Calcio Memorie: Giuseppe Bergomi

prawdziwy nerazzurro

Giuseppe Bergomi – zawodnik należący do wymierającego gatunku piłkarzy romantycznych, przywiązanych do klubowych barw. Całą swoją karierę poświęcił ukochanemu Interowi, w którym spędził 20 lat. Nigdy nie był wirtuozem, ale wielokrotnie tacy odbijali się od niego, jak od ściany. Zasłynął wygrywając Puchar Świata w wieku zaledwie osiemnastu lat. Waleczny, nieustępliwy i zakochany w barwach swojego klubu.

Urodził się 22 grudnia 1963 roku w Mediolanie, jako syn Giovanniego i Franki. Od najmłodszych lat był zakochany w piłce nożnej do tego stopnia, że rodzice bardzo szybko zapisali go do młodzieżowej drużyny ASD Settalese. Tam bardzo szybko okazało się, że ma ogromny talent. Jako jedenastolatek potrafił jak równy z równym grać z przeciwnikami z wyższej kategorii wiekowej. W soboty grywał ze swoimi rówieśnikami, a w niedziele – z powodzeniem – stawał w szranki ze starszymi.

W każdym spotkaniu dawał z siebie wszystko i grał na pełnych obrotach, niezależnie od wagi meczu. Najczęściej grał jako prawy obrońca, chociaż zdarzało mu się grać również w roli wolnego elektronu. Był także siłą napędową ataku, z imponującą jak na obrońcę liczbą ponad 20 bramek w sezonie.

Złamane serce Milanisty

W wieku 14 lat był bardzo bliski spełnienia marzeń o grze dla swojego ukochanego Milanu. Jego świat niemal całkowicie się zawalił, gdy po testach w drużynie, podczas badań lekarskich wykryto u niego ślady reumatyzmu we krwi. Rossoneri nie zamierzali ryzykować i odesłali nastoletniego Bergomiego z kwitkiem. Dzięki lokalnej sławie i poczcie pantoflowej, zainteresował się nim skaut Interu, niejaki Bussi da Crema – zaufany człowiek Sandro Mazzoli, który sprowadził go na testy do lokalnych rywali Milanu.

Tym razem obyło się bez problemów. Był to wielki cios dla Settalese, ale sowita oferta finansowa zrekompensowała stratę utalentowanego zawodnika. Bergomi stał się piłkarzem nerazzurrich, gdzie mógł spokojnie rozpocząć wspinaczkę po szczeblach drużynowej kariery. Transfer spłacił się nad wyraz szybko, gdyż Bergomi w piorunującym tempie trafił do pierwszej drużyny.

Zbyt dojrzały, jak na swój wiek

Nie wszystko jednak układało się dobrze. Przez swój kontrowersyjny dorosły wygląd, a w szczególności gęste czarne wąsy, Wujek, bo dzięki nim zyskał ten przydomek, padł ofiarą oskarżeń o zaniżanie swojego wieku, aby grać w niższych kategoriach wiekowych. „Szokujące w tym dzieciaku było to, że kompletnie nie przypominał dziecka. Poznałem go, gdy miał 14 lat. Mówię szczerze, co niedzielę musiałem zapewniać drużynę przeciwną, że chłopak grający z numerem 6 jest młodzikiem. Nie chcieli mi wierzyć. Zdarzały się sytuacje, że drużyny odmawiały gry i trzeba było im udowadniać wiek Bergomiego, by doszło do meczu” – wspominał Arcadio Venturi, trener młodzieżowy Interu.

Szybkie i przymusowe dorastanie

W listopadzie 1980 roku Beppe został powołany na turniej National Juniores w Monte Carlo – jeden z najbardziej prestiżowych turniejów młodzieżowych na świecie. Tam zachwycił wszystkich swoim talentem, a jego drużyna wygrała trofeum. Niestety był to dla niego słodko-gorzki smak zwycięstwa, bowiem podczas zawodów jego ojciec Giovanni przechodził bardzo skomplikowaną operację, która niestety nie miała pozytywnego zakończenia. Zrozpaczony Giuseppe został zmuszony przez życie do dźwignięcia roli głowy rodziny już w wieku 16 lat.

Beppe zawsze był znacznie bardziej dojrzały niż jego rówieśnicy i prawdopodobnie śmierć mojego męża uwydatniła tę postawę. Musiał dorosnąć w szybkim tempie. Kiedy Giovanni odszedł, Beppe miał zaledwie 16 lat. Kiedy tylko dotarł na turniej zadzwonił do mnie z pytaniem, jak poszła operacja. Wtedy odpowiedziałam mu, że wszystko idzie dobrze i żeby się nie martwił. Niestety po kilku godzinach Giovanni zmarł i musieliśmy ściągnąć Beppe natychmiast do domu. Beppe bardzo dojrzale zareagował na wieść o śmierci ojca, ale wiem, że w środku bardzo cierpiał. Matka czuje takie rzeczy. Rzadko mówi o swoim ojcu, niechętnie też o nim słucha. Za bardzo go to boli. Był bardzo zżyty z Giovannim” – Franca Bergomi o reakcji Giuseppe na śmierć ojca.

Debiut w pierwszej drużynie

Zwycięstwo w National Juniores i występy Bergomiego zwróciły uwagę trenera nerazzurrich – słynnego sergente di ferro (żelaznego sierżanta), czyli Eugenio Berselliniego, który postanowił włączyć go do pierwszej drużyny Interu. Nerazzurri walczyli właśnie o obronę tytułu, jednak nie szło im zbyt dobrze. Swój pierwszy mecz w dorosłej drużynie rozegrał przeciwko Juventusowi, w ćwierćfinałowym spotkaniu Pucharu Włoch.

Niedługo po tym, jak Bergomi zaczął trenować z pierwszą drużyną, Bersellini wysłał go także na boisko przeciwko Como w Serie A. I tak 22 lutego 1981 roku, Bergomi został najmłodszym debiutantem w historii nerazzurrich w ramach najwyższej klasy rozgrywkowej we Włoszech. W zwycięskim spotkaniu z Como młody Włoch zmienił kontuzjowanego Gabriele Orialego. Dziesięć dni później zadebiutował w Pucharze Europy przeciwko Czerwonej Gwieździe, a kiedy w kwietniu przeciwko Realowi Madryt w półfinale o włos chybił na bramkę, w akcji która mogła doprowadzić Inter do finału kibice nerazzurrich zaczęli traktować go jak weterana boisk piłkarskich. Inter ostatecznie zajął czwarte miejsce w lidze, co biorąc pod uwagę wielkie problemy w przekroju całego sezonu, mogło zostać uznane za sukces.

Twardy i nieustępliwy

Z upływem lat Giuseppe coraz częściej stawał na środku obrony. Był jednym z najtrudniejszych do przejścia defensorów całej Serie A lat 80. i 90. Świetnie czytał grę, był cierpliwy i nieustępliwy. Dobrze dośrodkowywał i miał niezłe uderzenie, a dodatkowo często podłączał się do akcji ofensywnych. Grał ostro i nie przebierał w środkach, ale w jego grze nie było widać chamstwa i złośliwości, tylko czystą nieustępliwość. Przy tym wszystkim był szalenie inteligentnym obrońcą z niebanalną taktyką, dzięki czemu cieszył się uznaniem największych gwiazd Serie A, a także trenerów.

W sezonie 1981/82 Bergomi stał się podstawowym zawodnikiem składu, zaliczając 38 występów. Był integralną częścią drużyny, która wygrała finał Pucharu Włoch w dwumeczu z Torino.

Puchar Świata dla osiemnastolatka

Poczynania Bergomiego nie pozostały niezauważone przez Enzo Bearzota, który postanowił powołać go do reprezentacji. Osiemnastoletni Beppe zadebiutował w kadrze 14 kwietnia 1982 roku w meczu przeciwko NRD, niestety przegranym przez Włochów 0:1. Bergomi pojawił się na boisku w 61 minucie, kiedy wynik był już ustalony.

Z Interem natomiast, po wygranym Pucharze Włoch musiał zadowolić się na koniec sezonu jedynie piątym miejscem w tabeli Serie A. To jednak wystarczyło, by Bearzot poważnie zaczął zastanawiać się nad powołaniem obrońcy nerazzurrich na mistrzostwa świata w Hiszpanii. Ostatecznie selekcjoner odważył się zaryzykować i tak Bergomi znalazł się na swoim pierwszym wielkim turnieju. Rozpoczął turniej na ławce rezerwowych, ale w pamiętnym, wygranym 3:2 meczu z Brazylią pojawił się na boisku i dał wspaniały popis swoich umiejętności kryjąc Sokratesa i Serginho.

W półfinałowym starciu przeciwko reprezentacji Polski był już w podstawowej jedenastce. Bearzot zdecydował się na ten krok, gdyż Claudio Gentile był zmuszony pauzować. Wszyscy byli pod wrażeniem tego, jak dojrzale grał, pomagając Włochom zachować czyste konto. Selekcjonerowi nie pozostało nic innego jak pozostawić zawodnika Interu w składzie na finałowe spotkanie przeciwko reprezentacji RFN. Bergomi otrzymał bardzo trudne zadanie, jakim było powstrzymanie dwukrotnego zwycięzcę Złotej Piłki – Karla-Heinza Rummenigge. Sprostał mu w najlepszy możliwy sposób, całkowicie wyłączając Cesarza z gry.

Niemiecki gwiazdor został zmieniony w drugiej części spotkania, a Włosi wygrali tamto spotkanie 3:1, po wspaniałych bramkach Rossiego, Altobellego i Tardellego. Giuseppe został zwycięzcą Pucharu Świata, nieco ponad rok po swoim pierwszym występie w meczu seniorskim. Wygrywając mundial w wieku osiemnastu lat, Bergomi stał się powszechnie znany w wieku, w którym jego koledzy podziwiali mistrzów na trybunach i ekranach telewizorów. To właśnie podczas mistrzostw świata w 1982 roku, ze względu na swoje wydatne wąsy, dojrzałą osobowość i sylwetkę zyskał swój przydomek Lo Zio, czyli wujek.

Chude lata Interu

Znajdujący się na samym szczycie młody Bergomi nie spodziewał się, że zdobycie pucharu świata w tak młodym wieku może okazać się przekleństwem. W sezonie 1982/83, prawdopodobnie najbardziej utytułowany młody obrońca, jakiego kiedykolwiek widziało boisko, został przytłoczony przez oczekiwania klubu i kibiców. Grał pod ogromną presją. Dodatkowo nie był jeszcze w pełni pogodzony ze śmiercią ojca, co tylko potęgowało jego niepewność i spadek formy. Stawał się na boisku coraz bardziej brutalny, co nie uszło uwadze sędziów, którzy wyrobili sobie o nim opinię twardego obrońcy.

Sezon 1983/84 również nie przyniósł wielu pozytywnych zmian w grze Interu, pomimo dołączenia do zespołu Waltera Zengi, zmiany trenera oraz przybycia Ernesto Pellegriniego, który objął stanowisko prezydenta klubu.

Rok później do zespołu dołączyli dobrze znany Bergomiemu Karl-Heinz Rummenigge oraz były zawodnik Juventusu i Sampdorii – Liam Brady. Ich przybycie i kolejny nowy trener, Illario Castagner, dały impuls do wyraźnego polepszenia gry, jednak nie na tyle by zdobyć tytuły. Inter stał się jednak ponownie konkurencyjny we wszystkich rozgrywkach. Nerazzurri dotarli do półfinału Pucharu UEFA, gdzie w dwumeczu walkę o finał przegrali 2:3 z Realem Madryt, późniejszym zwycięzcą. W lidze walczyli z niesamowitym Hellasem Verona oraz Torino o prym w Serie A, zajmując ostatecznie trzecie miejsce. Ostatnią szansą na trofeum był Puchar Włoch, ale i tam polegli przegrywając w półfinale z Milanem.

Kiedy wydawało się, że wszystko idzie ku lepszemu, kolejny sezon dla Bergomiego i jego kolegów znów okazał się rozczarowaniem. Zaledwie 6 miejsce w lidze, ćwierćfinał Pucharu Włoch oraz kolejna porażka z Realem w półfinale Pucharu UEFA. Nie pomogło nawet sprowadzenie Marco Tardellego z Juventusu.

Pomimo nie do końca zadowalających wyników Interu, po Bergomiego ponownie zgłosiła się reprezentacja. Beppe był jednym z nielicznych pozostałych zawodników zwycięskiej drużyny w Pucharze Świata z 1982 roku. Azzurri nie przypominali jednak już tej drużyny. Pozbawieni Zoffa i Gentile, z przygwożdżonymi do ławki rezerwowych Tardellim i Rossim, ledwo przemknęli przez fazę grupową, by następnie trafić na Francję z Michelem Platinim. Pomimo dobrego meczu w wykonaniu Bergomiego, Włosi zawiedli na całej linii. Obrona tytułu stała się niemożliwa.

Era Trapattoniego

Po rozczarowujących mistrzostwach w Meksyku do Interu przybył Giovanni Trapattoni oraz Daniele Passarella. Następnego lata do składu dołączyła belgijska legenda – Vincenzo Scifo. Rummenigge został natomiast kontrowersyjnie sprzedany do szwajcarskiego Servette po tym, jak w poprzednim sezonie doznał kontuzji. Okazało się to fatalną decyzją. W kraju Inter miał problemy od samego początku, a oznaki lepszej gry zaczął wykazywać dopiero na początku 1988 roku. To jednak nie wystarczyło. Piąte miejsce w tabeli, przegrana z Espanyolem w 1/8 finału Pucharu UEFA oraz porażka z Sampdorią w półfinale krajowego pucharu, tak nerazzurri zakończyli sezon.

Z perspektywy Bergomiego nigdy nie było mowy o opuszczeniu Interu, który już dawno temu wymazał miłość do Milanu z jego serca, zastępując kolor czerwony granatowym. Beppe wiedział, że Inter jest jego domem i tu chce spędzić całą karierę. Przed mistrzostwami Europy zastanawiał się jednak co dalej z jego karierą. Na boiskach Serie A błyszczeli obrońcy pokroju Franco Baresiego, a także zaczęli pojawiać się inni znakomici defensorzy, jak Paolo Maldini. Wszyscy ci znakomici defensorzy, razem z Bergomim, zostali powołani na mistrzostwa Europy w Niemczech. Beppe był jedynym „ocalałym” kadrowiczem z pamiętnego składu mistrzów świata z 1982 roku.

Bergomiemu przypadł zaszczyt noszenia opaski kapitańskiej. Obrona Włoch po raz kolejny wyglądała imponująco. Azzurri zatrzymali się na półfinale, gdzie przegrali z reprezentacją Związku Radzieckiego 0:2. Pomimo rozczarowania spowodowanego odpadnięciem na półfinałowym etapie, Bergomiego wybrano do jedenastki turnieju.

Upragnione scudetto

Pomimo złamanego serca z powodu przegranej w turnieju, Bergomi powrócił na krajowe boiska z odbudowanym zaufaniem do swoich umiejętności. Co więcej, był podwójnie zdeterminowany, aby wygrać z Interem upragnione scudetto, a także wstawić do gabloty pucharowej trofeum europejskie. Inter na ławce trenerskiej nadal korzystał z usług Giovanniego Trapattoniego, a także wzmocnił swój skład dwoma niemieckimi zawodnikami: Andreasem Brehme oraz Lotharem Matthäusem.

Nerazzuri weszli w sezon bardzo dobrze, pozostając niepokonaną drużyną przez prawie połowę sezonu. Niestety odpadli szybko odpadli z Pucharu Włoch oraz Pucharu UEFA. Drużyną, która jako pierwsza pokonała Inter w Serie A, była w 17. kolejce Fiorentina z Roberto Baggio w składzie. Ostatecznie nerazzurim udało się spełnić swoje marzenie. Bergomi razem z kolegami mogli świętować zdobycie 13. scudetto w historii. Mediolańczycy zainkasowali rekordowe 58 punktów, w czasie gdy w lidze grało jedynie 18 zespołów, a za zwycięstwo otrzymywało się dwa, a nie jak obecnie trzy punkty.

W sezonie 1989/90 Interowi nie udało się obronić tytułu mistrza Włoch. Nerazzurri zajęli trzecie miejsce, na równi z Juventusem, jednak wyprzedzili bianconerich lepszym bilansem bramkowym. W Pucharze Europy, rozgrywkach do których mediolańczycy powrócili po 8 latach, Inter nieoczekiwanie odpadł z Malmö. Jedynym trofeum, którym mógł się nacieszyć Bergomi w tamtym sezonie był Superpuchar Włoch.

Meksyk 1986

Nadeszły mistrzostwa świata. Gospodarze imprezy – Włosi – stawiani byli w roli faworytów. Mieli imponujący skład i grali u siebie. Wszyscy liczyli na sukces. Kapitanem azzurrich ponownie został Bergomi, który zaliczał właśnie swój trzeci turniej o puchar świata. Niestety, marzenie Włochów o mistrzostwach świata umarło w meczu z Argentyną, po rzutach karnych. Bergomi i jego koledzy z defensywy byli jednak chwaleni za to czego dokonali – nie dopuścili do utraty bramki przez 518 minut. Tym który zatrzymał licznik był Claudio Caniggia.

Po zakończeniu turnieju Bergomi szybko wrócił myślami do walki w barwach klubowych. W sezonie 1990/91 pomimo kolejnej porażki w Serie A (po raz kolejny trzecie miejsce), Bergomi w końcu sięgnął po europejskie trofeum – Puchar UEFA. Pod koniec sezonu, po wielu szalonych spekulacjach, trener Trapattoni ogłosił swój powrót do Juventusu.

Znów chude lata

Od sezonu 1991/92 zarówno forma Bergomiego jak i całego Interu zaczęła słabnąć. W klubie pojawił się nowy trener – Corrado Orrico, który praktycznie nie posiadał żadnego doświadczenia. Nie było więc niespodzianką, że Inter popadł w przeciętność. Dodatkowo ze stanowiskiem prezydenta klubu pożegnał się Ernesto Pellegrini.

Po rozczarowującym sezonie 1991/92 Inter zaczynał znów się odbijać. Bergomi wciąż grał na przyzwoitym poziomie i wciąż był postrzegany jako wartościowy zawodnik. W dodatku, po wielu latach, otrzymał opaskę kapitańską. Aż trudno uwierzyć, że klub zdecydował się na ten ruch tak późno. Na tym etapie kariery, Bergomi stał się prawostronnym defensorem w trzyosobowym bloku. Nie był już zdolny do podłączania się do akcji ofensywnych. Zaczął więc mocno wykorzystywać swoje doświadczenie skupiając się jedynie na zadaniach defensywnych.

Era Massimo Morattiego

W sezonie 1993/1994 Bergomi ponownie sięgnął po Puchar UEFA, tym razem w roli kapitana. Był to duży sukces, biorąc pod uwagę 13 miejsce Interu na zakończenie sezonu Serie A.

Przed startem kolejnego sezonu, ponownie doszło do zmiany kierownictwa w klubie. Nowym prezydentem został Massimo Moratti, syn Angelo. Nowy prezes postawił wszystko na jedną kartę, rozpoczynając wielkie zakupy na rynku transferowym. Do klubu trafili między innymi Paul Ince, Javier Zanetti czy Roberto Carlos. W tym wszystkim tylko jeden element drużyny był niezmienny – Giuseppe Bergomi.

Latem 1997/98 do Interu trafił Brazylijczyk Luis Nazario de Lima, znany bardziej jako Ronaldo. Człowiek, którego Bergomi miał później ogłosić najtrudniejszym zawodnikiem, z jakim kiedykolwiek musiał się zmierzyć podczas treningu, i zawodnik, który, jak uważał, był ucieleśnieniem Maradony i Pele w jednym. Pomimo zaawansowanych lat Bergomiego, wciąż udało mu się wystąpić w 42 meczach w tym sezonie, choć musiał częściej odpoczywać niż zwykle. Ostatecznie jego Inter zajął drugie miejsce w lidze i załapał się do rozgrywek Ligi Mistrzów – nowego formatu Pucharu Europy. Było to jedyne trofeum, które wciąż uciekało Bergomiemu. Zwieńczeniem sezonu była wygrana 3:0 w finale Pucharu UEFA przeciwko Lazio.

Francja 1998 i zakończenie kariery

Po zakończonym sezonie rozpoczęły się mistrzostwa świata we Francji. Bergomi, mając już 34 lata, dość niespodziewanie otrzymał powołanie od Cesare Maldiniego. Wystąpił w trzech spotkaniach, a Włosi dotarli do 1/8 finału. Niestety po rzutach karnych odpadli z gospodarzami i późniejszymi triumfatorami turnieju.

Bergomi zakończył karierę w 1999 roku, po tym, jak Marcello Lippi oznajmił, że czas Beppe dobiegł końca, a na jego miejsce zostanie sprowadzony Francuz Laurent Blanc. Łącznie w barwach Interu rozegrał 758 spotkań. W barwach nerazzurrich zdobył scudetto, Puchar Włoch, Superpuchar Włoch oraz trzy Puchary UEFA. W trakcie dziewiętnastu lat gry dla klubu Interu przeżył wiele zawirowań. Prowadziło go łącznie aż 19 szkoleniowców, klub trzykrotnie zmieniał właściciela, a gra nerazzurich często była daleka od oczekiwań kibiców.

Ciekawostką jest, że Bergomi pomimo występu w czterech turniejach mistrzostw świata, nigdy nie wystąpił w ani jednym spotkaniu eliminacyjnym.

Ekspert i komentator

Po zakończeniu piłkarskiej kariery, Bergomi zdał egzaminy i otrzymał licencję trenera. Nigdy jednak nie potraktował tego poważnie, gdyż jego jedynymi doświadczeniami było prowadzenie drużyn młodzieżowych. „Kiedy zbliżałem się do końca swojej kariery, w wieku 36 lat, zadzwonił do mnie Gordon Strachan, który był trenerem Coventry. Powiedział, że z klubu odchodzi Ronald Nilsson, który jak ja, ma 36 lat. Jeśli bym chciał, przyjmą mnie z otwartymi ramionami. Odmówiłem. Chciałem zostać w Interze do końca. Patrząc z perspektywy czasu, mam do siebie wielki żal, że nie przyjąłem tej oferty. Może dziś byłbym jednym z lepszych menedżerów? W Anglii zawsze dawali ci szansę, aby bardzo szybko zostać menedżerem drużyny w Premier League lub Championship. Wystarczy spojrzeć na Vialliego, Zolę, Di Matteo, czy Lombardo”.

Został także ekspertem piłkarskim i komentatorem sportowym w telewizji Sky Sport Italia. „Andiamo Berlino! Andiamo a Berlino Beppe!”. To właśnie on, wspólnie z Fabio Caressą są autorami jednego z najsłynniejszych komentarzy na świecie, z meczu Włochy-Niemcy z półfinału 2006 roku.

Zanim Alessandro stał się Del Piero
Juventus - Lazio

MENU

Powrót

Share to