Weah: książe z Parc des Princes
Dobra gra w Monaco zaowocowała transferem do PSG, które wyłożyło na 25-latka równowartość 6,5 miliona euro. W paryskim klubie nadal błyszczał formą. W swoim pierwszym sezonie zdobył 21 bramek, z czego 14 w samej lidze. Ponownie jednak musiał zadowolić się jedynie wicemistrzostwem kraju. Lepsza w Ligue 1 okazała się Marsylia, a w półfinale Pucharze UEFA Juventus. W Pucharze Francji jednak PSG nie miało sobie równych – było to siódme trofeum Weaha.
W kolejnym sezonie paryżanie dotarli do półfinału Pucharu Zdobywców Pucharów, a także, w końcu, weszli na sam szczyt ligowej tabeli, zdobywając mistrzostwo. Weah wraz z Ginolą i Raíem stanowili o sile ataku zespołu z Parc des Princes.
Kibicom PSG przyszło oglądać George’a Weahę ostatni raz w barwach swojego klubu w sezonie 1994/95. Na zakończenie przygody z paryżanami Weah zdobył kolejny Puchar Francji, a także Puchar Ligi Francuskiej. W Lidze Mistrzów dotarł do półfinału i został królem strzelców rozgrywek z 7 trafieniami na koncie. W ligowych rozgrywkach natomiast PSG uplasowało się na trzecim miejscu. Jego ogólny bilans w Paryżu to 138 występów oraz 55 bramek. Do dziś wspominany jest na Parc des Princes jako jedna z największych gwiazd klubu.
Weah: Król Mediolanu
W maju 1995 roku, po francuskiej przygodzie, Weah został sprowadzony przez Milan, za równowartość 6,9 miliona euro. Jego debiut w Serie A miał miejsce 27 sierpnia w wygranym 2-1 meczu z Padovą, gdzie strzelił swojego pierwszego gola, już po 6 minutach gry i asyście Franco Baresiego. Szybko zaskarbił sobie serca kibiców rossonerich. Fani, kadra szkoleniowa oraz sam Fabio Capello byli nim oczarowani. Stał się ważnym elementem drużyny.
Na uznanie w oczach Don Fabio zasługiwały szczególnie jego niesamowita szybkość i umiejętności dryblingu. Kibice szybko okrzyknęli go następcą Marco van Bastena. W grudniu tego samego roku został zdobywcą Złotej Piłki, jako pierwszy pozaeuropejski zawodnik, a miesiąc później odebrał nagrodę Piłkarza Roku FIFA. Dzięki swoim 11 zdobytym w lidze bramkom przyczynił się także do 15. w historii mistrzostwa Włoch dla Milanu.
W sezonie 1996/1997 rossonerim nie szło już tak dobrze. Odległe, 11. miejsce w tabeli, brak awansu do pucharów i szybkie zakończenie udziału w Lidze Mistrzów na fazie grupowej. Weah jednak nie dał o sobie zapomnieć, szczególnie 8 września 1996 roku, w meczu z Veroną, gdzie zdobył swoją najpiękniejszą bramkę w karierze.
Liberyjczyk przechwycił piłkę we własnym polu karnym po czym na pełnej prędkości popędził w kierunku bramki rywali, po drodze mijając siedmiu zawodników drużyny przeciwnej, ostatecznie oddając strzał z 16 metrów. Akcja zapisała się złotymi zgłoskami w historii włoskiego futbolu, a komentujący ją Tiziano Crudeli oszalał z radości. „Tak, to była genialna bramka. Nie wiem dlaczego, ale zamiast wybić piłkę z pola karnego, postanowiłem ją trzymać przy nodze. Pobiegłem tak szybko jak tylko potrafiłem i oddałem strzał. Jednak to nie bieg, a fantastyczne wykończenie sprawiło, że to tak wyjątkowa bramka” – wspominał Weah.
Liberyjczyk w historii zapisał się także niemiłym incydentem. Tuż po spotkaniu Ligi Mistrzów z FC Porto, Weah nie wytrzymał rasistowskich obelg rzucanych przez Jorge’a Costę i uderzył go tak mocno, że złamał mu nos. Sprawa wylądowała nawet w sądzie. Nie powstrzymało to jednak FIFA przed uhonorowaniem Weaha nagrodą FIFA Fair Play za „miłość do gry i okazywanie przesłania fair play”.
Schyłek kariery
Ostatnim trofeum zdobytym na włoskiej ziemi było scudetto z sezonu 1998/1999, pod wodzą Alberto Zaccheroniego. Szczególną wagę miał występ Weaha 9 maja 1999 roku, w wygranym 2:0 meczu przeciwko Juventusowi, w którym Liberyjczyk popisał się doppiettą. To również w tym sezonie zanotował swój setny występ w barwach Milanu, a miało to miejsce w spotkaniu z Udinese, które rossoneri wygrali aż 5:1. Był to ostatni tak udany sezon czarnoskórego napastnika z Liberii. W połowie kolejnego sezonu, z racji wieku i gorszej formy, został wypożyczony do Chelsea. Dla Milanu rozegrał łącznie 147 spotkań, w których zdobył 58 bramek.
Wyspiarski klimat i styl ligi angielskiej nie służył Weahowi. Napastnik nie potrafił odnaleźć się w Chelsea i często przesiadywał na ławce rezerwowych. Zdobył co prawda Puchar Anglii, jednak nie był to w pełni tytuł, który mógłby przypisać także swoim zasługom. Następnie przeniósł się do Manchesteru City, Olympique Marsylia, by zakończyć definitywnie karierę piłkarską w 2003 roku, w barwach Al-Jazira ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.




