Calcio Memorie: Ronaldo

Fenomen sprzed ery Cristiano Ronaldo i Leo Messiego

Luis Nazario de Lima Ronaldo, znany również piłkarskiemu światu jako Il Fenomeno. Brazylijski geniusz i jeden z najlepszych napastników, jaki do tej pory stąpał po ziemi. W czasach, gdy o Cristiano Ronaldo i Leo Messim nikt jeszcze nie słyszał, to właśnie Brazylijczyk rozdawał karty i był uznawany za niesamowity talent. Niedościgniony wzór – przynajmniej na boisku. Zawodnik, którego w szczególności w latach 1996-1998, nie dało się zatrzymać. Tego czego nie mogli zrobić obrońcy, zrobiły jego własne kolana. W swojej karierze zapewne osiągnąłby jeszcze więcej, gdyby nie dwie ciężkie kontuzje, które poważnie zaburzyły jej przebieg. Oto historia chłopaka z brazylijskiej faveli, który stał się światową legendą.

Trudne dzieciństwo

Urodził się 18 września 1976 roku w brazylijskim Bento Ribeiro, robotniczych przedmieściach Rio de Janeiro, w całkiem przyzwoitym domu przy ulicy Generała Césara Obino. Przeszukując różne źródła można jednak natrafić na informacje, że wszystkie oficjalne dokumenty wskazują na to, że Luis Nazario de Lima urodził się cztery dni później – 22 września. Przyczyną innej daty w akcie urodzenia piłkarza jest fakt, iż jego rodzice nie posiadali wystarczających środków, by uiścić w urzędzie opłatę rejestracyjną, która wynosiła wówczas dziesięć reali. Zebranie takiej kwoty zajęło ojcu Ronaldo aż cztery dni, a tak duże opóźnienie w zgłoszeniu potomka w urzędzie karane było grzywną. Z tego powodu rodziciel piłkarskiego geniusza dopuścił się małego kłamstwa. Il Fenomeno jest zatem i pod tym względem wyjątkowy – obchodzi urodziny dwa razy w roku: 18 września razem z rodziną, natomiast 22 września dla reszty świata i jego fanów.

Jego życie rodzinne było dość skomplikowane, a on sam od początku sprawiał wiele kłopotów wychowawczych, które spowodowane były nie tylko sytuacją rodzinną, ale także tym, w jakim miejscu przyszło mu się wychowywać. Zamieszkiwana przez nich dzielnica owiana była złą sławą: przestępstwa, prostytucja i narkotyki to chleb powszedni w tamtych rejonach.

Ronaldo był trzecim dzieckiem Nélio Nazario de Limy i Sonii dos Santos Baraty. Poznali się oni w miejscowym przedsiębiorstwie telekomunikacyjnym Telej. Wkrótce po tym na świat przyszła ich córka Ione, niewiele później pierwszy z ich synów – Nélio junior. Kiedy Sonia zaszła w ciążę po raz trzeci, musiała zrezygnować z pracy. Ciężar utrzymania rodziny spadł na barki ojca, który ewidentnie nie potrafił go w pełni udźwignąć. Para z trudem wiązała koniec z końcem.

Nélio był alkoholikiem, nie stroniącym również od narkotyków, za posiadanie których zresztą został skazany. Z tego powodu opiekuńcza matka, kiedy Ronaldo miał 11 lat, postanowiła ostatecznie odejść od męża i wychowywać trójkę swoich dzieci bez niego, dzieląc opiekę po reszcie swojej rodziny, samej harując w nowej pracy nawet po 12 godzin dziennie.

Młody Ronaldo, krótko po rozstaniu swoich rodziców, został dyscyplinarnie wyrzucony ze szkoły za swoje zachowanie i trudny charakter. Spędzając większość czasu na ulicy, młody Brazylijczyk zainteresował się piłką nożną, w która grał z podobnymi sobie kolegami w uliczkach miasta. Po rozstaniu rodziców jego pasja do futbolu wzrosła, gdyż stanowiła ucieczkę od codzienności. Matka, widząc że piłka ma na niego dobry wpływ, zapisała go do lokalnej drużyny piłkarskiej: Valquiere Tennis Club, która specjalizowała się w szkoleniu młodzieży w halowej grze małą piłką. Swoją przygodę w klubie Ronaldo rozpoczął od pozycji bramkarza, gdyż w klubie pozostałe pozycje zostały już obstawione.

Po spotkaniu z drużyną Vasco da Gama, w którym Ronaldo otrzymał szansę na grę w polu, już nigdy nikt nie kazał mu stawać między słupkami. Jego drużyna przegrywała 0:2, kiedy w drugiej połowie na boisku pojawił się Il Fenomeno, który wbił rywalom cztery gole i poprowadził zespół do zwycięstwa 5:4. Wyczyny Ronaldo obserwował wówczas Fernando Bordo, który bez namysłu, po spotkaniu zaproponował mu przenosiny do klubu, w którym Brazylijczyk mógłby mieć szansę na większy rozwój.

Wybuch młodego talentu

I tak, w wieku 12 lat, brazylijski geniusz trafia do Social Ramos. Wtedy szczęśliwie na jego drodze stanął Ary Ferreira da Sá. To właśnie on (wbrew popularnej opinii, że był to Jairzinho), dostrzegł niesamowity potencjał drzemiący w młodym Il Fenomeno i wziął go pod swoje skrzydła, między innymi organizując mu transport na treningi.

Po dwóch sezonach gry w Social Ramos Club o Ronaldo już było głośno – w jednym z turniejów dla najlepszych klubów piłki halowej młody Brazylijczyk zdobył aż 166 goli!

Zainteresowali się nim skauci Flamengo, do którego został zaproszony na testy, jednak ostatecznie nie został przyjęty. Włodarze klubu poskąpili bowiem na opłacenie biletu autobusowego, na który Ronaldo nie było wówczas stać. Nie dojechał więc na drugi dzień testów. Poprzedniego dnia zrobił natomiast ogromne wrażenie, wyróżniając się spośród 400 innych chłopców. Dla Ronaldo było to bolesne doświadczenie, jednak młody chłopak nie załamał się, wiedząc, że ma jeszcze wiele innych możliwości na rozwój. Tak też się stało. Przeniósł się do São Cristóvão i tam zaprezentował swój talent.

Nie była to drużyna na miarę wielkich brazylijskich klubów, jednak dawała szansę na rozwój, będąc ukierunkowana na doskonalenie młodzieżowych talentów. Kiedy Ronaldo oczarował wszystkich swoją grą dla São Cristóvão, zaczęły bić się o niego profesjonalne kluby.

Belo Horizonte i umowa z agentami

Dzięki prezesowi klubu, dr Luizowi Orlando Cardonie, piłkarzem zainteresowali się Alexandre Martins i Reinaldo Pitta, którzy reprezentowali Ronaldo przez kolejne 10 lat jego młodzieńczej kariery, wykupując jego kartę zawodniczą za 7 tysięcy dolarów, nabywając także prawa do wykorzystania wizerunku młodego zawodnika. W późniejszych etapach to oni kontaktowali się z Jairzinho, by ten dokonał dokładnej oceny umiejętności Ronaldo. Stąd pewnie przeświadczenie, że odkrywcą talentu Ronaldo była legenda reprezentacji Brazylii.

W wieku 16 lat, dzięki swoim agentom, za kwotę 50 tysięcy dolarów Il Fenomeno trafia do Cruzeiro Belo Horizonte. Swojego pierwszego meczu, którym był finał Recopa Sudamèricana, nie wspomina najlepiej. Po bezbramkowym remisie do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był konkurs jedenastek. Ronaldo strzelał jako czwarty i podobnie jak jego poprzednik spudłował. Cruzeiro przegrało, a młody Brazylijczyk po raz pierwszy zasmakował goryczy porażki.

Kibice szybko wybaczyli mu jednak ten nietrafiony karny, kiedy doprowadził wszystkich do szaleństwa w ligowym meczu przeciwko Bahii, aplikując rywalom 5 bramek i zaliczając asystę. W swoim pierwszym sezonie Campeonato Brasileiro w barwach Cruzeiro zdobył 12 bramek w 13 meczach. 5 października 1993 roku, w starciu w ramach Supercopa Libertadores przeciwko chilijskiemu Colo-Colo, Ronaldo zdobył swojego pierwszego hat-tricka.

W 1994 roku był zawodnikiem, który znacznie przyczynił się do zdobycia przez Cruzeiro mistrzostwa stanu Minas Gerais: 18 występów i 22 bramki. Najbardziej niezapomnianym wyczynem tamtego turnieju był jego hat-trick, który zadecydował o wygranej w derbach z Atletico Mineiro. Pierwszy zdobyty tytuł w seniorskiej piłce oraz korona króla strzelców to zdecydowanie świetny wynik jak na kogoś, kto dopiero co skończył 17 lat. W barwach Cruzeiro rozegrał, pomiędzy 25 maja 1993 roku a 15 maja 1994 roku, 46 oficjalnych meczów i strzelił w nich 44 gole.

Ronaldo: 17-letni mistrz świata

Imponujące liczby poskutkowały natychmiastowym powołaniem do prowadzonej przez Jairzinho juniorskiej kadry reprezentacji Brazylii, a krótko po tym do kadry Carlosa Alberta Parreiry na mistrzostwa świata w USA, gdzie jako zaledwie 17 latek zdobył Puchar Świata, po wygranej w karnych z reprezentacją Włoch. Co prawda Ronaldo nie wystąpił w ani jednym spotkaniu, jednak samo powołanie i to że znalazł się w kadrze na turniej pokazuje, jak wielkim talentem był i jak mocno w niego wierzono.

Ronaldo w koszulce Casiraghiego po finale w Pasadenie

Jeszcze przed wyjazdem na mundial, młodym Ronaldo interesowały się europejskie kluby, takie jak, PSV Eindhoven, FC Porto, Juventus, Bayern, Barcelona oraz Milan. Po zakończonych mistrzostwach świata 17-latek nie zdążył się jeszcze dobrze rozpakować, a już zbierał się do kolejnej podróży – tym razem do Europy. Jego agenci załatwili mu kontrakt z tłustą prowizją w Holandii (400 tysięcy dolarów). Nowym klubem Ronaldo zostało PSV Eindhoven, które bardzo mocno musiało starać się o pozyskanie Brazylijczyka, biorąc pod uwagę zainteresowanie większych europejskich klubów. Czołowy klub Eredivisie zapłacił za kartę zawodniczą 6 milionów dolarów. Ronaldo zdecydował się na transfer do PSV po namowach swojego reprezentacyjnego kolegi Romário. „Powiedział mi, że PSV jest jednym z najbardziej profesjonalnych i najlepiej zorganizowanych klubów w Europie”. Dzięki temu transferowi stał się najdroższym zawodnikiem pozyskanym z ligi brazylijskiej.

Pierwsza przygoda w Europie

Krótko po transferze do PSV, do drzwi Il Fenomeno zapukała firma Nike, która w tamtym czasie nie miała jeszcze żadnej konkretnej oferty sprzętu piłkarskiego. To miało zmienić się wraz z podpisaniem umowy z Ronaldo. Brazylijczyk otrzymał kontrakt wart 150 tysięcy dolarów rocznie, a chwilę później kolejny w wysokości 15 milionów dolarów w ciągu 10 lat. Obecnie Ronaldo, podobnie jak Michael Jordan i Tiger Woods, związany jest z firmą Nike dożywotnio.

W barwach holenderskiego klubu Brazylijczyk miał niemal taką samą skuteczność, jak wcześniej w swojej ojczyźnie. Średnio strzelał praktycznie jedną bramkę na mecz. Przez dwa lata spędzone w Holandii Ronaldo rozegrał 57 spotkań i zdobył 55 bramek. Wynik byłby zdecydowanie lepszy, gdyby nie kontuzja kolana, której zawodnik nabawił się w drugim sezonie na holenderskich boiskach.

Felerne kolana

Pod koniec 1995 roku Ronaldo zaczął się uskarżać na coraz silniejsze bóle kolan. Lekarze zdiagnozowali u niego chorobę Osgooda-Schlattera, czyli aseptyczne zapalenie guzowatości kości piszczelowej, które najczęściej objawia się guzkiem pod kolanem oraz jego obrzękiem. Początkowe rokowania nie były najlepsze. Standardowe leczenie tego schorzenia zajmuje bowiem od kilku miesięcy, do nawet kilku lat.

Lekarze klubowi oszacowali rozbrat Brazylijczyka z piłką na co najmniej cztery miesiące i nie dawali szans Brazylijczykowi na powrót do gry przed Igrzyskami Olimpijskimi. Ronaldo nie mógł tyle czekać. Ostatecznie zdecydowano się na operację i późniejszą fizjoterapię w klinice w Rio de Janeiro. Ronaldo podchodził do rehabilitacji bardzo poważnie. Ostatecznie zadziwił wszystkich – zdążył pojechać na Olimpiadę, na której zdobył z reprezentacją brązowy medal. Co ciekawe, w tym turnieju musiał występować jako Ronaldinho, ze względu na to, że w kadrze znajdował się już inny Ronaldo – Ronaldo Rodrigues de Jesus.

Pobyt w Holandii był dla Brazylijczyka udanym okresem w karierze, jednak nie czuł się on dobrze w realiach nowego kraju. Nie przeszkadzało mu to jednak w zabawie w nocnych klubach, w których przebywał przez całą swoją karierę. Ostatecznie, czując wewnętrzną pustkę, postanowił zmienić otoczenie, wcześniej jednak zapisując na swoim koncie zdobycie Pucharu Holandii oraz koronę króla strzelców Eredivisie w sezonie 1995/1996.

FC Barcelona

11 lipca 1996 roku w mediach szumnie rozeszła się informacja, że klub ze stolicy Katalonii podpisał kontrakt z fenomenalnym Brazylijczykiem. Transfer ten jednak nie przyszedł łatwo. PSV nie chciało łatwo oddać swojej gwiazdy, którą wciąż obowiązywał dwuletni kontrakt. Ostatecznie kierownictwo holenderskiego klubu ugięło się, gdy na ich stole znalazła się kwota odpowiadająca dzisiejszym 15 milionom euro. Wraz z transferem wiązała się ogromna wartość marketingowa. Ku późniejszemu zdziwieniu kibiców Barcelony, związek, który miał trwać lata, okazał się zaledwie krótka przygodą.

Dla FC Barcelony Ronaldo rozegrał 49 spotkań, strzelając 47 bramek – te liczby nie oddają jednak prawdziwej wartości, jaką do klubu wnosił Ronaldo. Na boisku miał status prawdziwej gwiazdy. Wiązały się z tym pewne przywileje w klubie. Niestety, zaczęła się też odzywać prawdziwa natura Brazylijczyka. Ronaldo zaczął opuszczać treningi, często podróżować do ojczyzny, a także niepochlebnie wyrażał się o kibicach, którzy krytykowali go za brak zaangażowania na treningach. Nieprzerwanie widywany był także w nocnych klubach. Cóż, w Hiszpanii gwiazdy są uwielbiane przez kibiców, ale też każdy ich krok monitorowany jest przez media, urażając kibica także szybko można stracić reputację. Status gwiazdy zdecydowanie nie służył chłopakowi, który wychował się w faweli.

Zanim pożegnał się z Barceloną, do swojego CV dopisał zwycięstwo w Pucharze Zdobywców Pucharów, Copa del Rey oraz Superpuchar Hiszpanii. Pod koniec 1996 roku został wybrany najlepszym piłkarzem świata według plebiscytów FIFA i World Soccer. Zajął też drugie miejsce w plebiscycie o Złotą Piłkę, którą zdobył Niemiec Matthias Sammer, wyprzedzając rywala zaledwie o jeden punkt. Pomimo krótkiego czasu spędzonego na Camp Nou, kibice Blaugrany uważają, że to właśnie w ich klubie Ronaldo spędził najlepszy sezon w karierze.

Nieprzyjemne pożegnanie z Katalonią

Kulisy opuszczenia Barcelony są zaskakujące. Główną rolę w całym zamieszaniu odegrali oczywiście agenci Ronaldo, którzy postanowili zrobić ze swojego klienta maszynkę do zarabiania pieniędzy, patrząc głównie na swój portfel. Sam Brazylijczyk był raczej zadowolony ze swoich zarobków w klubie z Camp Nou, czuł się także szczęśliwy w samym mieście. Kibice w większości go uwielbiali (chociaż był tacy, którzy również mieli go dość). Agenci zawodnika postanowili jednak zmącić ten spokój.

Barcelona, która dopiero odradzała się po kryzysie, nie była w dobrej pozycji negocjacyjnej. Klub zdawał sobie sprawę, że zainteresowanie Brazylijczykiem rośnie. Największe zainteresowanie, jeszcze w grudniu 1996 roku, przejawiał Manchester United, wykładając na stół kwotę 20 milionów funtów – czyli równowartość zapisanej w kontrakcie klauzuli. „To dla mnie zaszczyt, że zainteresował się mną tak wielki klub, ale mam dług wdzięczności wobec Barcelony”.

Wobec świadomości możliwego odejścia Brazylijczyka, a także nieprzychylności agentów, którzy za wszelką cenę chcieli wynegocjowania jeszcze lepszego kontraktu dla swojego zawodnika, Barcelona postanowiła podjąć próby renegocjacji kontraktu. Wydawało się, że sprawa będzie tylko formalnością, lecz agenci robili wszystko to utrudnić. Nieświadomy Ronaldo bronił swoich przedstawicieli.

W pewnym momencie temat odejścia Ronaldo z Barcelony stał się tak nieznośny dla wszystkich, że mieli go dość zarówno piłkarze, kibice, jak również przedstawiciele Blaugrany. 26 maja 1997 roku doszło do ostatniego spotkania w sprawie dalszej gry Ronaldo na Camp Nou. Negocjacje pozornie przebiegły bezproblemowo i kierownictwo Barcelony uznało, że temat kontraktu jest zamknięty. Ronaldo zostaje. Wtedy do gry ponownie wkroczyli agenci Brazylijczyka, uruchamiając media. Ogłosili, że klub gra nieczysto, a w sprawie kontaktu nic nie jest przesądzone. Niedługo później prezydent Barcelony, Josep Lluís Núñez ogłosił: „To koniec, Ronaldo odchodzi”.

Ronaldo w stolicy mody

25 lipca 1997 roku nowym klubem Brazylijczyka został Inter Mediolan. Massimo Moratti wyłożył na stół 28 milionów dolarów, sprawiając, że Ronaldo przez krótką chwilę stał się najdroższym zawodnikiem na świecie. Piłkarz podpisał z klubem pięcioletni kontrakt, a na jego prezentację przyszło około 4 tysiące osób.

Swój debiut w koszulce Interu Ronaldo zaliczył 27 lipca 1997 roku w towarzyskim meczu o Trofeo Pirelli z Manchesterem United. Był to jednak występ zaledwie 17-minutowy, po którym Brazylijczyka zastąpił Ivan Zamorano. W Serie A natomiast swój pierwszy mecz Il Fenomeno rozegrał 31 sierpnia sierpnia, przeciwko Brescii. Na swoją pierwszą bramkę dla Interu czekał zaledwie kilka dni od debiutu. 14 września 1997 roku trafił do bramki w meczu z Bologną, w wygranym przez nerazzurrich 4:2 meczu na wyjeździe.

W sezonie 1997/98 najpoważniejszym kandydatem do walki o tytuł mistrzowski, oprócz klubu z Mediolanu, był także Juventus, który w swoim składzie posiadał takie gwiazdy, jak Del Piero, Inzaghi, Zidane, Davids czy Deschamps. To właśnie pomiędzy tymi dwoma klubami rozegrała się walka o scudetto, które ostatecznie trafiło w ręce bianconerich, w której nie obyło się bez kontrowersji.

Indywidualnie jednak Ronaldo był nie do zatrzymania. Wprawiał w osłupienie większość obrońców grających we włoskich klubach. Talent Brazylijczyka okazał się zbyt wielki, żeby można było opracować taktykę dającą duże szanse na wyłączenie go z gry. Reprezentant Canarinhos czarował nie tylko w Serie A, ale także w Pucharze UEFA i Coppa Italia. To właśnie podczas meczu o Puchar Włoch, przeciwko Piacenzie, otrzymał od prasy przydomek Il Fenomeno, za skompletowanie hat-tricka. Gol numer trzy w wykonaniu Ronaldo był kwintesencją jego umiejętności.

Rok 1997 był dla Luisa Nazário de Limy w pełni udany pod względem indywidualnym. 23 grudnia ogłoszono, że w plebiscycie France Football wybrano Ronaldo na zwycięzcę Złotej Piłki. Do kolekcji dopisał także kolejne wyróżnienie, jako Piłkarz Roku FIFA. Zdobyte tytuły zaczęły jednak chwilowo ciążyć Brazylijczykowi, który nieco obniżył formę, notując kilka gorszych występów w lidze. Szybko doszedł jednak do siebie i poprowadził Inter do zdobycia Pucharu UEFA.

Francja 1998

Po zakończonym sezonie ligowym przyszedł czas na mistrzostw świata we Francji. Naszpikowana gwiazdami reprezentacja Brazylii była niekwestionowanym faworytem, a Ronaldo miał być wisienką na torcie w kadrze Mário Zagallo. Canarinhos, jak się spodziewano, dotarli do finału rozgrywek. Tam jednak ulegli gospodarzom turnieju 0:3. Porażkę tę Brazylijczycy zrzucają na karb tego co wydarzyło się w jednym z pokoi hotelowych Chateau de La Grande Romanie, a miało wpływ na całą drużynę.

Ronaldo, który w finale miał poprowadzić Canarinhos do piątego mistrzostwa, doznał tajemniczego ataku. Do dziś jest to jedna z największych tajemnic współczesnego futbolu, która sprawiła, że rozbici i przygnębieni Brazylijczycy przegrali mecz już w autokarze jadącym na stadion. Il Fenomeno wystąpił co prawda w finale, był jednak cieniem samego siebie. Media oraz kibice przez wiele lat zastanawiali się, co dokładnie zaszło w hotelu Chateau de la Grande Romanie. Dopiero po 14 latach od finału, po przeprowadzonej analizie podano do wiadomości, że przyczyną problemów ze zdrowiem piłkarza był przyzwojak kłębka szyjnego – mały guz. W połączeniu ze złą diagnozą i źle dobranymi lekami mogły doprowadzić Ronaldo nawet do śmierci.

Pasmo bolesnych kontuzji

W czasie gdy najlepszy piłkarz na świecie zbierał siły przed kolejnym ligowym sezonem, włodarze Interu Mediolan poważnie martwili się stanem jego zdrowia. Klub planował walczyć na wszystkich trzech frontach o kolejne trofea, dlatego szeregi nerazzurrich wzmocnił inny fenomenalny piłkarz – Roberto Baggio. Włoch z Brazylijczykiem mieli stworzyć duet nie do zatrzymania. Niestety, w rzeczywistości wspólnie na boisku praktycznie się nie pojawiali.

Przybywając do Mediolanu, Roberto Baggio przejął od Ronaldo koszulkę z numerem 10. Brazylijczyk wziął natomiast 9 od Ivána Zamorano, który sprytnie wybrał dla siebie trykot z liczbą 18 oraz małym plusem pomiędzy cyframi.

Niestety sezon dla Brazylijczyka nie był udany, głównie z uwagi na kontuzje. Zawodnik rozegrał zaledwie 19 spotkań ligowych. Kolejny okazał się jeszcze gorszy. 21 listopada 1999 roku, podczas spotkania przeciwko Lecce, Ronaldo zerwał więzadło krzyżowe. Operacja oraz długa rehabilitacja nie dały efektu. Kontuzja odnowiła się po zaledwie 6 minutach od powrotu na boisko. Zapowiadało się na koniec kariery.

Sezon 2000/01 Ronaldo spędził na rehabilitacji, nie rozgrywając żadnego oficjalnego spotkania. Do sezonu 2001/02 podchodził w roli rezerwowego, łapiąc minuty w końcówkach meczów. Jakby tego było mało doznał kolejnej kontuzji, która wykluczyła go na kolejne 4 miesiące.

Kiedy wszyscy myśleli już, że Ronaldo jest skończony, ten ponownie wygrał z kontuzjami i rozpoczął regularne zdobywanie bramek. Nie pomogły one jednak w zdobyciu scudetto, które wyślizgnęło się Interowi z rąk w ostatniej, słynnej kolejce z 5 maja 2002 roku, na rzecz Juventusu. Był to ostatni mecz rozegrany przez Ronaldo w Interze. Łącznie dla nerazzurrich strzelił 59 goli, rozgrywając 99 spotkań.

Po zmaganiach w sezonie ligowym, Ronaldo ponownie wziął udział w mistrzostwach świata. Tym razem jego Brazylia nie zawiodła i w finale pokonała Niemców 2:0. Ronaldo został królem strzelców turnieju, a w nagrodę za świetną postawę na mundialu trafił do Realu Madryt.

Galacticos

Do Królewskich, którzy byli w trakcie budowy drużyny Galacticos, trafił za 45 milionów euro. Debiut w barwach los blancos zaliczył 6 października 2002 roku, z powodu ciągłych pomniejszych kontuzji. Wszedł na ostatnie 30 minut w ramach 4. kolejki La Liga, przeciwko Deportivo Alavés. Momentalnie uciszył swoich krytyków zdobywając w tym spotkaniu dwie bramki. To jednak nie wystarczało, bowiem zawodnik przeplatał świetne występy z tymi fatalnymi. Florentino Perez niejednokrotnie krytykowany był za przepłacenie za Brazylijczyka, a sam piłkarz podpadł mediom ze względu na swoją nadwagę, o której zaczęto mówić głośno. Nocny tryb życia Ronaldo ponownie dopełnia obrazu.

Pomimo fatalnego rozpoczęcia rozgrywek w sezonie 2002/2003, Ronaldo ostatecznie przekonał do siebie kibiców Realu, kończąc sezon z 30 bramkami w 44 meczach. Swój najlepszy występ zaliczył przeciwko Manchesterowi United w Lidze Mistrzów, który wygrał niemal w pojedynkę, strzelając hat-tricka.

W Madrycie Brazylijczyk spędził 5 lat, podczas których świętował zdobycie Superpucharu Europy, Pucharu Interkontynentalnego, dwóch mistrzostw Hiszpanii oraz Superpucharu Hiszpanii. Fenomenem było to, że podczas pobytu w Madrycie zupełnie nie przykładał się do treningów, wciąż imprezując, a mimo to nie tracił instynktu strzeleckiego. Niektórzy uważali, że ma wręcz destruktywny wpływ na zespół, jednak dopiero w 2006 roku opuścił szatnię najlepszego klubu globu i przeniósł się ponownie do Mediolanu, zapisując na swoim koncie 104 gole w 77 występach w koszulce los blancos.

Czerwona część Mediolanu

Tym razem jednak podpisał kontrakt z Milanem. Real zarobił na nim 7,5 miliona euro. Transfer do rossonerich odbił się szerokim echem w mediach i spotkał się z dużym niezadowoleniem ze strony kibiców Interu. W stolicy mody zameldował się 25 stycznia 2007 roku, praktycznie z miejsca stawiając się na San Siro, by obejrzeć mecz nowej drużyny przeciwko AS Romie w ramach Ligi Mistrzów. Oficjalna prezentacja zawodnika odbyła się 8 dni później, po przejściu testów medycznych. Postanowił, że na jego koszulce znajdzie się numer „99”, gdyż dziewiątka była już zajęta przez Filippo Inzaghiego.

Milan sezon 2005/06 zakończył bez żadnego trofeum na koncie, a zmagania w kolejnym rozpoczął fatalnie. Podopieczni Carlo Ancelottiego aż do osiemnastej kolejki okupowali dolne rejony tabeli Serie A, ostatecznie jednak udało im się zakończyć sezon na czwartej lokacie, dającej szansę gry w kolejnej edycji Ligi Mistrzów.

W tamtym momencie Milan nazywano domem spokojnej starości – ponad połowa zawodników w składzie była już po 30 roku życia. Byli to więc zawodnicy, którzy przed emeryturą chcą jeszcze coś udowodnić światu. I w ten kanon idealnie wpasowywał się wówczas Ronaldo.

Ostatnie 2 sezony w Europie, w barwach Milanu, skończył z dorobkiem 10 bramek w 21 występach. Ponownie głównie przez trapiące go kontuzje. Wielkiej jakości do drużyny rossonerich nie wniósł, jednak udało mu się być częścią składu, który zdobył Superpuchar Europy i klubowe mistrzostwo świata w 2007 roku. 30 czerwca 2008 roku kontrakt Ronaldo z Milanem wygasł, a zawodnik nie chcąc go przedłużać, nie odbierał nawet telefonu od Adriano Gallianiego. Odszedł bez pożegnania, ale też nikt po nim nie płakał.

Końcówka kariery

Brazylijczyk nie zamierzał kończyć kariery, ale jego forma fizyczna była tragiczna. Dodatkowo piłkarz miał sporą nadwagę i praktycznie nie nadawał się do gry. Pomocną dłoń wyciągnęło do niego Flamengo, to samo Flamengo, które kiedyś nie chciało opłacić mu biletu autobusowego, by ten mógł dokończyć testy w ich klubie. Korzystając z uprzejmości klubu, Ronaldo wrócił do formy, na tyle, ile było to możliwe.

W międzyczasie otrzymywał propozycje gry w PSG oraz Manchesterze City. Nie zamierzał z nich korzystać – miał dość europejskiej piłki. Z drugiej strony Flamengo też nie kwapiło się do podpisania umowy z Il Fenomeno, dlatego Brazylijczyk ostatecznie podziękował im za pomoc i zawinął się z klubu. Karierę zakończył reprezentując barwy Corinthians. Ostatni sezon zwieńczył dorobkiem 17 bramek w 25 meczach. Świętował z drużyną zwycięstwo w Copa do Brasil oraz Campeonato Paulista.

Ronaldo obecnie

Dziś Ronaldo Luís Nazário de Lima to poważny biznesmen, którego majątek eksperci magazynu Forbes szacują na około dwieście milionów dolarów. Jest prezydentem i właścicielem hiszpańskiego Realu Valladolid oraz właścicielem brazylijskiego Cruzeiro.

Ronaldo nigdy nie był tytanem pracy. Był jednak geniuszem i fenomenem, którego kariera obfitowała w trofea zarówno klubowe, jak i indywidualne. W oczach kibiców nigdy nie będzie jednak piłkarzem w pełni spełnionym. Wszystko ze względu na felerne kolana i zamiłowanie do nocnych klubów i cheeseburgerów.

Quo Vadis, Vecchia Signora?
Calcio Memorie: Filippo Inzaghi

MENU

Powrót

Share to