Calcio Memorie: Claudio Caniggia

argentyński Syn Wiatru

Claudio Paul Caniggia – najlepszy przyjaciel Diego Maradony. Nazywali go Hijo del Viento, czyli Syn Wiatru, ze względu na jego niebywałą szybkość, pozwalająca mu przebiec sto metrów w 11 sekund. Szczupła i wysportowana sylwetka, z bujną blondwłosą czupryną w stylu gwiazdy rocka. Tak można opisać zawodnika, który strzałem głową pokonał Waltera Zengę i zakończył przygodę Włochów na mistrzostwach świata w 1990 roku. Niesamowity argentyński talent, który mógł osiągnąć zdecydowanie więcej, gdyby nie jego pozaboiskowe ekscesy, słabość do kobiet oraz zamiłowanie do alkoholu i narkotyków. Jeden z najbarwniejszych Argentyńczyków lat 90-tych.

Od lekkiej atletyki do piłki nożnej

Urodził się 9 stycznia 1967 roku w Henderson, prowincji Buenos Aires. Dorastał mając za idola Manuela Francisco dos Santosa, czyli wielkiego Garrinchę, co było dość niespotykane pośród Argentyńczyków w jego wieku. Piłka nożna stanowiła początkowo dla Caniggii jedynie hobby, które ustępowało jego zamiłowaniu do lekkiej atletyki. Zanim na dobre skupił się na futbolu, trenował biegi na 100, 200 oraz 400 metrów, a także skok w dal. To właśnie dzięki tym treningom w późniejszych latach wprawiał w zachwyt – trenerów, dziennikarzy i kibiców na całym świecie – swoimi rajdami, które przypominały lekko unoszącego się nad ziemią, pędzącego mustanga. „Zanim obrońca zdołał do niego doskoczyć, on znajdował się już w innym sektorze boiska, obłędne” – wspominał Hector Viera, szkoleniowiec z River Plate.

Talent z River Plate

Do River Plate trafił w 1982 roku, w wieku 15 lat. Bardzo szybko przyciągnął uwagę skautów innych drużyn. W pierwszym zespole zadebiutował 15 kwietnia 1985 roku, jednak na swoją pierwszą bramkę musiał czekać aż dwa lata. W drużynie Los Millonarios nie rozegrał przesadnie dużo spotkań, ale 53 mecze, w których zdobył 8 bramek, wystarczyło, by zainteresowały się nim kluby z Europy.

I tak, w 1988 roku, w wieku 21 lat, jako zdobywca mistrzostwa Argentyny, Copa Libertadores oraz Pucharu Interkontynentalnego, rozpoczął swoją wielką przygodę, trafiając do Hellasu Verona. Zainteresowani młodym Argentyńczykiem byli także włodarze Romy i Juventusu. Sportowa gazeta El Gráfico przedstawiała go już nawet w biało-czarnej koszulce, jednak to Hellas ostatecznie osiągnął porozumienie z River Plate. Samemu zawodnikowi średnio robiło różnicę, który europejski klub podpisze z nim kontrakt. Dla niego liczyła się tylko możliwość gry na Starym Kontynencie.

Narodziny Syna Wiatru

Wyjazd w tak młodym wieku do włoskiej Serie A, najlepszej wówczas ligi świata, okazał się dla niego doskonałym wyborem. Ważniejszym jednak zdarzeniem, które rozpoczęło jego międzynarodową karierę było powołanie do reprezentacji Argentyny, które miało miejsce rok wcześniej. Caniggia zadebiutował w kadrze albicelestich w towarzyskim meczu z Włochami w Zurychu. Tam spotkał się z Diego Armando Maradoną, świeżo upieczonym zwycięzcą Pucharu Świata w Meksyku. Był to początek długiej i wielkiej przyjaźni.

We Włoszech młody argentyński talent także szybko został zauważony i to nie tylko ze względu na swój krzykliwy wygląd. Jest niezwykle szybki, z każdym kolejnym krokiem wydaje się, że upada na murawę, będąc faulowanym przez rywali, tymczasem on biegnie dalej, cudem zachowując równowagę i oddając na końcu strzał lub dośrodkowując z niebywałą precyzją. Dysponuje także świetną kontrolą piłki i bardzo dobrym dryblingiem. Rzucony na głęboką wodę szybko nauczył się pływać.

Wielka gwiazda Hellas

Jedną z piękniejszych akcji, którą wykreował, zaliczył w debiutanckim meczu Pucharu Włoch przeciwko Torino, gdzie na pełnej prędkości, prowadząc piłkę lewą stroną boiska, tuż przy linii bocznej, szybko mijał przeciwników. Dobiegł do chorągiewki wyznaczającej róg boiska i po minięciu kolejnego przeciwnika rzucił się w kierunku bramki, gdzie idealnie wyłożył piłkę nadbiegającemu Marco Pacione, który z łatwością umieścił ją w siatce. Pod koniec spotkania publiczność zgotowała Caniggii zasłużone owacje na stojąco.

Diego Maradona i Claudio Caniggia

Argentyńczyk z taką samą częstotliwością co zachwycał kibiców Hellas swoją grą, był również faulowany. Po bardzo obiecującej pierwszej części sezonu w wykonaniu Caniggii, jego drużynie przyszło się zmierzyć z Bologną. I niestety, trafiła kosa na kamień. Obrońca bolończyków dotkliwie fauluje Argentyńczyka, powodując przy tym złamanie. Ta kontuzja wykluczyła Syna Wiatru do końca sezonu, co z nadmiaru wolnego czasu sprzyjało jego pozaboiskowym wybrykom.

Syn Wiatru i La Dea

Przed sezonem 1989/90 Caniggia zostaje sprzedany do Atalanty Bergamo, w przeciwnym kierunku wędruje natomiast Szwed Robert Prytz. W drużynie La Dei Argentyńczyk rozgrywa trzy najlepsze sezony w swojej karierze. Był najjaśniejszym punktem zespołu. W lidze jest nie do zatrzymania. Obrońcy musieli mocno się natrudzić, by zatrzymać rozpędzonego Argentyńczyka, który ostatecznie w swoim debiutanckim sezonie 10-krotnie pokonał bramkarzy rywali. W głównej mierze dzięki jego doskonałej postawie skromna Atalanta najpierw uzyskała prawo gry w europejskich pucharach, a następnie dostała się do najlepszej ósemki Pucharu UEFA.

Italia ’90

Pierwszy rok w La Dei zaowocował powołaniem do kadry Argentyny na mistrzostwa świata. Tamta Argentyna była skuteczna do granic możliwości, a dodatkowo sprzyjało jej wielkie szczęście, bo o miłej dla oka grze nie można było mówić. Przeciętnie grający albicelestes, prowadzeni przez Maradonę i Caniggię docierają do półfinału, gdzie trafiają na gospodarzy turnieju – Włochy. Italia dominuje spotkanie i zdobywa bramkę dzięki Schillaciemu, jednak kilka minut przed końcowym gwizdkiem do wyrównania doprowadza nie kto inny, jak Caniggia.

Dochodzi do rzutów karnych. Reszty historii można się domyślić… Po półfinałowym spotkaniu wrogiem publicznym numer jeden we Włoszech (poza Neapolem) staje się boski Diego, zaraz za nim plasuje się Syn Wiatru, który sympatyków miał już tylko w Bergamo. Po włoskim mundialu Caniggia był wielką gwiazdą. W 1991 roku zdobył jeszcze z Argentyną Copa America, zdobywając na turnieju w Chile dwie bramki.

Ciao, bella Roma!

W kolejnych dwóch latach Claudio nadal jest bohaterem w koszulce Atalanty, w której łącznie rozegrał 84 spotkania i strzelił 22 gole. „Gra przeciwko Atalancie w Bergamo dla wszystkich była bardzo ciężkim zadaniem. W tamtych latach La Dea była naprawdę dobrą drużyną. Niestety mieliśmy krótką ławkę i przez kontuzje często wpadaliśmy w kłopoty w drugiej części sezonu. Graliśmy jednak dobrze i bardzo trudno było nas pokonać. Myślę, że wystarczyłoby trochę szczęścia i kilka alternatyw na ławce, aby dokonać wielkich rzeczy. Szkoda” – wspominał po latach Argentyńczyk.

Świetne lata w Bergamo sprawiły, że Caniggia w 1992 roku trafił do notesów wielkich i utytułowanych zagranicznych klubów, takich jak Real Madryt, Barcelona, czy Olympique Marsylia. Postanawia jednak pozostać we Włoszech, przenosząc się do Romy. To jego wielka szansa, możliwość dokonania definitywnego skoku jakościowego. Tam jednak zaczęły się pierwsze kłopoty argentyńskiego gwiazdora.

Skutki nocnego życia w Rzymie

Pomimo dobrego startu w sezonie 1992/93, w którym zaliczył 15 występów i zdobył 4 bramki, przygoda w stolicy ma dramatyczne konsekwencje dla Caniggii. Claudio poddał się nocnemu życiu Rzymu. Często widywany był w najlepszych knajpach, klubach i dyskotekach miasta w towarzystwie pięknych kobiet. Wynajmował całe lokale i wszystkim stawiał drinki. Zaczął przypominać gwiazdę rocka i to już nie tylko z wyglądu. Po sportowym trybie życia zostały już tylko wspomnienia. W jego życiu pojawiła się także kokaina.

Po meczu Roma-Napoli rozegranym 21 marca 1993 roku w moczu Argentyńczyka znaleziono ślady narkotyków. Po miesiącu śledztwa Komisja Dyscyplinarna Ligi skazała go na 13 miesięcy dyskwalifikacji, nakładając jednocześnie na drużynę giallorossich grzywnę w wysokości 100 mln za odpowiedzialność pośrednią.

Wznowienie kariery bez wyciągniętych wniosków

W 1994 roku, po obowiązkowej, rocznej przerwie w grze i tuż po mundialu, na który dostał się rzutem na taśmę (gdzie również padły wobec niego oskarżenia zażywania kokainy), Caniggia przenosi się się do Benfiki, próbując odpowiedzieć tym, którzy oskarżają go o bycie skończonym zawodnikiem i wrakiem człowieka. Szybko udaje mu się wrócić na właściwe tory, wyróżniając się jako jeden z najbardziej utalentowanych napastników w lidze. Jednak już przed kolejnym sezonem opuszcza Portugalię, aby zagrać ze swoim przyjacielem Diego Maradoną w koszulce Boca Juniors.

W Argentynie pozostaje do 1999 roku, gdzie nie potrafi uciec od pozaboiskowych wyskoków. Pobyt w kraju nie służy jego karierze. Nocne picie i awantury w lokalach wykańczały go fizycznie. Jego częstym kompanem w tamtym okresie był Diego Maradona. Prawdziwi królowie życia.

Nieudany powrót do Bergamo

Niespodziewanie powraca do Bergamo, by jeszcze raz przywdziać koszulkę Atalanty, tym razem w Serie B. Jego forma i gra jest jednak daleka od tego, co pokazywał za pierwszym razem. Projekt Caniggia-bis kompletnie się nie sprawdza i obie strony żegnają się po zaledwie jednym sezonie.Wspomnienie o Bergamo i jego mieszkańcach jest wciąż we mnie żywe. To piękne wspomnienia. Mówię tu o całym okresie spędzonym w La Dei, od kiedy przyjechałem tu pierwszy raz. Dobrze dogadywałem się z klubem, z kolegami z drużyny i całym środowiskiem. Fani byli niesamowici.

Myślę, że w Bergamo przeżyłem najlepsze lata swojej kariery. Zawsze bardzo chętnie wracam do tych wspomnień, nawet jeśli z technicznego punktu widzenia nie dokonałem dobrego wyboru, kiedy zdecydowałem się wrócić do noszenia koszulki Atalanty w Serie B. Te rozgrywki znacznie różnią się od Serie A i są zdecydowanie trudniejsze. Nie byłem zadowolony z grania w tego typu meczach. Zdecydowanie łatwiej grać w Serie A. Wróciłem do Bergamo z wielką radością i dla ludzi, których uwielbiam. Zrobiłbym to ponownie, ale na pewno nie w Serie B” – wspominał Caniggia w jednym z wywiadów.

Odrodzenie w Szkocji

Latem 2000 roku Ivano Bonetti ogłosił Caniggię nowym nabytkiem swojego Dundee. Wiadomość jest przyjmowana z dużym sceptycyzmem, ale Argentyńczyk przekracza wszelkie oczekiwania stając się gwiazdą drużyny. Po sezonie spędzonym w Dundee sięgnęło po niego Glasgow Rangers. Caniggia najpierw zdobywa kontrakt z najbardziej prestiżową drużyną ligi szkockiej, a następnie otrzymuje powołanie od trenera Bielsy na mistrzostwa świata w Korei i Japonii w 2002 roku. Naprawdę wyjątkowa rzecz jak na 35-latka, którego dwa lata wcześniej określano mianem skończonego. Na Ibrox stał się ulubieńcem fanów po tym, jak zdobył bramkę przeciwko Celticowi w finale Pucharu Szkocji.

Mundial 2002

Jego przygoda na mistrzostwach świata kończy się jednak bardzo niefortunnie. Argentyna zostaje wyeliminowana już w fazie grupowej, plasując się na trzecim miejscu za Szwecją i Anglią, mając na koncie zaledwie jednobramkowe zwycięstwo z Nigerią. Caniggia natomiast w meczu ze Szwecją zostaje wyrzucony za protesty, nie wchodząc nawet na boisko.

Koniec kariery

Swoją karierę zakończył grając dla Qatar Sports Club, dla którego zaliczył 15 występów i zdobył 5 bramek. To byłoby jednak zbyt banalne zakończenie historii jak na takiego zawodnika. Caniggia postanowił wznowić swoją karierę w 2012 roku, zostając zawodnikiem angielskiej drużyny amatorskiej: Wembley FC, w której grał z trzema innymi gwiazdami lat 90.: Martinem Keownem, Rayem Parlorem oraz Brianem McBridem.

Caniggia bez wątpienia był piłkarzem wyjątkowym, a także kolejnym przykładem na to, że sam talent nie wystarcza. Do jego utrzymania jest potrzebna ciężka praca, natomiast nieodpowiednie towarzystwo i hulaszczy tryb życia potrafią zaprzepaścić wszystko.

Argentyńczyk przebrnął przez swoją karierę w pełnym biegu, niczym Syn Wiatru…

Juventus - Inter
Juventus - Bologna

MENU

Powrót

Share to