Calcio Memorie: Ciro Ferrara

Zawodnik, który swoją karierą spiął klamrą bogatą północ z biedniejszym południem

Ciro Ferrara – zawsze stojący trochę na uboczu pośród wielkich i słynnych nazwisk włoskich obrońców, jednak z pewnością jeden z najsilniejszych i najlepszych defensorów lat 80. i 90. XX wieku. Zawodnik, który swoją karierą spiął klamrą bogatą północ z biedniejszym południem Włoch. Niezwykle skromny i po prostu ludzki. Legenda Napoli i Juventusu.

Czuje się neapolitańczykiem, radośnie osadzonym w Turynie. Powiedziałbym, że Neapol to mój dom, a Turyn to moje biuro, ale to by było zbyt duże uproszczenie. W stolicy Piemontu też mam wielu przyjaciół, którzy są dla mnie jak rodzina. Też czułem się wyjątkowo” – Ferrara dla La Repubblica.

Dzieciństwo

Urodził się 11 lutego 1967 roku w Neapolu. Jest synem ortopedy i gospodyni domowej. Młody Ciro uwielbiał sport, jednak nie od zawsze interesował się piłką nożną. W jego rodzinie panowało wielkie poszanowanie do pracy, nauki i podjętych zobowiązań. W chwilach wolnych od szkoły Ferrara pływał i grał w koszykówkę.

Początkowo nic nie wskazywało na to, że zostanie zawodowym piłkarzem, tym bardziej, że jako młody chłopak nie był zbyt uzdolniony technicznie i podczas gierek z kolegami często lądował na bramce. Również z racji wieku, gdyż był najmłodszy z całego towarzystwa. Wszystko zmieniło się kiedy usłyszał o testach w lokalnym zespole Vomero. Postanowił tam spróbować swoich sił.

Choroba i wózek inwalidzki

W moich wspomnieniach widzę siebie jako bramkarza. Nie dlatego, że byłem słaby. Po prostu byłem najmłodszy. Moim idolem w tamtym czasie był Dino Zoff. Na szczęście, mój pierwszy trener, Sergio Palmieri, wiedział lepiej i ustawił mnie na pozycji obrońcy”.

Jego sportowa kariera szybko jednak wyhamowała. Odkryto u niego chorobę Osgooda-Schalterra (zwyrodnienie kości piszczelowej), która w wieku 14 lat usadziła go na pewien czas na wózku inwalidzkim. Po właściwej diagnozie schorzenia Ciro poddał się jednak operacji w klinice ojca, która przywróciła go do zdrowia. Po procesie rehabilitacji postanowił powrócić do aktywności fizycznej i gry w piłkę.

Wykształcenie jest najważniejsze

Rodzice byli jednak przeciwni jego sportowym zapędom. Chcieli, by ich syn zdobył właściwe wykształcenie. Posłuszny Ciro ukończył zatem szkołę i zdał maturę. Poszedł także na studia, gdzie zdobył z wyróżnieniem tytuł księgowego, chociaż początkowo uważał, że powinien iść w ślady swojego ojca. „Byłem przekonany, że muszę przejąć schedę po ojcu. Był znanym ortopedą, miał własną prywatną praktykę. Czasami przychodziłem tam, aby obserwować jak funkcjonuje klinika. Myślałem wtedy, że to będzie moja praca. Później wszystko potoczyło się tak szybko i zupełnie inaczej, że nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak wielką szansę otrzymałem”.

Po zdobyciu wymaganego przez rodziców wykształcenia zapisał się do Istituto Superiore di Educazione Fisica, czyli włoskiego odpowiednika Akademii Wychowania Fizycznego.

W trakcie szkoły jednak, walka o treningi była bardzo trudna. Dzięki negocjacjom trenera Palmieriego z rodzicami Ferrary, udało się wybłagać, by Ciro pozostał w klubie Vomero, kosztem jednego dnia treningowego, który miał przeznaczać na naukę.

Młodzieżówka Napoli

W 1981 roku przenosi się z Vomero do Grumese. Tam jednak musiał zrezygnować z gry po zaledwie jednym treningu. Powodem była zbyt duża odległość od domu, co z perspektywy jego rodziców mogłoby spowodować opuszczenie się w nauce. W zamian, postanowił zaryzykować i wziąć udział w testach do młodzieżowego zespołu Napoli. Tam bez problemu poradził sobie z konkurencją i dostał swoją szansę w zespole Allievi „B” neapolitańskiego klubu. Oczywiście wciąż pozostając przy tym pilnym uczniem. „Moja mama odbierała mnie ze szkoły, by wozić mnie na treningi. Ze swojej strony dotrzymałem obietnicy i kontynuowałem naukę. Kiedy zaczynałem grać w Napoli, nie było większych problemów, przynajmniej na początku. W wieku 16 i 17 lat moje zobowiązania wobec klubu stały się poważniejsze, bo zaczynałem wchodzić do pierwszego zespołu. Miałem przez to mniej czasu na przygotowania i naukę, ale skoro dałem słowo rodzinie, musiałem dać radę”.

Dziwny zbieg okoliczności

Po dołączeniu do drużyny okazało się, że dziwnym zbiegiem okoliczności w drużynie był już inny Ciro Ferrara, urodzony również w 1967 roku, jednak o 6 miesięcy młodszy. „Dla kolegów z drużyny stanowiliśmy problem – tylko najlepszy Ferrara będzie zapamiętany – więc aby się nie pomylić, postanowili używać pseudonimów: ja byłem Stielike, a on Totò”. Po latach rzeczywiście okazało się, że Totò Ferrara przepadł gdzieś w Serie C, reprezentując takie kluby jak Salernitana, Lucchese, Cisco Lodigiani, Savoia, czy Scafatese.

Małe scudetto

W sezonie 1983/84 Ciro został zawodnikiem Allievi „A”, które z nim w składzie, prowadzone przez Riccardo De Lellę, sięgnęło po mistrzostwo Włoch w jego kategorii wiekowej. Był to pierwszy sukces Ferrary w jego bogatej karierze, który otworzył mu drzwi do dalszego rozwoju. Ówczesny trener Napoli, Rino Marchesi, szybko zauważa duży potencjał Ferrary i wciąga go do pierwszej drużyny, razem z dwójką innych zawodników. „Wtedy zrozumiałem, że zostanę zawodowym piłkarzem. Trener Marchesi postawił na mnie w meczach towarzyskich. Nie chciałem przegapić okazji, chociaż nie sądziłem, że osiągnę pewien poziom. Maradona, Bruscolotti, Bagni – same nazwiska wywoływały euforię. Moim marzeniem było z nimi zagrać. Kiedy obserwowałem ich na treningach, zadawałem sobie pytanie: ‚Ciro, co Ty tu robisz?’. Byłem bardzo zawstydzony. W dzisiejszych czasach wielu młodym zawodnikom brakuje pokory i szacunku do starszych kolegów z drużyny. W moich czasach to by nie przeszło”.

Debiut w Serie A

W kolejnym sezonie dla Ciro nadszedł bardzo ważny moment – debiut w Serie A. Do tej pory tylko kilkukrotnie zasiadał na ławce rezerwowych. Jego pierwszy występ na boiskach Serie A przypadł na mecz z Juventusem. Po jednej stronie Michele Platini i czterech mistrzów świata z 1982 roku, po drugiej Diego Maradona. Ferrara pojawił się na boisku około 30 minuty zmieniając kontuzjowanego Moreno Ferrario. Mecz zakończył się wynikiem 0:0. „Kto się spodziewał, że wystąpię w tym meczu? To była końcówka sezonu. Marchesi już kilka razy zabierał mnie na ławkę i kilka razy kazał mi się rozgrzewać, ale nigdy nie desygnował mnie na boisko. Początkowo biegłem na rozgrzewkę do narożnika boiska, by rozgrzewać się przy chorągiewce. Pewnego dnia trener Allievi, De Lella, powiedział: ’Ciro, jeśli nie zostaniesz blisko ławki, mister zapomni, że wysłał cię na rozgrzewkę’. Postanowiłem wykorzystać tę radę – udało się”.

W kolejnej kolejce Marchesi postanawia wystawić Ferrarę od pierwszej minuty w wyjazdowym spotkaniu z Udinese. Ciro dostał za zadanie pilnować Giampaolo Montesano. Jak sam później przyznał, nie była to łatwa sztuka.Mecz zakończył się wynikiem 2:2. Szczerze powiedziawszy, nie wiedziałem nawet, gdzie jest piłka. To był prawdziwy obłęd. On zakończył spotkanie jako zawodnik meczu, ja zaś byłem najsłabszy tego dnia”. Pomimo błędu, Napoli mocno wierzy w Ciro, który po dwóch występach w sezonie 1984/85, w kolejnym zaczyna na poważnie być brany pod uwagę przy rotacji składu.

Złota era Napoli

Przyszło mu grać z nie byle kim. W Napoli, które w drugiej połowie lat 80 XX wieku przeżywało swój złoty okres, oprócz Diego Maradony grali tacy wielcy zawodnicy jak Careca, Bruno Giordano, czy wspomniany wcześniej Giuseppe Bruscolotti.

Sam Ferrara podczas swojej przygody w Neapolu wyróżniał się sporą charyzmą, a jego umiejętności rozwijały się w błyskawicznym tempie. Potrafił w łatwy sposób dostosować się do zmian taktycznych, był twardy i nieustępliwy, a do tego z dużą inteligencją boiskową i szybkością. Nie bez powodu Zbigniew Boniek określił go kiedyś mianem jednego z najtrudniejszych przeciwników, z którymi przyszło mu grać.

Sezon 1985/86 zakończył z 14 występami w Serie A oraz debiutem w Pucharze Włoch. Jego Napoli kończy mistrzostwa na 3. miejscu za Juventusem i Romą, kwalifikując się do Pucharu UEFA. W kolejnych sezonach Ferrara coraz bardziej stawał się pewnym punktem defensywy Napoli. W sezonie 1986/87 Ciro z kolegami, prowadzeni przez Maradonę, zdobywają swoje pierwsze, historyczne scudetto, wyprzedzając w tabeli Inter i Juventus. Dokonali tego dokładnie 10 maja 1987 roku, po zremisowanym meczu 1:1 z Fiorentiną, a także dzięki Ascoli, które sensacyjnie wygrało z nerazzurrimi. Dołożyli do tego Puchar Włoch, zdobywając tym samym włoski dublet. Dla Ciro było to wyjątkowy sezon także z innego względu – zdobył bowiem swoje dwie pierwsze bramki w Serie A.

Zaszczytem dla mnie było reprezentować nie tylko Napoli, ale także miasto. Przeważnie klub, który ma świadomość, że nigdy wcześniej nie wygrał nic ważnego, stawia na doświadczonych i ugruntowanych zawodników, a nie takich młokosów jak ja. W Napoli postanowiono zmienić ten trend, za co jestem im bardzo wdzięczny. Wygraliśmy to scudetto wielką wolą walki i jednością w szatni. Świętowaliśmy to przez długi czas. W karierze zdobyłem jeszcze kilka scudetti, jednak to pierwsze jest dla mnie najważniejsze, właśnie przez to jak to wtedy przeżywaliśmy.To był triumf południa nad północą”.

Rozczarowanie

Niestety kolejny rok nie był już tak spektakularny. W zasadzie był wielkim rozczarowaniem. Kibice rozpaleni historycznym sukcesem oczekiwali walki o drugie z rzędu trofeum, a także walki w Pucharze Europy. Niestety, Napoli zawiodło, przegrywając mistrzostwo z Milanem w bezpośrednim starciu na San Paolo, a także odpadając w pierwszej rundzie Pucharu Europy z Realem Madryt. Ferrara zakończył ten smutny sezon z 23 występami na koncie oraz jedną bramką.

Puchar UEFA i ostatnie scudetto Napoli

W sezonie 1988/89 w lidze również nie jest różowo, natomiast w Pucharze UEFA Napoli dokonuje kolejnego historycznego zwycięstwa, ogrywając w finałowym dwumeczu Stuttgart, do czego przyczynił się również Ferrara, zdobywając przepiękną bramkę z woleja, po asyście Diego Maradony. Ostatecznie wynik 3:3, dzięki bramkom zdobytym na wyjeździe sprawił, że to właśnie drużyna spod Wezuwiusza cieszyła się ze swojego historycznego zwycięstwa.

Ostatnimi trofeami, które Ferrara zdobył z Napoli było scudetto i Superpuchar Włoch w sezonie 1989/90. Rozgrywki te zostały zapamiętane jako zemsta na Milanie Sacchiego, ale przede wszystkim jako mistrzostwo słynnej monety Alemão. W 31. kolejce walczące o tytuł Napoli oraz Milan bezbramkowo zremisowały swoje spotkania odpowiednio z Atalantą i Bologna. Nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że rossonerim sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej bramki, a mecz partenopeich z La Deą został przerwany w 77. minucie – Alemão został trafiony w głowę monetą z trybun i nie mógł kontynuować przez to gry.

Czy rzeczywiście nie mógł? Mało kto w to uwierzył i nie wierzy do dziś. Prawdą natomiast jest, że do podnoszącego się z murawy Brazylijczyka, masażysta Salvatore Carmando powiedział: „Zostań na ziemi”, co zawodnik posłusznie wykonał, meczu nie dokończono, a Napoli zdobyło komplet punktów przyznany walkowerem. Do przedostatniej kolejki oba zespoły przystąpiły z taką samą liczbą punktów. Rossoneri przegrali w Weronie i z powodu czerwonych kartek stracili aż czterech zawodników. Napoli pokonało Bolognę i sięgnęło po tytuł mistrza kraju. W meczu o Superpuchar Włoch natomiast, neapolitańczycy upokorzyli znienawidzony Juventus z Roberto Baggio w składzie, wygrywając 5:1.

Z południa na północ

Ferrara odszedł z Napoli w 1994 roku, po rozegraniu 247 spotkań i zdobyciu 12 bramek. Przeniósł się za 9,4 miliarda lirów do Juventusu. Co ciekawe, razem z ówczesnym trenerem partenopiech – Marcello Lippi oraz dyrektorem sportowym – Luciano Moggim. „Wszyscy wiedzieli, że Napoli znajduje się w trudnym momencie i klub będzie trzeba sprzedać. Miałem możliwość dołączenia do Romy i Parmy. Podjąłem jednak decyzję o dołączeniu do bianconerich i po latach myślę, że nie pomyliłem się w swoim wyborze. Chciałem utrzymać mistrzowski poziom, dlatego właśnie wybrałem Starą Damę. Nie zmieniał tego fakt, że Juventus nie zdobył scudetto od 9 lat. Czułem, że to właściwy wybór”.

W Juventusie Ferrara jeszcze bardziej dojrzał piłkarsko. Jego relacje z trenerem układały się wyśmienicie, a i on sam był ważnym elementem drużyny, coraz częściej wykorzystywanym na środku obrony. Już w swoim debiutanckim sezonie Ciro mógł cieszyć się z kolejnego dubletu w swojej karierze, Juventus bowiem pewnie sięgnął po scudetto, a w finałowym dwumeczu Pucharu Włoch ograł Parmę. W sumie zaliczył 49 występów i zanotował dwa gole na swoim koncie.

Sukcesy, wiele sukcesów

Kiedy trafiłem do Juventusu miałem 27 lat i przez te 27 lat mieszkałem w Neapolu. Znalezienie się w innym mieście było bardzo dziwne. Jednak wygrana scudetto i Pucharu Włoch już w pierwszym sezonie bardzo mi pomogły. Potem nadeszły kolejne sukcesy, ale też i momenty rozczarowania. Kiedy się wygrywa wszystko staje się łatwiejsze”.

W sezonie 1995/96 Ferrara wraz z Juventusem sięga po swoje największe trofeum w karierze – puchar Ligi Mistrzów. W pamiętnym finale przeciwko Ajaksowi był tym, który jako pierwszy podchodził do konkursu rzutów karnych i pewnie pokonał Edwina van der Sara.

Wygranie Ligi Mistrzów, to marzenie każdego piłkarza i bardzo ważna rzecz dla jego kariery. Co więcej, w Turynie euforia ze zdobycia scudetto mija bardzo szybko. Marzeniem kibiców od zawsze jest charakterystyczny, uszaty puchar. Z tego powodu cieszę się, że należę do grupy piłkarzy, którzy sięgnęli po to trofeum z Juve”.

 

W sezonie 1996/97 Ciro Ferrara i Paolo Montero tworzą jedną z najsilniejszych par środkowych obrońców w Serie A. Również dzięki nim Juventus sięga po scudetto, a także po Superpuchar Europy oraz Puchar Interkontynentalny. W kolejnym sezonie do gabloty klubu trafiają kolejne dwa trofea: następne scudetto oraz Superpuchar Włoch. Niestety Ciro nie będzie dobrze wspominał końcówki tamtego sezonu, gdyż w wyniku złamania kości piszczelowej i strzałkowej zmuszony był pauzować przez drugą część rozgrywek.

Koniec pierwszej ery Lippiego

Po zakończeniu nieudanego sezonu 1998/99 Juventus opuszcza Marcello Lippi, który zostaje zastąpiony przez Carlo Ancelottiego. Nie były to udane czasy dla Starej Damy, gdyż jej związanie z popularnym Carletto nie obfitowało w pozytywne momenty. Ferrara nie miał sobie jednak nic do zarzucenia. Po wyleczeniu kontuzji wciąż był solidnym obrońcą, z którego nie zamierzał rezygnować Ancelotti. Na pocieszenie chudych lat Juventus zgarnął w tym sezonie Puchar Intertoto.

Powrót Lippiego

Kiedy Lippi powrócił, otwierając swój drugi cykl w Juve, Ciro ponownie okazał się decydującym pionkiem na taktycznej szachownicy trenera, w walce o dwa kolejne scudetti (2001/2002 i 2002/03). Dzięki temu dorobek Ferrary powiększył się do 7 mistrzostw kraju. Lippi zapewnił także Juventusowi kolejne dwa Superpuchary Włoch. Najboleśniejszym wydarzeniem za drugiej kadencji Lippiego był natomiast przegrany finał Ligi Mistrzów 28 maja 2003 roku z Milanem.

Schyłek kariery

Były to ostatnie trofea jakie Ferrara zdobył w Juventusie, biorąc pod uwagę anulowane mistrzostwo z sezonu 2004/05 – w wyniku afery Calciopoli. 15 maja 2005 przeciwko Parmie rozegrał swój 500 i ostatni mecz w Serie A po 20 latach profesjonalnej kariery. Dla Starej Damy rozegrał 359 spotkań, w których zdobył 20 bramek.

To słuszne, że Juventus odmłodził skład i słusznie kończę tutaj swoją karierę” – powiedział dla Hurrà Juventus w czerwcu 2005 roku. „Miałbym okazję w przyszłym roku grać dla innej drużyny, ale zbyt wiele otrzymałem od Juventusu, zwłaszcza gdy doznałem kontuzji siedem lat temu. Mogłem wtedy odejść, ale klub uwierzył we mnie i pozwolił grać do trzydziestego ósmego roku życia. Piłka nożna jest tym, co lubię najbardziej, ale czas zawiesić buty na kołku. Podjąłem tę decyzję bardzo spokojnie i wiem, że nie będę tego żałować”.

Ferrara w Squadra Azzurra

Równolegle do swojego rozwoju w Napoli, od 1986 roku Ferrara zaczął być powołany do reprezentacji Włoch. Zaczynał w drużynie U-21 Cesare Maldiniego, z którą zadebiutował 19 listopada 1986 roku przeciwko Szwajcarii w eliminacjach do Mistrzostw Europy. Następnie przyszedł czas na debiut w dorosłej kadrze, gdzie zadebiutował 10 czerwca 1987 roku w towarzyskim meczu z Argentyną w Zurychu. Jego zadaniem było pilnowanie Diego Maradony. Włosi pokonali albicelestich 3:0, a Ferrara ze swojego zadania wywiązał się wzorowo.

 

Vicini, podczas zgrupowania, wszedł do mojego pokoju, który dzieliłem z De Napolim i powiedział: ’Ciro, jutro twoja kolej’. Już ma zamiar wyjść z pokoju, ale odwraca się na chwilę i mówi do mnie: ’Swoją drogą, musisz pilnować Diego’. Momentalnie zbladłem. W moim debiucie było trochę naturalnych emocji, ale szybko minęły. Od czasu do czasu rzucałem okiem na ławkę, a Vicini dawał mi znać, żebym zachował spokój i po prostu grał, tak jak umiem najlepiej. To był dopiero początek przygody z tym trenerem. Spędziłem z nim trzy niezapomniane lata. Był trenerem i człowiekiem innych czasów. Prawdziwy dżentelmen, na boisku i poza nim”.

Reprezentacyjny pechowiec

Przygoda Ciro z reprezentacją trwała niespełna 13 lat, jednak nigdy nie miał do niej wiele szczęścia. Przykładowo – znalazł się w kadrze na Euro 88, jednak nie rozegrał ani minuty w turnieju. W tym samym roku został powołany także na Igrzyska Olimpijskie w Seulu, gdzie azzurri po ciężkich bojach zajmują ostatecznie jedynie 4. miejsce.

W 1990 roku ponownie zostaje wcielony do kadry na mistrzostwa świata, jednak i tym razem nie znajduje miejsca na boisku. Wraz ze zmiana selekcjonera na Arrigo Sacchiego, przygoda Ferrary z reprezentacją zaczyna być niepewna. Nowy taktyk preferuje innych zawodników ponad umiejętności Ciro, dlatego ten zostaje pominięty przy powołaniach na mistrzostwa świata w USA w 1994 roku. Z kolei na Euro 1996 do Anglii i mundial 1998 we Francji nie pojechał przez kontuzje.

Ostatnim wielkim turniejem, na który się załapał było Euro 2000, w którym rozegrał jedynie ostatnie spotkanie fazy grupowej ze Szwecją. Był to jego ostatni mecz w reprezentacji narodowej, w której łącznie rozegrał 49 spotkań.

Ferrara prywatnie

Prywatnie ożenił się bardzo młodo z Paolą Pallonetto (rozwód w 2017 roku), z którą ma trójkę dzieci: Benedettę, Paolo i Giovanbattistę. W 2020 roku jego pierworodna córka urodziła mu wnuka Leone.

Ferrara ma za sobą krótki epizod trenerski. Krótko po zakończeniu kariery dołączył do sztabu technicznego Marcello Lippiego zostając jego asystentem na mistrzostwach świata w Niemczech w 2006 roku. Następnie wrócił do Turynu, gdzie zajął się szkoleniem młodzieży. Ponownie towarzyszył Lippiemu w prowadzeniu kadry w 2008 roku. Następnie został trenerem Juventusu, gdy klub zdecydował się zwolnić Claudio Ranieriego.

Ferrara w pierwszym sezonie zanotował bardzo dobry wynik, doprowadzając Juve do wicemistrzostwa. Kolejny rok nie był jednak tak udany – po szybkim odpadnięciu z Ligi Mistrzów i Pucharu Włoch, a także 7. miejscu w tabeli na koniec sezonu, Ciro został zwolniony.

Nieudana kariera trenerska

W październiku 2010 roku objął włoską kadrę U-21. Pozostał na jej czele do lipca 2012, kiedy to podpisał kontrakt z Sampdorią. Tam z kolei nie zrobił wielkiej kariery notując serię siedmiu porażek, po której został zwolniony. Do trenerki wrócił dopiero w 2016 roku, by podpisać kontrakt z chińskim Wuhan Zall – niestety, tam także nie osiągnął sukcesu, zostając zwolnionym po jednym sezonie. Po byciu trenerem, Ciro stał się cenionym komentatorem telewizyjnym dla Sky Sports.

Posłowie

Co jakiś czas, gdy ktoś przegląda piłkarskie almanachy, przypomina mu się sylwetka Ciro Ferrary, który kiedyś był koszmarem napastników, zawodnikiem łączącym północ z południem Włoch, przyjacielem Diego Maradony i jednym z piłkarzy symbolizujących futbol, ​​którego dziś już nie ma.

Jeśli kibice mnie wspominają, może to znaczy, że zrobiłem coś dobrego. Być może dlatego, że grałem tylko w dwóch zespołach, a oba wygrywały. Zwycięstwami na boisku trzeba jednak podzielić się z resztą zespołu. Mam nadzieję, że zostawiłem pozytywną pamięć również jako mężczyzna. W każdym razie, ktokolwiek weźmie almanach piłkarski w rękę za sto lat, będzie musiał zatrzymać się i poczytać o Ferrarze przez co najmniej pięć minut”.

Calcio Memorie: Gianluca Pagliuca
Calcio Memorie: Abel Balbo

MENU

Powrót

Share to