygrało zaledwie jedno – z Parmą, resztę remisując. Orły ukończyły sezon na piątym miejscu w tabeli, co było dużym niedosytem dla kibiców, pomimo awansu do europejskich pucharów. Na swoje i ich pocieszenie Signori został królem strzelców z 26 golami na swoim koncie. Wygrał rywalizację z takimi wielkimi jak BaggioBatistutaBalboManciniPapin, czy Van Basten.

W kolejnym sezonie Beppe ponownie znalazł się na szczycie listy strzelców, tym razem trafiając do bramki rywali 23-krotnie. Jego reputacja pięła się w górę, aż media zaczęły porównywać go do legendarnego Paolo Rossiego. Oczekiwania rosły, jednak Signori zachowywał spokój. „Spokojnie. Opanujcie się. Daleko mi do tego co osiągnął Rossi. To legenda. Ja muszę jeszcze sporo się nauczyć, aby zasłużyć na wasze porównania”.

Po zajęciu czwartego miejsca w tabeli ligowej oraz porażkach w Pucharze Włoch i Pucharze UEFA klub postanowił zmienić trenera. Nowym szkoleniowcem został dobry znajomy Beppe – Zdenek Zeman. Inna drużyna, ale styl gry ten sam. Lazio pod wodzą Czecha zdobyło 69 bramek w lidze, żadna drużyna nie strzeliła więcej goli. Lazio w sezonie 1994/95 zajęło drugie miejsce, kibice byli zachwyceni, chociaż czuć było pewien niedosyt. W Pucharze UEFA odpadli dopiero w ćwierćfinale, natomiast przygodę z Pucharem Włoch biancocelesti zakończyli na etapie półfinału przegrywając z późniejszym triumfatorem – Juventusem.

Kibice w obronie gwiazdy

Przed startem sezonu 1995/96 do siedziby Lazio wpłynęła oferta za kartę zawodniczą Signorego. Nowym klubem zawodnika miała zostać Parma. Gialloblu płacili 25 miliardów lirów. Rozmowy osobiście prowadził Sergio CragnottiGdy wieść dotarła do kibiców, ci postanowili protestować przez cały dzień. Domagali się zerwania rozmów. Uspokoili się dopiero wieczorem, gdy wyszedł do nich Dino Zoff z informacją, że klub rzeczywiście postanowił zakończyć negocjacje. Niezadowolony z tego obrotu sytuacji był Cragnotti, który uzależniał kolejne wzmocnienia Lazio od sprzedaży Beppe. Groził nawet odejściem. Ostatecznie do niczego nie doszło.

Signori odwdzięczył się kibicom za ich wsparcie już w pierwszych spotkaniach nowego sezonu. Po raz kolejny imponował formą. Wciąż znakomicie panował nad piłką i był bardzo szybki. Czwarty sezon w Lazio i czwarty raz był najskuteczniejszym strzelcem zespołu. Po raz kolejny zawiedli jednak koledzy z drużyny. Lazio ponownie szybko odpadło z Pucharu Włoch oraz Pucharu UEFA. W lidze uplasowali się na trzeciej pozycji. Indywidualnie Signori znów odniósł sukces. Po raz trzeci zdobył tytuł króla strzelców. Tym razem podzielił go jednak z Igorem Prottim, mając na koncie 24 bramki.Trzeci tytuł w ciągu czterech lat, do dziś robi to wrażenie. W klubie nie było takiego snajpera od czasów Silvio Pioli.

Strony: 1 2 3 4

Udostępnij ten tekst:

Powiadom
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze