Calcio Memorie: Glenn Strömberg

Wiking z Bergamo, legenda La Dei

Glenn Strömberg – „Urodziłem się w Szwecji, ale umrę jako bergamończyk”. Nie był wybitnym napastnikiem, zdobywającym po 30 bramek w sezonie, nie był genialnym bramkarzem, spektakularnym rozgrywającym, czy dryblerem. Nie potrzebował tego wszystkiego, by stać się legendą Atalanty i zamieszkać w sercach kibiców na długie lata. Zamiast sztucznego całowania herbu wolał zostawiać krew, pot i łzy na treningach oraz na boisku. Błyskotliwy prawoskrzydłowy, któremu nigdy nie brakowało boiskowej odwagi.

W historii włoskiego futbolu, w szczególności na przestrzeni lat 80. i 90., kiedy piłka na Półwyspie Apenińskim przeżywała swoje najlepsze chwile, wielu było zawodników wybitnych, którzy rozkochiwali w swojej grze kibiców. Byli też tacy, którzy na swój szacunek ciężko pracowali, a gdy już wkradli się w łaski kibiców i zawładnęli ich sercami, zostali w ich pamięci na zawsze. I właśnie do tego grona należał Glenn Strömberg – Wiking z Bergamo. Bezgranicznie zakochany w La Dei – z wzajemnością. Do tego stopnia, że na stałe osiedlił się w Bergamo i uważa to miasto za najpiękniejsze na świecie. I pomyśleć, że jego początki w Atalancie nie były łatwe.

Mistrz tenisa stołowego

Strömberg urodził się 5 stycznia 1960 roku w Brämaregården, niedaleko Göteborga w Szwecji jako syn Kenta i Mimmity. Jego ojciec pracował w fabryce Volvo, ale także był piłkarzem. Matka, oprócz pracy przedszkolanki, była także pływaczką. Dziadek natomiast mistrzem boksu w wadze średniej. Prawdziwie sportowa rodzina.

Młody Glenn początkowo pasjonował się zupełnie inną dyscypliną: tenisem stołowym, któremu poświęcił się całym sercem do tego stopnia, że ​​stał się jednym z najlepszych graczy w swoim kraju. W wieku 16 lat brał nawet udział w turnieju kwalifikacyjnym do Igrzysk Olimpijskich, ale w międzyczasie znalazł też inną miłość: piłkę nożną, na tamten moment z pewnością sport, w którym mniej błyszczał.

Glenn Stromberg - IFK Goteborg

Od 8 do 16 roku życia grał bez większych ambicji w młodzieżowych zespołach Lerkils IF, amatorskiego klubu z Valldy, wioski oddalonej o 30 kilometrów od Göteborga, dodatkowo pracując w sieci szwedzkich supermarketów ICA. Jednak, kiedy w 1976 roku postanawia przenieść się do miasta, jego życie i historia zmieniają się, a Strömberg jeszcze nie wie, że z potencjalnego mistrza tenisa stołowego stanie się legendą futbolu.

Spotkanie z Erikssonem

Glenn dołącza do sektora młodzieżowego IFK Göteborg, gdzie w 1979 roku spotyka na swojej drodze młodego, wtedy 31-letniego trenera, Svena Gorana Erikssona. To spotkanie na dobre odmieniło jego karierę. Nowy menedżer jest pod wrażeniem warunków fizycznych i osobowości Glenna, pomimo jego skłonności do samolubnej gry. Blond olbrzym, 191 centymetrów wzrostu i 85 kilogramów żywej wagi. Pod opieką Erikssona gra Strömberga wyraźnie się poprawia. W efekcie zostaje wprowadzony przez trenera do pierwszej drużyny w wieku zaledwie 19 lat.

Eriksson wtłoczył młodemu Strömbergowi swoje ideały gry, tworząc ze swojego podopiecznego piłkarza „totalnego”, zdolnego do przechwytywania piłki w fazie defensywy, a jednocześnie dyktującego rytm gry ofensywnej, który jest w stanie wykończyć akcję nagłymi zrywami w ataku.

Gwiazda IFK

Glenn jest jednym z najjaśniejszych punktów IFK, jednak początkowo taktyka Erikssona sprawia, że na stadionie zaczyna pojawiać się coraz mniej kibiców – uważali oni bowiem, że jest ona w efekcie strasznie nudna dla oka. W rzeczywistości jednak IFK Göteborg to swego rodzaju plac budowy, a efekty pracy Erikssona widać w sezonie 1981/82, kiedy to szwedzka drużyna, ciągnięta przez Strömberga, zdobywa rewelacyjną potrójną koronę: mistrzostwo, Puchar Szwecji, a przede wszystkim Puchar UEFA, stając się tym samym pierwszym i jedynym klubem w kraju zdolnym do ugruntowania swojej pozycji na poziomie kontynentalnym. W finale pucharu Strömberg, choć nie strzelił gola, był jednym z wielkich bohaterów dwumeczu z wyżej notowanym HSV Hamburg Ernsta Happela, który zakończył się wynikiem aż 7-0 i przeszedł do historii. Był to ostatni mecz Strömberga w barwach Göteborga.

Za mentorem do Portugalii

Blond olbrzym zaliczył 97 ligowych występów i 9 ligowych goli dla IFK w ciągu czterech lat. Odszedł razem ze swoim mentorem Erikssonem latem 1982 roku, kiedy ten dostał ofertę pracy w Portugalii, gdzie miał stanąć na czele Benfiki. Glenn spakował się i pożegnał swój kraj. W końcu to swojemu trenerowi zawdzięczał swój postęp i byt piłkarza na europejskim poziomie.

Po transferze do Benfiki okazuje się, że Szwed napotyka na problemy biurokratyczne, które sprawiają, że może zostać zarejestrowany jako zawodnik portugalskiego klubu dopiero w styczniu 1983 roku. Pół roku rozłąki z piłką było dla niego trudnym okresem. Po powrocie na boisko doznał kontuzji pleców, która sprawiła, że w swoim pierwszym sezonie skompletował zaledwie 8 występów, głównie oglądając swoich kolegów w akcji, kiedy ci zdobywali mistrzostwo i puchar Taça de Portugal.

Na dobre do gry Glenn wraca w kolejnym sezonie, zaliczając 26 występów i 9 bramek, mając znaczny wkład w wygranie drugiego z rzędu mistrzostwa Portugalii.

Zadebiutował również w Pucharze Europy, turnieju, w którym również jest wyróżniającą się postacią, a także bohaterem w rewanżowym meczu pierwszej rundy z Linfield FC. Benfica wyeliminowała również Greków z Olympiakosu, ale musiała poddać się w ćwierćfinale przeciwko Liverpoolowi, który następnie wygrał tę edycję, pokonując Romę w rzutach karnych w finale 30 maja 1984 roku.

Upokorzenie azzurrich

Występy na arenie międzynarodowej sprawiają, że blond olbrzymem zaczynają interesować się włoskie kluby. Największą wizytówką są jednak jego występy w reprezentacji Szwecji, w której zadebiutował 3 czerwca 1982 roku w Sztokholmie, w towarzyskim meczu rozegranym przed mundialem, zremisowanym 1:1 ze Związkiem Radzieckim.

Glenn Stromberg - Italia vs Sweden

Szwedzi, którzy nie zakwalifikowali się na mundial w Hiszpanii w 1982 roku, sprawili niemałą niespodziankę w eliminacjach do mistrzostw Europy, gdzie w grupowych pojedynkach ograli ówczesnych mistrzów świata – Włochów, a Strömberg miał przy tym swój duży udział. Prawdę powiedziawszy, swoje najlepsze mecze w tych eliminacjach rozegrał właśnie przeciwko azzurrim. Skandynawowie odprawili Włochów z kwitkiem dwukrotnie, rzucając ich na kolana. Najpierw w Göteborgu 29 maja 1983 roku, wygrywając 2:0, a następnie na San Paolo w Neapolu, odnosząc zwycięstwo 3:0. Na nic zdała się obrona złożona z takich tuzów, jak Bergomi, Cabrini, Baresi i Vierchowod. W Szwecji Strömberg zaliczył jedno trafienie, na San Paolo wprawił azzurrich w osłupienie zdobywając doppiettę w 7 minut.

Wyczyn Strömberg odbił się szerokim echem na całym Półwyspie Apenińskim. Nic dziwnego, upokorzenie jakiego doznali Włosi było dotkliwe. Jednak na fali swojego sukcesu Szwed trafił do notesu dyrektorów Atalanty. La Dea postanowiła zrobić wszystko, by zakontraktować utalentowanego dryblasa. Latem 1984 roku drużyna z Bergamo wygrywa bój o podpis Szweda, uprzedzając w tym lokalnego rywala z Lombardii – Como. W sprowadzenie Szweda do Bergamo zaangażowany był sam prezydent La DeiCesare Bortolotti, który osobiście poleciał po swojego nowego zawodnika do Lizbony.

Transfer do Atalanty

W stolicy Portugalii negocjacje trwały 8 godzin, aż do 7 rano. 22 lipca 1984 Glenn Peter Strömberg przybywa do Bergamo i zostaje pierwszym obcokrajowcem drużyny prowadzonej przez Nedo Sonettiego, która właśnie wróciła do Serie A. Wraz z zakupem Larsa Larssona, kolejnego Szweda zakupionego z Malmö, „szwedzka Atalanta” nabiera kształtu.

W pierwszym sezonie Strömberg, w przeciwieństwie do pozostałych obcokrajowców, nie miał problemu z aklimatyzacją i stał się pewnym punktem drużyny, która zajęła dobre, 10. miejsce w tabeli na koniec sezonu. Szwedzki skrzydłowy natomiast zaliczył 27 występów ligowych, w których dwukrotnie zmieścił piłkę w siatce. Dołożył do tego jeden występ zwieńczony bramką w Pucharze Włoch i trzy spotkania w ramach nieistniejącego już Pucharu Mitropa (La Coupe de l’Europe Centrale).

Marisa

Swój debiut w koszulce Atalanty zaliczył 22 sierpnia 1984 roku w Pucharze Włoch, przeciwko Tranto, w którym zdobył bramkę już po 10 minutach przebywania na boisku. W Serie A natomiast swój pierwszy mecz rozegrał z Interem, 16 września 1984. Spotkanie rozegrane na wypełnionym po brzegi Comunale z 43 tysiącami kibiców zakończyło się wynikiem 1:1.

Kibice drużyn przeciwnych, widząc jak poczyna sobie w swoim debiutanckim sezonie szwedzki skrzydłowy, zaczęli wymyślać złośliwe przydomki odwołując się do jego długiej blond czupryny i anielskiej urody. W ten sposób do Strömberg przylgnął przydomek „Marisa”, który początkowo miał kwestionować jego męskość. Glenn zniósł to z godnością, a później sam używał tego przydomka. Złośliwości kibiców ustały, a Szwed nadal był pewnym punktem drużyny La Dei.

Stromberg - Atalanta

Po zakończonym sezonie 1984/85 Strömberg otrzymał ofertę z Romy, którą prowadził nie kto inny, jak Sven Goran Eriksson. Tym razem jednak odmówił swojemu mentorowi. „Nie chciałem iść wszędzie za trenerem Erikssonem. Nie chciałem, żeby ludzie mówili, że jestem jego protegowanym”. Pozostał w Bergamo i w kolejnym sezonie znów udowodnił swoją wartość zdobywając 4 bramki w 30 występach ligowych, doprowadzając z kolegami Atalantę do zajęcia 8. miejsca w tabeli na koniec sezonu. Pod koniec roku otrzymał także nagrodę Szwedzkiego Piłkarza Roku.

Nowy trener i przyjaciel

Niestety sezon 1986/87 nie potoczył się tak, jakby życzyli sobie tego kibice Atalanty. Drużyna prowadzona przez Sonettiego zakończyła rozgrywki na 15. miejscu i spadła do Serie B. Na pocieszenie w rozgrywkach Pucharu Włoch zawędrowali aż do finału, gdzie jednak z kretesem przegrywają 0:3 z Napoli Diego Maradony. Jednak dotarcie do finałowego meczu oraz scudetto dla Partenopei oznaczało, że Atalanta otrzyma kwalifikacje do gry w Pucharze Zdobywców Pucharów.

Przed nowymi rozgrywkami na zapleczu Serie A do klubu trafia nowy trener – Emiliano Mondonico. Przekonuje Strömberga, by ten pozostał w Bergamo, powierzając mu opaskę kapitana. To był początek bardzo dobrej współpracy. „Bardzo dobrze dogadywaliśmy się z Mondonico. Podzielaliśmy pasję do sportu i muzyki. Uwielbialiśmy Rolling Stones” – wspominał Glenn w wywiadzie dla Secolo XIX.

Gniew Wikinga

Sprawy z początkiem sezonu nie układają się jednak najlepiej. W jednym z przedsezonowych meczów towarzyskich, jeden z kibiców na trybunach wyśmiewał swojego kapitanaEj, Marisa, obudź się wreszcie. Co to ma być?” – był to jeden z nielicznych momentów w karierze Strömberga, w którym Szwed stracił panowanie nad sobą. Przeskoczył przez ogrodzenie oddzielające trybuny od boiska i popędził wściekły za kibicem. Złapał go za kołnierz i targając nim wykrzyczał mu prosto w twarz, tak że było to słychać na całym stadionie: „Nazywam się Glenn! Glenn Peter Strömberg! Jestem kapitanem reprezentacji Szwecji i naszej Atalanty! Nigdy o tym nie zapominaj! Wy wszyscy o tym nie zapominajcie!”. Po czym wrócił na boisko i z uśmiechem na twarzy rozpoczął grę, jakby nic się nie wydarzyło.

Atalanta pod wodzą nowego kapitana wywalcza w lidze czwarte miejsce, które jest warte awansu do Serie A. Zaś w Europie daje popis, docierając do półfinału Puchar Zdobywców Pucharów. Strömberg z „Marisy” staje się dla wszystkich „Wikingiem”, wojownikiem, który ciągnie grę La Dei. Zmienia się również jego wygląd. Gładko ogolona i anielska twarz ustępuje miejsca zaniedbanej blond brodzie i wąsom, które nadają mu twardy wygląd.

W marcu 1988 roku Atalanta jest jedyną włoską drużyną, która pozostała w europejskich pucharach i przyciąga bardzo wiele uwagi. Kolejną przeszkodą są Belgowie z Mechelen. Półfinały to prawdziwa bitwa, w której całe Włochy kibicują Strömbergowi i jego kolegom z drużyny. W pierwszym meczu pada remis 1:1, niestety jednak rewanżowe spotkanie Belgowie wygrywają 2:1 i Atalanta odpada z turnieju.

Fair Play? A na co to komu?

Sezon 1988/89 kończy się dla Atalanty 6. miejscem w Serie A, a także półfinałem Pucharu Włoch. Natomiast rozgrywki 1989/90 Bogini kończy na 7. miejscu i awansuje do Pucharu UEFA. To co wydarzyło się w rozgrywkach Pucharu Włoch w meczu Atalanta-Milan z 24 stycznia 1990 roku pozostawało żywą raną na wiele lat dla kibiców i piłkarzy Atalanty.

Drużyna z Bergamo wychodzi na prowadzenie po bramce młodego Giorgio Brescianiego. Od tego momentu rossoneri robią wszystko, by wyrównać stan meczu, jednak aż do końcowych minut utrzymuje się wynik 1:0, dający awans drużynie z Bergamo. W pewnym momencie Borgonovo, środkowy napastnik Milanu pada na ziemię w okolicach pola karnego i potrzebuje interwencji medycznej. Strömberg, w geście fair-play, posyła piłkę na aut, aby umożliwić ratunek. Gdy gra zostanie wznowiona, gospodarze oczekują, że rossoneri zwrócą piłkę. Dzieje się jednak inaczej. Rijkaard posyła piłkę z powrotem w boisko, gdzie przejmuje ją Massaro, podaje do Borgonovo, którego instynktownie zatrzymuje Barcelli. Sędzia Pezzella nie ma wątpliwości i dyktuje rzut karny dla rossonerich. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podchodzi Baresi i umieszcza piłkę w siatce. To kolejny z rzadkich momentów, kiedy Glenn stracił panowanie nad sobą.

To jeden z niewielu razy na boisku, kiedy zwariowałem. Chwyciłem Baresiego za koszulkę i powiedział mu: jeżeli jesteś mężczyzną, nie popełniaj błędu i wykop tę piłkę w trybuny. Franco odpowiedział mi: nic na to nie poradzę. Poszedłem więc do Sacchiego i powiedziałem mu: nie możesz zdobyć bramki po tym skandalicznym zachowaniu z waszej strony. Powiedz Baresiemu, żeby nie wykorzystał rzutu karnego! Sacchi spojrzał na Gallianiego i Berlusconiego na trybunach, ale wtedy nie było telefonów komórkowych. Komunikacja była trudna. Franco strzelił. Kiedy gra została wznowiona, kopnąłem piłkę i opuściłem boisko 5 minut przed końcem. Strömberg, nie możesz opuścić boiska, krzyczał do mnie Pezzella. Miałem go jednak w poważaniu i zbiegłem do szatni”.

Po tym meczu w mediach rozpętało się piekło. „Jesteśmy profesjonalistami” komentował Rijkaard dla stacji Rai. Wściekły Mondonico skomentował zajście słowami „Jeśli tu wygrał profesjonalizm, to futbol stracił chwałę i możliwość na triumf”.

Po latach trener Mondonico zapytany o tę sytuację skomentował: „Berlusconi tamtego wieczora zadzwonił do naszego prezydenta i federacji, aby przeprosić oraz zaproponować ponowne rozegranie meczu, ale FIGC nie dał zgody. Milan zachowywał się wtedy naprawdę źle, jestem pewien, że gdyby mogli powtórzyć ten mecz, nigdy by tego nie zrobili.

Borgonovo i Milan po latach przeprosili za ten epizod, który jednak pozostaje nieusuwalny dla Strömberga i wszystkich fanów Atalanty. Szwedzki „Viking” stał się jeszcze bardziej legendarny. Pomimo zainteresowania Juventusu i Genoi, nadal gra dla La Dei, wielokrotnie odmawiając zmiany barw klubowych.

Schyłek kariery

W sezonie 1990/91, pierwszym bez trenera „Il Mondo”, który przeniósł się do Torino, drużyna La Dei znów jest jednym z bohaterów Włoch w Europie, grając w Pucharze UEFA, odpadając jednak w ćwierćfinale po dwumeczu z Interem Giovanniego Trapattoniego. Jak się okazuje, późniejszego zwycięzcy turnieju. W Serie A drużyna zajmuje natomiast 10. miejsce w tabeli.

W kolejnym sezonie Strömberg opada z sił i nie jest już tak mocny, jak wcześniej. Miewa problemy fizyczne, jednak stać go jeszcze na swoje ostatnie 29 występów w Serie A, które zwieńczył 2 bramkami.

Po zakończeniu rozgrywek, które Bogini ukończyła na 11. miejscu, Wiking postanawia zawiesić buty na kołku, zatrzymując licznik na 271 występach w barwach Atalanty, w których zdobył 23 bramki. W ostatnim meczu sezonu, przeciwko Torino prowadzonym przez Emiliano Mondonico, Wiking jest kontuzjowany, ale po ostatnim gwizdku cała Curva Nord oklaskuje go i oddaje mu niezwykle emocjonalny hołd niosąc go na rękach, w towarzystwie Mondonico.

Emerytura i co dalej?

Po zakończeniu kariery Strömberg wraca do ojczyzny i spełnia się w swojej nowej pasji – gotowaniu. Sprowadza do kraju szereg włoskich produktów, które sygnuje swoim nazwiskiem. „Wędliny, makarony, pomidory, wszystko z marką Strömberg. Nawet w Szwecji mogę zjeść spaghetti z czosnkiem, oliwą i papryczką chilli. To moje ulubione danie. Z dobrym zimnym piwem w pobliżu to genialne połączenie. Mam też swoją linię ubrań i obuwia. Jestem także komentatorem sportowym w Sveriges Television”.

We Włoszech znalazł miłość – swoją żonę Simonę. Często wraca z nią oraz z ich córkami Eriką, Ylenia i Giulią do Bergamo, gdzie również ma swój dom. Uwielbia podróżować i również z tego powodu wiele wycierpiał w okresie pandemii. Był zamknięty przez sześć miesięcy w Sztokholmie i nie mógł odwiedzać swojego ukochanego Bergamo. „Urodziłem się w Szwecji, ale umrę jako bergamończyk” – wciąż to powtarza.

Calcio Memorie: Adriano
Calcio Memorie: Fabrizio Ravanelli

MENU

Powrót

Share to