Gianluca Vialli

Gianluca Vialli: Chłopak z Cremony, który trafił do piłkarskiego raju

Mistrzowski sezon

Vialli zostaje powołany do reprezentacji Włoch na zbliżające się mistrzostwa świata. Jego radość jest jednak krótka. Występów w pierwszym składzie pozbawia go Totò Schillaci, który jak się poźniej okazało, został królem strzelców turnieju.

Po mistrzostwach, które Italia zakończyła zdobywając brązowy medal, Vialli wraca do klubu. Nie jest to jednak ten sam piłkarz co przed turniejem. Jest cichy, wręcz milczący i odosobniony. Gazety zaczynają rozpisywać się o braku motywacji piłkarza. Plotki na jego temat, również dotykające sfery prywatnej, mnożą się, ale Vialli pozostaje spokojny i ciężko pracuje.

W sezonie 1990/91, kiedy nikt absolutnie się tego nie spodziewa, Sampdoria w końcu przekracza ustaloną przez siebie linię mety. Scudetto trafia do blucerchiatich. W rozgrywkach 1991/92 do swojego upragnionego sukcesu Doria dokłada jeszcze Superpuchar Włoch i na tym kończy się wspaniała bajka wielkiej drużyny, która do tych trofeów dołoży jeszcze w sezonie 1993/94 kolejny i ostatni Puchar Włoch w swojej dotychczasowej historii.

Ostatnie podrygi wielkiej Sampdorii, pomimo jedynie szóstego miejsca w lidze, to zakończona na finale wspaniała gra w Lidze Mistrzów, gdzie Włosi po raz kolejny trafiają na Barcelonę. Blucerchiati znów nie mają szczęścia, chociaż walka pomiędzy drużynami jest zacięta. Dochodzi do dogrywki, w której Ronald Koeman w 110. minucie zabija mecz i to Katalończycy są górą. „To była moja najsmutniejsza noc w piłkarskiej karierze. Miałem dwie idealne okazje by rozstrzygnąć to spotkanie na naszą korzyść. Niestety, zbyt szybko wybiegłem myślami w przyszłość mając już podpisany kontrakt z Juventusem”.

Juventus dopina swego

Rzeczywiście, przed zakończeniem sezonu do Sampdorii ponownie pukają kluby zainteresowane ich najlepszymi zawodnikami. Mantovani ponownie odbiera telefony od Berlusconiego i Agnellego, którzy zacięcie walczą o Viallego. Ostatecznie batalię wygrywa Stara Dama, która za włoskiego napastnika zaoferowała 12,5 miliona funtów plus karty zawodnicze plus Sereny, Coriniego, Bertarellego, Giampaolo i Zaniniego. Prezes Sampdorii ostatecznie kapituluje, ustępuje również sam Vialli. „Oceniłem sytuację z prezydentem Mantovanim. Lepsza Sampdoria w Serie A bez Viallego, niż ze mną w Serie B za kilka lat” – mówił Vialli kiedy transfer wyszedł na jaw, z kolei Mantovani starał się przekonać kibiców, że „sytuacja była taka sama jak kilka lat temu, kiedy zdecydowałem się sprzedać Gianlukę do Mediolanu. Zmieniła się tylko jego odpowiedź”.

Od sezonu 1992/93 Gianluca zostaje zawodnikiem Juventusu. Nie radzi sobie jednak dobrze w nowym klubie. Mieszanka nostalgii, problemów fizycznych, nieporozumień taktycznych trzyma go z dala od reflektorów, do których jest przyzwyczajony. Znów zaczynają się pojawiać plotki, a nierzadko krzyki z trybun. Vialli staje się niewidzialnym człowiekiem, którego znów pospiesznie wysyła się w stronę zachodzącego słońca.

W rzeczywistości to Juventus ma problemy, zwłaszcza w lidze. Gianluca, który zawsze był kimś, kto potrzebuje ogromnych bodźców oraz silnych zachęt, aby jak najlepiej wykorzystać swój potencjał, jest dotknięty tą sytuacją. Ponadto istnieje wyraźny problem natury technicznej. Giovanni Trapattoni na siłę próbuje zmienić go w pomocnika, nie dając mu szansy w roli napastnika. Efekt może być tylko jeden – katastrofa dla zawodnika, trenera i całego Juventusu. Krótko mówiąc, pierwsze dwa sezony w Starej Damie są trudne i rozczarowujące. Vialli kończy poza kadrą narodową i przy każdej możliwej okazji rzuca w stronę Arrigo Sacchiego kąśliwe komentarze. Mimo wszystko Juventus sezon 1992/93 kończy z trofeum na koncie i to nie byle jakim, bo z Pucharem UEFA. Vialli po drodze do finału zdobywa 5 bramek. Stara Dama ogrywa 3:1 oraz 3:0 Borussię Dortmund. To ostatnie trofeum Giovanniego Trapattoniego na ławce trenerskiej Juventusu.

Era Lippiego

Kolejny sezon przynosi duże rozczarowanie a Trap żegna się ze Starą Damą. Następuje zmiana warty. Do gry wchodzi Marcello Lippi. Vialli od jakiegoś czasu zna nowego trenera i przy pierwszej możliwej okazji bierze go na stronę, by przeprowadzić szczerą rozmowę. Zawodnik poprosił o pomoc w powrocie do Sampdorii. „Poprosił mnie o rozmowę i podzielił się ze mną swoimi obawami i przemyśleniami. Chciał odejść i był na to w pełni zdecydowany. Zapytałem go czy zwariował i zapewniłem, że odbuduje Juventus w oparciu o jego osobę” – powiedział po latach Lippi. Sam Gianluca przyznał w jednym z wywiadów, że „W pierwszych dwóch latach Juve czułem się jak Brancaleone w walce. Jak porzucony na polu kartofli. Na szczęście pojawił się Lippi”.

Jak obiecał trener, tak zrobił. Juventus Lippiego zaczął wygrywać i ponownie był na ustach wszystkich. Vialli stał się centralną postacią trójzębu, o sile którego stanowili również Ravanelli i Baggio, a także wschodząca gwiazda – Alessandro Del Piero. Atak Starej Damy znów zaczął funkcjonować: 48 bramek, z czego 17 na koncie Viallego. Efekt? Scudetto, a także Puchar Włoch i finał Pucharu UEFA przegrany z Parmą.

W końcu nadchodzi sezon 1995/96, który piłkarze i kibice Juventusu wspominają do dziś. W Serie A Juventus nie jest w stanie rywalizować z rossonerimi i ostatecznie to Milan zdobywa scudetto. Stara Dama w krajowych rozgrywkach musi zadowolić się Superpucharem Włoch, który bianconeri wygrali 17 stycznia 1996 roku pokonując 1:0 Parmę, po bramce Viallego. W powietrzu unosi się jednak jeszcze jeden zapach triumfu. Juventus po 11 latach od wydarzeń na Heysel trafia do finału Ligi Mistrzów i 22 maja 1996 roku staje naprzeciw faworyta rozgrywek – Ajaxu Amsterdam. Bianconeri po drodze ogrywają Borussię Dortmund, Steauę Bukareszt, Glasgow Rangers, a także Real Madryt i Nantes.

Spotkanie finałowe kończy się wynikiem 1:1, po magicznym trafieniu z ostrego kąta Fabrizio Ravanellego i odpowiedzi Jariego Litmanena. Dogrywka również nie wyłania zwycięzcy. Dochodzi do rzutów karnych, w których lepsza okazuje się Stara Dama, a bohaterem zostaje bramkarz Angelo Peruzzi. Euforia na Stadio Olimpico w Rzymie sięga zenitu. Juventus zdobywa Puchar Ligi Mistrzów, a tym który wzniesie go do nieba jest kapitan Gianluca Vialli.

Juventus 1-1 Ajax Amsterdam, Liga Mistrzów 1996

Cichy start i wielki triumf na koniec. Cztery intensywne lata i najważniejsze trofeum w karierze. Cykl dobiegł końca. Vialli postanawia odejść w chwale. W zbiorowej wyobraźni fanów Juventusu pozostanie kapitanem gniewu i odwagi, artystą od decydujących bramek, człowiekiem pewnym siebie, nie szczędzącym żartów. W Juventusie nikt nie jest niezastąpiony, ale zdecydowanie ktoś może stać się niezapomniany, takim piłkarzem jest właśnie Vialli. Zdając sobie sprawę z własnej wartości i z trwałości pozostawionego po sobie śladu Gianluca postanawia odejść. Cel podróży? Londyn.

Strony: 1 2 3 4

Udostępnij ten tekst:

Powiadom
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze