Calcio Memorie: Taribo West

By przeżyć, musiał zostać członkiem gangu. Podczas jego kariery piłkarskiej wielokrotnie zarzucano mu zaniżanie wieku. Charakteryzowały go kolorowe warkoczyki, którymi splątywał włosy. Uważał, że jego fryzura sprawa, że jest groźniejszy dla rywali. Dennis Rodman piłki nożnej, który został Pastorem. Przed państwem Taribo West.

Urodził się 26 marca 1962 roku w Port Harcourt, w Nigerii. I jest to prawdziwa data urodzenia, która była jednak kilkukrotnie negowana, co w zasadzie nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę perypetie wielu innych zawodników z afrykańskiego kontynentu.

Od złodzieja do zawodowego piłkarza

Młody Nigeryjczyk wychowywał się w stolicy kraju, do której postanowił przenieść się stosunkowo szybko, jako nastolatek. Nie było to nazbyt szokujące, podobną ścieżkę wybierało wielu młodych ludzi w jego wieku. Osiedlił się w jednej z gorszych dzielić, porównywanej do nowojorskiego Bronxu – Shomolu. Po części nie mając wyboru i ze strachu o swoje życie, wstąpił do gangu o nazwie Area Boys. „Byłeś z nimi lub przeciwko nim. Pomyślałem, że lepiej miech ich za przyjaciół niż wrogów. Kradzieże, walki, narkotyki i rabunku były na porządku dziennym. Spontanicznie okradaliśmy ludzi na ulicy” – opisywał w jednym z wywiadów. Kiedy akurat nie był zajęty rabowaniem pieniędzy, kopał piłkę na ulicach Lagos.

Działo się tak do pewnego wydarzenia, które stało się punktem zwrotnym w jego życiu. Na jego oczach, z rąk wrogiego gangu zginał jego przyjaciel – został pchnięty nożem, po tym jak odmówił oddania worka ze zrabowanymi wcześniej pieniędzmi. Taribo był bezradny, a jego kolega wykrwawił się na śmierć, umierając na jego rękach. Westem wstrząsnęło to na tyle mocno, że postanowił wrócić do swojej matki w Port Harcourt i poświęcić się jedynie piłce nożnej.

Transfer do Auxerre

Treningi w Port Harcourt przyniosły efekt. Taribo występujący na lokalnych mini-turniejach w koszulce Obanta United, został wypatrzony przez swój pierwszy klub – Sharks, do którego trafił w 1990 roku. Po drodze do zawodowej piłki zaliczył jeszcze krótkie występy w drużynach Enugu Rangers (1991) oraz Julius Berger (1992-1993). Jego talent rozwijał się na tyle szybko, że jedynie kwestia czasu było zarzucenie sieci na jego osobę przez francuskie kluby, które lubowały się w sprowadzaniu zawodników z Czarnego Lądu. Najszybsze było Auxerre.

Początkowo West nie mógł liczyć na występu w nowym klubie. W pierwszym sezonie wystąpił w zaledwie jednym spotkaniu podczas bezbramkowego remisu z Tuluzą. Z sezonu na sezon budował jednak swoją pozycję w klubie, by ostatecznie stać się podstawowym obrońcą Auxerre, które w 1996 roku sięgnęło po mistrzostwo Francji. Po sukcesie w klubie West trafił do reprezentacji Nigerii, która zdobyła złoty medal na Olimpiadzie w Atlancie w 1996 roku. Taribo rozegrał wszystkie spotkania od deski do deski. Dzięki swoim charakterystycznym koralikom we włosach był najbardziej rozpoznawalnym z zawodników w polu.

Auxerre dało mu sławę i rozpoznawalność, nie dało mu jednak pieniędzy.Grałem prawie za darmo! Miałem oferty z Arsenalu, Juventusu, Rangersów i Betisu. Chciałem odejść, jednak trener na to nie pozwolił. Pokazał mi warunki kontraktu, których wcześniej nie znałem. Zarabiałem marne trzy tysiące franków. Inni w drużynie dostawali po 120 tysięcy” – mówił wzburzony po latach.

Z Francji do Włoch

Wszystko jednak zmieniło się w 1997 roku kiedy stał się zawodnikiem Interu. Nerazzurri praktycznie wykradli Nigeryjczyka z rąk Betisu. Hiszpanie negocjowali z Westem sumę wynagrodzenia, z której Taribo długo nie był zadowolony. Kiedy Betis przygotowywał nową wersję kontraktu do gry wkroczył Inter, którego warunku okazały się dużo lepsze już na starcie. West podpisał kontrakt i zaczął pakować się do Włoch, gdzie już za chwilę miał występować w koszulce nerazzurrich.

W Italii dzięki swojej nieustępliwości, a także charakterystycznej fryzurze szybko wkupił się w łaski kibiców, którzy wprost uwielbiali swojego nowego zawodnika. West oprócz swoich umiejętności w Mediolanie rozwinął także sferę duchową. Jak uważa zawodnik, było to za sprawą jego siostry, która przyjechała do niego w odwiedziny. Kobieta poprosiła Westa by ten pomodlił się z nią, gdyż w jego mieszkaniu wyczuwała ciemne moce. Podczas modlitwy rzekomo w mieszkaniu zaczęły trzaskać wszystkie drzwi od szafek. Nigeryjczyk tak mocno przejął się całym zajściem, że został nawet ministrantem w kościele. Jego religijność była czasem wręcz kuriozalna, o czym raz po raz przekonywał się ówczesny trener Interu – Marcello Lippi.

Religijny ewenement

Anegdoty z tych czasów opowiadał Christian Vieri. Włoski napastnik opisał dwie historie: „Pamiętam, że był to sobotni trening, wszyscy ustawiliśmy się w szeregu, kiedy Lippi wyczytywał jedenastkę, w której wystąpimy w meczu. Po wyczytaniu składu mieliśmy rozpocząć ćwiczenia przygotowujące do meczu. Nagle głośnym i basowym głosem odezwał się Taribo: ‘Mister! Bóg powiedział mi, że muszę zagrać w tym meczu!’. Z trudem powstrzymałem śmiech, ale kiedy Lippi rzucił mu ripostą ‘Doprawdy? Dziwne. Szkoda, że nie przekazał tych informacji mnie‘. Myślałem, że posikam się ze śmiechu”.

Druga historia przytoczona przez Vieriego, również dotyczyła treningu. Lippi podczas jednego z treningów kilkukrotnie wykrzykiwał w kierunku Westa, by ten zawężał pole gry. Taribo jednak ani myślał słuchać Lippiego, kompletnie go ignorując. Wkurzony Lippi podszedł do niego i zapytał: „Dlaczego nie robisz tego o co Cię proszę?”, West odparł „Bo Bóg powiedział mi co innego”. Zdenerwowany trener wykrzyczał mu w twarz: „Szkoda, że nie powiedział Ci też, że jesteś ch….. obrońcą!.

Sam West opowiadał również historię o tym jak pewna kobieta z Jugosławii na jego oczach przemieniła się w węża, o tym, że od Boga dowiedział się, że Inter wygrał Puchar UEFA oraz opowiadał o magicznych kamieniach z Izraela, które przed każdym meczem trzymał w ręku. Istny ewenement.

Przez trzy lata spędzone w Interze takich opowieści nazbierało się zapewne dużo więcej, jednak nie wszystkie zostały opowiedziane szerszej publiczności. Można jednak stwierdzić, że wesoło miała ekipa nerazzurrich, gdy jej zawodnikiem był Taribo West.

Podczas gry dla Interu zdobył Puchar UEFA, chociaż sam zarobił w finale czerwoną kartkę. Było to jego jedyne trofeum zdobyte z włoską drużyną.

Czerwono-czarna część Mediolanu

Najwięcej występów w Interze Nigeryjczyk zaliczył podczas kadencji Luigiego Simoniego. Podczas gdy trenerami byli Roy Hodgson, Mircea Lucescu, czy Luciano Castellini również pojawiał się na murawie, jednak zdecydowanie rzadziej. Relacje Nigeryjczyka z Marcello Lippim nie należały do idealnych, toteż za jego kadencji West nie pojawił się ani razu w składzie i zmuszony był do odejścia z klubu przy najbliższej możliwej okazji.

Nie chcąc opuszczać Mediolanu, postanowił przenieść się do lokalnego rywala. W drużynie prowadzonej wówczas przez Alberto Zaccheroniego, niestety nie układało mu się dobrze. Zdołał rozegrać jedynie cztery mecze, podczas gdy kontuzji doznał Paolo Maldini. Otrzymał jednak jasny sygnał – nikt w klubie nie może zastąpić tak wielkiego zawodnika jak Maldini. Zarząd Milanu szybko uznał, że Taribo jest im kompletnie zbędny i postanowił posłać go na wypożyczenie.

Dalsza część kariery

W sezon 2000/01 był zawodnikiem Derby County. Co prawda pomógł klubowi utrzymać się w Premier League, jednak swoje najlepsze lata kariery miał już za sobą. Po zakończeniu wypożyczenia przeniósł się do Niemiec, by zostać zawodnikiem Kaiserslautern. Rozegrał tam zaledwie 10 spotkań i wyleciał z hukiem gdy dowiedziano się, że symulował zapalenie żołądka, by udać się na imprezę do Mediolanu.

Znalazł zatrudnienie w Partizanie Belgrad, do którego dołączył twierdząc, że ma 28 lat. To wywołało kolejną aferę z tego udziałem, gdyż na karku miał już 40 wiosen. W stolicy Serbii grał przez dwa sezony, następnie wyrusza do Kataru by zostać zawodnikiem Al-Arabi. Podobnie jak w poprzednich przypadkach nie zagrzał tam na długo miejsca. Kolejne na liście były Plymouth oraz ponownie Julius Berger. Karierę zakończył jako zawodnik irańskiego Paykan, w którym wystąpił zaledwie w trzech meczach.

Tułaczka Nigeryczyka po odejściu z Mediolanu i jego rzadkie występy w kolejnych drużynach mogą świadczyć o jego zaawansowanym wieku. Sam zawodnik utrzymywał, że urodził się w 1974 roku. Do dziś pozostaje to kwestią sporną i nie jest wyjaśnione do końca.

W 2015 roku pojawiła się plotka, że Taribo West nie żyje. Szybko została jednak zdementowana. Co robi obecnie? Może to być duże zaskoczenie, jednak jest faktem. Został pastorem założonego przez siebie kościoła. Głosi słowo boże, pomaga bezdomnym i ubogim. Wspiera także Nigeryjską Federację Piłkarską. Żyje dostatnio dzięki wielu inwestycjom biznesowym, które uruchomił jeszcze podczas gry w Interze. Jest założycielem fundacji Taribo West Charity Foundation oraz szkółki piłkarskiej, którą założył wspólnie z Georgem Weah.

Calcio Memorie: Moreno Torricelli
Rzuty karne: 11 metrów historii

MENU

Powrót

Share to