Gabriel Omar Batistuta

Gabriel Batistuta: Profesjonalista, dla którego futbol to tylko praca

Batistuta i reprezentacja

Równolegle do kariery klubowej, rozkręcała się także jego przygoda z reprezentacją. W 1991 roku Batistuta otrzymał powołanie na turniej Copa America, w którym albicelestes zwyciężyli ogrywając Brazylię. Gabrielowi zaś przypadł tytuł króla strzelców turnieju. Argentyńczycy ponowili swój sukces dwa lata później, a bohaterem finału z Meksykiem był nie kto inny, jak Batistuta – zdobywca dwóch bramek. Indywidualnie, znakomicie też wiodło mu się podczas mistrzostw świata. W USA w 1994 roku, przywitał się z Mundialem zdobywając hattricka.

Reprezentacji Argentyny szło wówczas wyśmienicie, do momentu wybuchy narkotykowego skandalu z udziałem Diego Maradony, która rozsadziła drużynę od środka. Efektem tego, były porażki z Bułgarią i Rumunią, które ostatecznie zakończyły udział Argentyńczyków na tym turnieju. Pomimo tego, Batistuta zawsze dobrze wypowiadał się na temat Maradony.

W 1998 roku BatiGol również świetnie radził sobie w kadrze. Ponownie popisał się hattrickiem, tym razem przeciwko reprezentacji Jamajki. Ostatecznie uplasował się na drugim miejscu klasyfikacji strzelców turnieju, dokładając do hattricka trafienie z Anglią oraz Japonią. Argentyna niestety odpadał w ćwierćfinale, przegrywając z Holandią. Kolejny turniej był już kompletnie nieudany dla albicelestes, gdyż zmagania na Mundialu zakończyli już na etapie fazy grupowej, chociaż Batistuta nadal zdobywał bramki.

Karierę w reprezentacji zakończył z dorobkiem 77 rozegranych spotkań, w których strzelił 54 gole. Z czego odpowiednio 10 i 13 trafień zaliczył na mistrzostwach świata i podczas Copa America. Z pozycji najlepszego strzelca reprezentacji zrzucił go dopiero Leo Messi.

Przeraźliwy ból

Historia Batistuty ma też swoje ciemne strony i okupiona jest wielkim bólem i cierpieniem zawodnika. Podczas gry w Al-Arabi wciąż zachwycał swoją grą, wciąż zdobywał bramki, jednak problemy zaczęły sprawiać mu treningi, poźniej sprinty, trucht, chód a nawet bezruch. Kompletnie wycofał się z życia publicznego. Zapraszany na różne eventy, każdorazowo odmawiał udziału, nie podając prawdziwego powodu. „Krótko po zakończeniu kariery, praktycznie nie mogłem już chodzić. Moczyłem łóżko, choć toaleta była kilka kroków dalej. Nie sypiałem w nocy, czując, że gdybym postawił nogę na ziemi, ból by mnie zabił. Spotkałem się więc z lekarzem i poprosiłem go, by amputował mi nogi. Widziałem Oscara Pistoriusa i mówiłem sobie, że to odpowiedź na moje problemy. Żaden lekarz nie chciał jednak spełnić mojej prośby”.

Problemem był brak tkanki chrzęstnej w stopie i ścięgna w fatalnym stanie. Cały ciężar ciała zawodnika spoczywał jedynie na kościach, które tarły o siebie powodując przeraźliwy ból. „Rehabilitacja była długa, trudna i męcząca. Teraz jest już dobrze. Grywam w golfa, czasem nawet pokopię z kolegami, ale nie ruszam się za dużo, mało też operuję piłką przy nodze”. Zoperowany krótko po swoich 50-tych urodzinach, w końcu nie odczuwa bólu dzięki wstawionej endoprotezie.

Obecnie Batistuta czuje się już znacznie lepiej, żyje ze swoją rodziną nieco na uboczu, nie angażując się w świat piłkarski. Zapytany kiedyś, dlaczego nie chciał zostać trenerem odpowiedział: „Nie lubię futbolu, musiałem dawać z siebie wszystko co najlepsze, ponieważ patrzyłem na ludzi, którzy za to zapłacili. To była tylko moja praca. Uwielbiam grać w golfa”.

Bez cienia wątpliwości Batistuta był jednym z najlepszych piłkarzy na świecie, zapamiętany głównie dzięki swojej waleczności i fenomenalnym bramkom z woleja. Prawdziwy profesjonalista i twardziel, dla którego gra w piłkę nożna, nigdy nie była główną pasją…

Gabriel Batistuta: perfekcja okupiona bólem.

Strony: 1 2 3

Udostępnij ten tekst:

Powiadom
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze