Angelo Peruzzi

Angelo Peruzzi: Heros uchwycony pośród bogów

Angelo Peruzzi, bramkarz, który pomimo wielu sukcesów i wspaniałych interwencji w historii swoich występów dla Juventusu nigdy nie jest wymieniany jednym tchem z innymi klubowymi legendami.

Kiedy zapytalibyście kogoś, kto nie jest kibicem Starej Damy, by wymienił nazwisko bramkarza bianconerich bez wahania odpowiedziałby: Gianluigi Buffon. Szukając rozmówcy będącego w słusznym wieku, po zadaniu pytania, prawdopodobnie usłyszelibyście: Dino Zoff. To właśnie ta wielka dwójka, bogowie bramki. Byłbym skłonny założyć się, stawiając na szali własne życie, że wybierając najlepszą jedenastkę Juventusu u większości z was wybór padłby na jednego z nich.

Z całym szacunkiem do ich wszystkich sukcesów, żaden z nich nie wygrał jednak najważniejszego trofeum w Europie. Obaj wznosili w górę Puchar UEFA (w przypadku Buffona miało to miejsce jeszcze przed dołączeniem do bianconerich). Jednak żaden z nich nie zdobył „Pucharu z wielkimi uszami”. Nawet jeśli Gigiemu uda się ten wyczyn w ciągu ostatnich dwóch lat kariery, zrobi to jedynie jako zmiennik Wojciecha Szczęsnego. W tym zestawieniu Peruzzi wygrywa w przedbiegach. Nie tylko wygrał puchar Ligi Mistrzów, ale był jednym z bohaterów, bez którego wygrana w finale byłaby niemożliwa. To on wybronił decydujące karne w serii jedenastek.

Angelo w Serie A zadebiutował w 1987 roku jako zawodnik i wychowanek stołecznej Romy. Po obiecującym początku sezonu został wypożyczony do Hellas, gdzie miał nabierać doświadczenia. Po zakończeniu rocznego pobytu w mieście Romea i Julii przymierzany był do wieloletniego obsadzenia bramki giallorossich. Plany te, w 1990 roku, pokrzyżowało roczne zawieszenie za przyjmowanie niedozwolonych substancji. Gdy tylko Peruzzi odcierpiał swoje, zgłosił się po niego Juventus.

Początkowo pełnił rolę zastępcy Stefano Tacconiego. Ten z kolei był następcą legendarnego Dino Zoffa. Jako pierwszy bramkarz Juventusu zdobył Puchar Europy. Miało to miejsce w 1985 roku, w pamiętnym i dramatycznym finale na Heysel. Kiedy w 1992 roku Tacconi przeniósł się do Genoi, Peruzzi mógł w pełni zaprezentować swój potencjał. Spędził kolejne 7 sezonów jako niekwestionowany numer 1 między słupkami, przy okazji zyskując reputację jednego z najlepszych bramkarzy świata.

Peruzzi jak na bramkarza nie grzeszył wzrostem i miał lekką nadwagę. Daleko mu było do wzorca rosłego i dobrze zbudowanego herosa. Nie dowodził też nigdy blokiem obronnym tak, jak Buffon. Często nie był w stanie wyłapać nadchodzących dośrodkowań, musiał je więc piąstkować. Jego zalety jednak skutecznie przykrywały wszystkie te niedoskonałości. Angelo znakomicie czytał grę i miał genialny przegląd pola. Bardzo dobrze radził sobie w grze na przedpolu oraz świetnie parował strzały, jak nikt inny w tym czasie. Miał jeszcze jedną dużą zaletę – instynkt to bronienia rzutów karnych. Śmiało wpasowałby się w styl gry Juventusu Maurizo Sarriego.

22 maja 1996 roku Juventus dotarł do finału Ligi Mistrzów, skazywany na porażkę z silnym i dobrze zorganizowanym Ajaxem. Drużyna Marcello Lippiego nie poddała się w jednak tej walce i szybko wyszła na prowadzenie po bramce Fabrizio Ravanellego. Tuż przed przerwą wyrównał Jari Litmanen. To jednak nie zaważyło na bardzo dobrym występie ówczesnego bramkarza Starej Damy.

Do końca regulaminowego czasu gry wynik nie uległ zmianie. Dogrywka także nie przyniosła rozstrzygnięcia, doszło więc do rzutów karnych, w których niski i krępy Peruzzi stał się bohaterem. Już w pierwszej rundzie wybronił strzał młodego Edgara Davidsa. W czwartej, ponownie popisał się wspaniałą paradą i zablokował uderzenie Sonnego Silooya. Wygraną Juventusu przypieczętował Vladimir Jugovic. Stara Dama zdobyła swój pierwszy tytuł najlepszej drużyny w Europie, który mogła w pełni świętować.

Po sukcesie w 1996 roku Peruzzi pozostawał numerem jeden Juventusu jeszcze przez trzy kolejne lata utrzymując wysoką formę. Dotarł nawet do dwóch kolejnych finałów Ligi Mistrzów, jednak tam nie dał rady uratować swojej drużyny przed przegraną z Borussią Dortmund i rok poźniej z Realem Madryt.

W ciągu swojej ośmioletniej kariery w Turynie Peruzzi oprócz pucharu Ligi Mistrzów wygrał także Puchar UEFA, Coppa Italia oraz trzy scudetti, a także Superpuchar Europy oraz Puchar Interkontynentalny.

Wszystko co dobre, kiedyś jednak się kończy. Nie inaczej było w tym przypadku. W 1998 roku drogi Juventusu i Peruzziego rozeszły się. Angelo doznał kontuzji, która wyeliminowała go z gry na 9 kolejek. Dołączając do tego poważne urazy Alessandro Del Piero i Zinedine Zidane’a sprawiły, że Stara Dama zakończyła sezon na 7. miejscu. Podczas letniego mercato Edwin Van der Sar wyraził chęć opuszczenia Ajaxu, a Inter zaproponował sporo pieniędzy, by Peruzzi dołączył do nerazzurrich zastępując Gianlucę Pagliucę. Transakcje zostały zawarte.

W Mediolanie Angelo nie cieszył się jednak z sukcesów. Spędził w klubie zaledwie rok. Następnie odszedł do Lazio, w którym spędził kolejne 7 sezonów, kontynuując tradycje długiej kariery, z której znani są włoscy bramkarze.

Jeśli chodzi o reprezentację, trzeba powiedzieć szczerze, Peruzzi miał pecha. Kontuzje skutecznie eliminowały go przed zajęciem znaczącej roli w ekipie Azzurich. Pojawienie się w kadrze narodowej Buffona ostatecznie przyćmiło Angelo. Nie powstrzymało to jednak bohatera tej opowieści przed znalezieniem się w zwycięskim składzie na mistrzostwach świata w 2006 roku. Wygrał Puchar Świata z perspektywy trzeciego bramkarza, medal jednak otrzymał.

Mimo tych wszystkich sukcesów i chwały, Peruzzi nigdy nie będzie pierwszym wyborem na najlepszego bramkarza w historii Juventusu. Nie przegoni w tym plebiscycie Dino Zoffa i Gianluigiego Buffona, zawsze pozostając w ich cieniu razem ze swoim poprzednikiem Stefano Tacconim. Dlaczego?

Częściowo może to być spowodowane priorytetami jakie Stara Dama stawiała sobie na przestrzeni lat. Pomimo obecnej obsesji na punkcie zdobycia trzeci raz w historii upragnionej Ligi Mistrzów, najważniejsze zawsze było zdobycie scudetto. W tym aspekcie Zoff i Buffon nie mają sobie równych.

Kolejnym aspektem może być długość kariery w Juventusie. Tutaj ponownie królują Dino i Gianluigi. W przypadku Buffona dochodzi jeszcze status jednego z „pięciu samurajów”, którzy pozostali z Juve po degradacji do Serie B. Długa kadencja Peruzziego w Lazio również nie pomaga.

Na koniec pozostaje kwestia reprezentacji, w której jak już wiemy Angelo nie był nigdy wiodącą postacią w przeciwieństwie do swoich „rywali”. Swoją drogą w tutaj jeszcze mniej szczęścia miał Stefano Tacconi, który zawsze był w cieniu Waltera Zengi, z łatką „najlepszego zastępcy na świecie”.

Trzeba zatem przyznać, że zarówno Dino Zoff jak i Gianluigi Buffon byli lepszym bramkarzami. Żaden z nich nie podziela fizycznych słabości Peruzziego co czyni ich prawdziwymi herosami. Udało im się się osiągnąć więcej. Nawet jeśli nigdy nie zdobyli pucharu Ligi Mistrzów. Nie odbiera im to jednak ogólnej świetności. Obaj mieli imponujące i długie kariery w Juventusie i byli czołowymi postaciami kadry narodowej.

Peruzzi był dobry, był bardzo dobry. U szczytu swojej kariery w Juventusie był jednym z, jeśli nie najlepszym bramkarzem na świecie. Miał jednak pecha. W krótkim czasie po jego odejściu z Juve pojawił się w klubie Buffon, najlepszy bramkarz wszech czasów. Ciężko jest walczyć też o miano najlepszego z takim tytanem bramki jakim był Dino Zoff. Nie popełniajmy jednak błędu. Angelo wciąż ma zasłużone miejsce pośród legend Juventusu. Po prostu trafił na moment w historii pomiędzy dwoma geniuszami tej profesji. Angelo Peruzzi, heros pośród bogów…

Opracowanie na podstawie tekstu Sama Loprestiego

Udostępnij ten tekst:

Powiadom
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Pokaż wszystkie komentarze