Hellas Verona

Analiza problemów Hellas Verona

Odkąd klub ze Stadio Marcantonio Bentegodi awansował do Serie A potrafił imponować swoją intensywnością i skuteczną ofensywą. Byli zawsze niewygodnym przeciwnikiem dla czołówki ligi. Co się stało, że w tym sezonie nie są tym samym zespołem z poprzednich lat?

Początek rozgrywek jest dla Hellasu Verona tragiczny. Znajdują się obecnie w strefie spadkowej, a po ich występach nasze ręce nie składają się już do oklasków, a lądują na głowie z zażenowania. Jedno zwycięstwo w pierwszych dziewięciu meczach ligowych sprawia, że możemy zacząć rozpatrywać ich w kategorii spadkowiczów. Zawodnicy do tej pory prezentowali się poniżej oczekiwań – ofensywa zawodziła, w obronie popełniali mnóstwo indywidualnych błędów, a środek pola przechodził obok meczu. Dla popularnych gialloblu nadszedł nowy rozdział. Gabriele Cioffi został zwolniony z obowiązków szkoleniowca, a na jego miejsce wskoczył Salvatore Bocchetti, dla którego będzie to trenerski debiut w seniorskiej piłce. Jak wyglądał Hellas w poprzednich latach? Czy okienka transferowe są zmorą klubu? Co się działo za kadencji Gabriele Cioffiego? Dlaczego klub postawił na żółtodzioba? Przyjrzyjmy się więc bliżej dziewiątej drużynie poprzedniego sezonu Serie A.

Poprzednie lata

Kiedy awansowali do Serie A, nikt nie wróżył im długiego pobytu. Tymczasem rozpoczynają oni czwarty sezon w elicie. Autorem nowego Hellasu można nazwać Ivana Juricia. Dzisiejszy szkoleniowiec Torino zbudował w Weronie zespół, który był w stanie rywalizować z najlepszymi mimo swoich braków kadrowych.

Pierwszy rok po powrocie do najwyższej klasy rozgrywkowej w Italii był dla gialloblu niczym sen. Drużyna skazywanana spadek okazała się rewelacją ligi, zajmując wysokie dziewiąte miejsce. Tamten zespół imponował zgraniem, walecznością i był przede wszystkim miłym do oglądania. Liderami ówczesnego zespołu byli: Sofyan Amrabat (dziś Fiorentina), Mattia Zaccagni (Lazio), Marco Silvestri (Udinese), Amir Rrahmani (Napoli), Marash Kumbulla (Roma), czy Federico Dimarco (Inter). Na Stadio Marcantonio Bentegodi występował także Salvatore Bocchetti, obecny trener Hellasu.

Kolejny sezon i kolejny raz podopieczni Ivana Juricia byli skazywani na pożarcie. Klub opuściła spora liczba piłkarzy, a na ich miejsce pozyskano graczy z niższego szeregu. Chorwacki trener nie krył rozczarowania pracą klubu na rynku transferowym, ale do tego przejdziemy później. Drużyna znów przerosła oczekiwania i zajęła wysokie dziesiąte miejsce na koniec rozgrywek. Mimo że wszyscy wiedzieli, jak oni grają, to nadal większość zespołów nie mogła sobie z nimi poradzić. Hellas Verona była katem dla wielu drużyn, a najbardziej w pamięci mógł zapaść mecz ostatniej kolejki z Napoli, kiedy odebrali im miejsce w pierwszej czwórce i awans do Ligi Mistrzów.

Przyszedł czas na Igora Tudora. Jednak zanim były piłkarz Juventusu zasiadł za sterami gialloblu, z klubem rozstał się Ivan Jurić, obejmując Torino. Zastąpił go Eusebio Di Francesco. Tutaj nie ma co rozpamiętywać jego wkładu w poprzedni sezon, bo pożegnano go zaledwie po trzech kolejkach. Można było się zdziwić, kiedy Hellas ogłosił nowego szkoleniowca. Igor Tudor wcześniej pracował u boku Andrei Pirlo w Juventusie, ale tę dwójkę pożegnano z Turynu po zaledwie roku. W pierwszych sześciu spotkaniach za kadencji Chorwata oglądaliśmy prawdziwe show. W meczach z udziałem werończyków padło aż 29 goli – kosmos. DNA Ivana Juricia nadal tkwiło w tym zespole i swoją grą potrafili cieszyć nasze oczy. Czy dziewiąte miejsce na koniec rozgrywek było sukcesem dla nich? Z pewnością tak! Nikt przed sezonem w nich nie wierzył, a oni znów rozkochali w sobie postronną publiczność.

Ze smutkiem przyjęto informację, że Igor Tudor postanowił odejść z klubu. Otrzymał ofertę z Olympique Marsylii i nie można być zdziwionym, że ją przyjął. Chorwat we Francji pnie się po kolejnych szczeblach trenerskiej kariery i miejmy nadzieję, że jeszcze go ujrzymy kiedyś na Półwyspie Apenińskim.

Okienka transferowe

Powiedzieć, że Hellas jest co roku rozkupowany, to jak nic nie powiedzieć. Gialloblu nie należą do majętnych klubów, więc Maurizio Setti, prezydent klubu, nie może pozwolić na odrzucanie ofert transferowych. Można przygotować długą listę, ale skupimy się tutaj tylko na kilku z nich:

Marco Silvestri -> Udinese
Marash Kumbulla -> Roma
Amir Rrahmani -> Napoli
Nicolo Casale -> Lazio
Sofyam Amrabat -> Fiorentina
Antonin Barak -> Fiorentina
Giovanni Simeone -> Napoli
Gianluca Caprari -> Monza
Mattia Zaccagni -> Lazio

Każdy z tych piłkarzy w krótkim czasie udowodnił, że zasługuje na odejście do lepszego klubu. Przez Veronę przewinęło się też kilku piłkarzy, którzy spędzili swój okres na wypożyczeniu. Chociażby Federico Dimarco, który dziś sobie bardzo dobrze radzi w Interze, a także reprezentacji Włoch. Do 24-latka można też dodać Matteo Pessinę. Dziś włoski pomocnik ma trudny okres w zespole Monzy, choć swego czasu był podstawowym zawodnikiem Atalanty oraz zdobył mistrzostwo Europy z reprezentacją Italii.

Ostatnie okienko było bardzo ważne dla Hellasu Verona. Z klubem pożegnało się fantastyczne trio z poprzedniego sezonu – Gianluca Caprari, Giovanni Simeone oraz Antonin Barak. Zostali zastąpieni oni piłkarzami niższego kalibru. Thomas Henry i Milan Djurić nie należą do tych piłkarzy, którzy strzelaliby jak na zawołanie. Ajdin Hrustić dopiero poznaje smak Serie A. Jego potencjału nie można negować, ale potrzebuje jeszcze trochę czasu, aby choć w minimalnym stopniu zastąpić Czecha. Simone Verdi to piłkarz od lat występujący w elicie, choć do formy z czasów Bologni może już nigdy nie wrócić. 30-latek jest gwarancją pewnej jakości, ale czy jest w stanie wejść w buty Caprariego, który czarował na tej pozycji? Można mieć spore wątpliwości.

Swego czasu Ivan Jurić posprzeczał się z Maurizio Settim, że nie otrzymuje konkretnych piłkarzy. W tym samym położeniu był Gabriele Cioffi, który obejmując stanowisko trenera gialloblu nie mógł spodziewać się, że będzie mierzył się z takimi problemami kadrowymi. Dla dzisiejszego Hellasu jest to sprawdzian i na koniec sezonu poznamy odpowiedzieć, czy klub może tak funkcjonować. Obecna sytuacja w Veronie nie jest kolorowa i zimą prawdopodobnie dojdzie do kilku wzmocnień.

Początek obecnego sezonu

Złe demony w Weronie pojawiły się już w pierwszym tygodniu sierpnia. Zespół prowadzony przez Gabriele Cioffiego został zmiażdżony na własnym stadionie przez drugoligowe Bari (1:4). Na Stadio Marcantonio Bentegodi pojawiła się tylko garstka kibiców. Fani pożegnali drużynę gwizdami i to był początek złej serii dla gialloblu.

O spotkaniach w Serie A trudno cokolwiek pozytywnego powiedzieć. Pierwsze zwycięstwo, i jak do tej pory jedyne, przyszło dopiero w piątej kolejce. Hellas pokonał na własnym stadionie równie słabą Sampdorię i gdyby nie znakomity występ Josha Doiga, dla którego był to pierwszy występ w podstawowym składzie, to nie wiadomo jakim wynikiem ostatecznie zakończyłby się mecz.

Kolejne starcia i cztery porażki z rzędu. Najpierw na tarczy wrócili z Rzymu – Lazio zwyciężyło 2:0. Później wyraźnie przegrali z Fiorentiną (0:2), która ma swoje problemy na początku rozgrywek. Ostatnie dwa mecze to porażki z Udinese oraz Salernitaną. Ekipa z Salerno dopiero w doliczonym czasie gry zapewniła sobie zwycięstwo, po pięknym golu Boulaye Dia. Można spekulować, że to senegalski napastnik przyczynił się do ostatecznego zwolnienia Gabriele Cioffiego.

Drużyna za kadencji włoskiego trenera prezentowała się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Sam szkoleniowiec miał tego świadomość, gdzie na jednej z konferencji pomeczowej zarzucił drużynie “za mało zaangażowania na treningach i w trakcie spotkania”. Atmosfera w Hellasie nie była pozytywna i Maurizio Setti postanowił pożegnać się z 47-latkiem.

Strony: 1 2

Udostępnij ten tekst:

Powiadom
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze