Gianni Rivera

Gianni Rivera: Fantasista z epoki catenaccio

Jak na ironię, zmiana na stanowisku selekcjonera mogła być gwoździem do trumny Rivery. Legendarny Helenio Herrera nie tylko ani myślał o ofensywnych harcach, ale też znacznie okroił ilość spędzonych przez Gianniego minut na murawie. 

W 1968 roku, na krótko przed Mistrzostwami Europy drużynę objął dotychczasowy asystent Herrery, Ferrucio Valcareggi. Włosi do europejskiego czempionatu przystąpili w charakterze gospodarza, nie okazując rywalom nadzwyczajnej gościnności i to właśnie oni 10 czerwca wznieśli puchar ku niebiosom. Nadużyciem byłby jednak bezgraniczny zachwyt nad formą azzurrich. Półfinałowe starcie z ZSRR (zarazem pierwsze w turnieju, w którym udział brały cztery reprezentacje), w którym nie wydarzyło się absolutnie nic interesującego, wygrali wyłącznie dzięki wsparciu siły wyższej, bowiem o awansie do finału zadecydował rzut monetą. Ostateczne starcie z Jugosławią wcale nie okazało się ostateczne, bowiem wynik 1:1 wygenerował potrzebę rozegrania powtórki, tym razem wygranej 2:0. 

Rivera po raz kolejny nie zachwycił na arenie międzynarodowej, w czym przeszkodziła mu kontuzja. Nabawił się jej na początku spotkania ze Związkiem Radzieckim, które wrodzona ambicja nakazała mu dograć pomimo przeciwności losu. L’Abatino nie mógł zostać bohaterem finału (ten zaszczyt podzielili między sobą strzelcy bramek, Luigi Riva i Pietro Anastasi), jednak złoty medal na jego szyi zawisł. 

Walka z kryzysem

Dla Rivery był to dobry rok. Po latach posuchy znów sięgnął po istotne trofea z Milanem, dopisując do życiorysu scudetto oraz Puchar Zdobywców Pucharu. Nieprzypadkowa w tych osiągnięciach była osoba trenera – na San Siro w glorii chwały wrócił Nereo Rocco, który swoją pierwszą przygodę na ławce rossonerich zakończył po zwycięstwie nad Benficą. Przedział czasowy między dwiema kadencjami Rocco nie był dla zespołu szczególnie obfity w sukcesy, a poza dwuletnią przygodą Nilsa Liedholma żaden allenatore nie wytrzymał na stanowisku dłużej niż rok. Próbę podejmowali Luis Carniglia, Giovanni Cattozzo i Arturo Silvestri. Wspólny dorobek? Puchar Włoch anno domini 1967. 

Mimo braku sukcesów drużynowych i kompletnej destabilizacji, Gianni utrzymywał równą, dobrą dyspozycję. W sezonie 1966/67 zdobył aż 19 goli, notując ponad trzykrotnie lepszy wynik niż goniący go w ślimaczym tempie Angelo Sormani. Rivera miał niebagatelny wpływ na drużynę i był prawdopodobnie jedynym człowiekiem na kuli ziemskiej, do którego fani Milanu nie mieli (i nie mogli mieć) żadnych pretensji o zaistniałą sytuację.

Koegzystencja Rocco i Rivery była systemem naczyń połączonych. Piłkarz, jakkolwiek wybitny by nie był, nigdy nie grał tak dobrze jak za czasów współpracy z legendarnym menedżerem. Za zaufanie odpłacał się trofeami. Nereo go uwielbiał. Nigdy nie był facetem wybitnie wylewnym, o swoim ulubieńcu powiedział jednak:

„Owszem, on nie biega za dużo, ale ja potrzebuję dobrego futbolu, kreatywnego myślenia i umiejętności odnajdywania się w boiskowej sytuacji od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty. Tylko Rivera daje mi to wszystko. Nie chcę wyolbrzymiać, bo mówimy tylko o futbolu, ale on jest geniuszem.”

Wcielenie geniuszu

Jakim piłkarzem był tak naprawdę L’Abatino? Jego największym atutem była umiejętność przewidywania. Zawsze wiedział, gdzie i kiedy znajdzie się inny zawodnik i nie miało znaczenia, czy mowa o koledze z drużyny czy o przeciwniku. Był niczym znakomity szachista. Pozwalało mu to odpowiednio się ustawiać i wykorzystywać wolne przestrzenie. Regulował tempo gry, podawał piłkę płynnie i nie rychło w czas.

Był obdarzony pierwiastkiem ponadprzeciętności. Świetny technik, który balansem ciała lub jednym ruchem stopy potrafił oszukać każdego rywala. Na domiar tego, był elastyczny taktycznie. To klasyczna „dycha”, ale z powodzeniem grywał jako mezalla, gdy zachodziła potrzeba wcielał się nawet w rolę ustawionego przed linią obrony dyrygenta. Bramki zdobywał średnio raz na cztery mecze, jednak bez względu na ustawienie, przechodziła przez niego niemal każda akcja. 

Nie wpasował się w negatywny archetyp współczesnej „dziesiątki”, piłkarza, który ustawiony gdzie indziej traci na wartości. Daleko mu do casusu Paulo Dybali. Porównywano go do Marco van Bastena i Johana Cruyffa, jednak Edd Norval, twórca popularnego bloga thesefootballtimes.co.uk, z godną podziwu upartością upatruje w nim pierwsze wcielenie giganta z przełomu wieków, wielkiego Zizou.

U stóp piłkarskiego Olimpu

Podążając przykładem Bryana Adamsa, Rivera mógłby chwycić za mikrofon i wyśpiewać swój hołd dla lata w 1969 roku. Po odzyskanym scudetto rossoneri ponownie awansowali do finału Pucharu Europy, tym razem stając w szranki z Ajaksem Amsterdam. Za sukcesy Holendrów odpowiadały dwie legendy, Rinus Michels i Johan Cruyff. Gianni, wówczas już kapitan zespołu, rozegrał jeden z najlepszych meczów w swoim życiu, notując dwie asysty i prowadząc Milan do zwycięstwa 4:1. Był architektem sukcesu, przyćmił nawet Pierino Prattiego, autora trzech bramek w decydującym starciu. Obok Giovanniego Trapattoniego jest jedynym zawodnikiem, który u boku Rocco zdobył dwa trofea dla najlepszej drużyny w Europie.

Zmiecenie z powierzchni wielkiego Ajaksu nie było pierwszym triumfem Rivery na arenie międzynarodowej, jednak nigdy dotąd nie udało mu się osiągnąć tego jako lider i najjaśniejsza gwiazda w swojej squadrze. Nie było też ostatnim, w październiku tego samego roku dołożył triumf w Pucharze Interkontynentalnym, notując trafienie w jednym z dwóch finałowych meczów z argentyńskim Estudiantes.

Trafił na salony. Został pierwszym rodowitym Włochem wyróżnionym Złotą Piłką (osiem lat wcześniej nagroda trafiła w ręce naturalizowanego Omara Sivoriego). Otrzymał w plebiscycie 83 punkty, wyprzedzając reprezentacyjnego kolegę, Gigiego Rivę z Cagliari. Znakomitości jak Gerd Müller, Johan Cruyff, George Best czy Franz Beckenbauer stanowili jedynie grupę pościgową. Dziennikarz Max Urbini wręczając mu nagrodę, powiedział:

To wyróżnienie jest wyrazem czystego piłkarskiego talentu. Rivera to wielki artysta, który honoruje piłkę nożną.

Strony: 1 2 3

Udostępnij ten tekst:

Powiadom
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze