Fabrizio Ravanelli

Fabrizio Ravanelli: Srebrny Lis z DNA Juventusu

Fabrizio Ravanelli – na boisku wspaniały lider, poza nim – indywidualista, który nie umiał stać się częścią zespołu. Głównie z powodu częstych konfliktów, również z fanami, drugą część swojej kariery spędził za granicą. Od trudnych początków na prowincji, do zwycięstwa w Lidze Mistrzów i gwiazdy poza granicami Włoch. Historia Srebrnego Lisa, jednego z najlepszych włoskich napastników XX wieku, który uczynił Juventus Lippiego kompletnym.

Siwy prawie od urodzenia

Urodził się 11 grudnia 1968 roku w Perugii. Jego ojciec był zagorzałym kibicem lokalnego zespołu, dlatego z całego serca wspierał jego zainteresowanie piłką nożną. Wykazał to między innymi zapisując syna do młodzieżowego zespołu Perugii, gdy tylko ten osiągnął odpowiedni wiek. Matka mimo wszystko naciskała, by młody Fabrizio zdobył dobre wykształcenie – częściowo się udało. Młody Ravanelli osiągał bardzo dobre wyniki w nauce, jednak w wieku 15 lat jego życiem w pełni zawładnęła piłka nożna. Marzeniem stała się gra dla Juventusu.

Fabrizio od najmłodszych lat był bardzo charakterystycznym dzieckiem. Wszystko za sprawą rzadkiej wadzie genetycznej, która sprawiła, że już w wieku 8 lat jego głowa pokryła się siwizną. To zjawisko było tak osobliwe, że kiedy ukończył 17 lat stał się twarzą reklamy funduszu inwestycyjnego, oferując produkty skutecznego oszczędzania w jednym z banków.

Ravanelli: początek

Oprócz włosów charakteryzował go również wzrost oraz boiskowy spryt. Bardzo szybko, bo już w wieku 18 lat stał się podstawowym zawodnikiem grającej w Serie C2 Perugii. Zaliczył bardzo udany debiut przeciwko Umbrii, zostając bohaterem spotkania. Trener Mario Colautti stopniowo wprowadzał go do zespołu, wykrawając coraz więcej czasu dla młodego napastnika, który zakończył sezon 1986/87 z 5 bramkami na koncie w 26 występach. Dorobek niezbyt imponujący, ale wystarczający, by przekonać do siebie szkoleniowca, który coraz śmielej zaczął na niego stawiać. Zaowocowało to świetnymi liczbami w kolejnym sezonie, w postaci 23 bramek w 32 występach. Dzięki Ravanellemu Perugia otarła się o awans do Serie C1.

Co się jednak odwlecze, to nie uciecze, jak mówi dawne przysłowie. Ponownie dzięki bramkom Srebrnego Lisa, drużyna z jego rodzinnego miasta w końcu mogła cieszyć się z promocji do wyższej klasy rozgrywkowej sezon później. Wielu już wtedy wróżyło mu wielką przyszłość. Zawodnik również poczuł, że czas na kolejny krok w karierze.

Nieudany czas w Avellino

Latem 1989 roku Ravanelli przenosi się do ambitnego Avellino, które właśnie wylądowało w Serie B, po bolesnym spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej. Niestety, Irpinim nie wiodło się w sezonie dobrze, a sam Ravanelli miał dużą konkurencję w ataku. Kiedy Srebrny Lis w kilku pierwszych spotkaniach nowego sezonu nie trafił do siatki rywali, w klubie postanowiono wypożyczyć go w zimowym oknie transferowym do Casertany grającej w Serie C1. Po raz kolejny na niskim szczeblu rozgrywek Srebrny Lis radzi sobie znakomicie i zdobywa 12 bramek w 27 występach, które pozwalają drużynie utrzymać się w lidze.

Po zakończeniu sezonu wraca do Avellino, ale szybko pakuje swoje bagaże i po rozegraniu dwóch meczów w Pucharze Włoch przenosi się z Kampanii do Emilii-Romanii, aby grać dla Reggiany. Alternatywą dla tego ruchu była Salernitana, jednak mimo kuszącej oferty Ravanelli nie zdecydował się na ten ruch. „W Salerno oferowali mi złote góry, ja jednak, po doświadczeniach z Avellino i Casertaną, wolałem przenieść się na północ, tam miałem więcej możliwości rozwoju i doskonalenia swojej techniki”.

Reggina i transfer do Juventusu

Wybór okazuje się więcej niż właściwy, biorąc pod uwagę, że był punktem zwrotnym w jego karierze. To właśnie podczas gry w Reggianie Ravanellim zainteresował się Juventus, który postanowił kupić jego kartę zawodniczą już po pierwszym sezonie drużyny z regionu Emilia-Romania, pozostawiając go jednak na jeszcze jeden rok w klubie.

W rzeczonym sezonie Ravanelli ociera się o awans do Serie A, zdobywając 16 bramek. W drugim sezonie nie poszło mu już tak dobrze, w dodatku popadł w konflikt z kibicami, a także z niektórymi zawodnikami. Wszyscy zgodnie uznali Srebrnego Lisa za sprzedawczyka, który gra bez zaangażowania, mając już nagrany „tłusty” kontrakt ze Starą Damą. „Nie mogli mi zarzucać czegoś jeszcze bardziej obraźliwego! Zawsze dawałem z siebie wszystko, starałem się strzelać, jak we wszystkich poprzednich sezonach. Obwiniali mnie za każdą porażkę, twierdzili, że myślę tylko o Juve i nie angażuję się w grę. Każda przegrana z automatu szła na moje konto. To było frustrujące!”. Jest to początek konfliktowej natury Ravanellego. Już do samego jej końca będzie charakteryzować się ogromnym zaangażowaniem na boisku, ale także nieumiejętnością przystosowania się do grupy i budowania relacji z zespołem.

Spełnienie marzeń

W 1992 roku, 24-letni Fabrizio Ravanelli spełnia swoje marzenie z dzieciństwa i dołącza do zespołu Starej Damy. „Przybycie do Juventusu to spełnienie moich dziecięcych marzeń. Czuje się spełniony jako mężczyzna i jako piłkarz. Juventus jest najlepszy, a ci którzy mówią o nim źle, czynią to z zazdrości. Od dziecka jestem fanem Juventusu. Mieszkałem w Perugii i za każdym razem, gdy Juventus grał w Umbrii, prosiłem ojca, aby zabrał mnie na stadion, abym mógł podziwiać swoich idoli. Robił to z bólem serca, bo sam mocno kibicował Perugii, ale cóż, czego nie robi się dla dziecka”.

Początkowo uważany przez wszystkich za jedynie zawodnika przeznaczonego na ławkę rezerwowych, szybko zaczął udowadniać swoją wartość, pomimo faktu, że technicznie musiał się jeszcze wiele nauczyć, chociaż drybling miał całkiem dobry. Cena karty zawodniczej Ravanellego to zaledwie 3 miliardy lirów. Był on więc najtańszym letnim zakupem bianconerich. Oprócz niego do Juventusu dołączyli Gianluca Vialli z Sampdorii, Andreas Möller z Eintrachtu Frankfurt, Dino Baggio z Interu oraz David Platt z Bari.

Strony: 1 2 3 4

Udostępnij ten tekst:

Powiadom
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze