Calcio Memorie: Hidetoshi Nakata

Hidetoshi Nakata, piłkarz, który wzorował się na Tsubasie.

Największym idolem, którego mógł obserwować był bohater anime Tsubasa Ozora. W jego kraju przed nim nie było nikogo, kogo można było naśladować, by stać się gwiazdą. Przeszedł do historii jako pierwsza światowa gwiazda japońskiego futbolu, co jest wielkim wyczynem w kraju, który słynie z sumo i baseballu. I chociaż popularne anime „Kapitan Jastrząb” stworzone zostało na podobieństwo Kazuyoskiego Miury, to on był pionierem, który sprawił, że Japonia zaistniała na mapie piłkarskiego świata. Mógł zostać naukowcem, wybrał jednak futbol. Hidetoshi Nakata, Japończyk, który podbił Włochy.

Urodził się 22 stycznia 1977 roku w Kofu, mieście leżącym na wyspie Honsiu. W piłkę zaczął grać w wieku dziesięciu lat na zajęciach w szkole, która dysponowała tylko jednym małym boiskiem. Dzieci w szkole było tak dużo, że musiały rywalizować ze sobą o dostęp do niego. Zdarzało się, że Hidetoshi musiał grać o świcie, około piątej lub szóstej rano. Gdyby nie fakt, że jest Japończykiem, można by nie uwierzyć. Jednak ten naród jest zdolny do jeszcze większych poświęceń. Nakata spisywał się na boisku na tyle dobrze, że w wieku 15 lat był już jednym z najważniejszych reprezentantów szkoły.

Jak sam opowiada, inspiracją dla jego gry był Tsubasa, którego zagrania starał się odtworzyć, co jak sam przyznaje nie było łatwe. „W moje ręce najpierw trafiła manga, poźniej zacząłem oglądać anime. Po każdym odcinku wychodziłem na boisko chcąc skopiować to co zobaczyłem. Próbowałem strzelić piłką w poprzeczkę, w taki sposoby by odbiła się idealnie by móc ją chwilę poźniej uderzyć z przewrotki. Gdyby nie anime, nie zostałbym piłkarzem. W wieku 18 lat znalazłem się w obliczu klasycznego rozdroża: piłka lub kontynuowanie studiów. Wybrałem futbol. Gdybym kontynuował naukę, wybrałbym wydział naukowy, nigdy nie miałem problemu z liczbami. Moją pasją są także markowe ubrania i internet”.

Początki i krótka przygoda w Juventusie

Warto zauważyć, że w Japonii profesjonalna liga piłkarska powstała dopiero w 1992 roku. Wcześniej rozgrywki były tam typowo amatorskie. Nakata regularnie powoływany był do reprezentowania Nirasaki High School, jednak swoją prawdziwą przygodę z piłką rozpoczął w 1995 roku, kiedy dołączył do drużyny Bellmare Hiratsuka. Spędził tam cztery sezony rozgrywając 84 mecze strzelając szesnaście goli. Podczas pobytu w Bellmare wyrobił sobie markę jednego z najlepszych zawodników w Japonii. Obywatele kraju kwitnącej wiśni uwierzyli, że w końcu trafił im się zawodnik na miarę światowego sukcesu, który zdoła podbić najlepsze ligi w Europie. Poprzednia nadzieja i niekwestionowana gwiazda, Kazuyoshi Miura, nie poradził sobie w lidze włoskiej, w której grał na wypożyczeniu w Genoi w sezonie 1994/95. Z Nakatą wiara w sukces powróciła. Hidetoshi stał się bożyszczem w całym kraju.

W roku 1996, kiedy miał zaledwie 19 lat, Nakata otrzymał pierwsze sygnały tego, że jest na początku bardzo obiecującej kariery. Japończyk otrzymał możliwość odbycia krótkiego stażu i testów w Juventusie. Miał okazję poznać takie gwiazdy jak Gianluca Vialli, Alessandro Del Piero, Ciro Ferrara, czy Angelo Peruzzi. Ostatecznie Stara Dama nigdy nie podjęła próby jego zakupu, jednak mając w składzie tylu mistrzów w tamtym okresie, Japończyk mógłby się tam zmarnować.

Rok 1997 stał się dla Nakaty przełomowy. Otrzymał szereg wyróżnień – wybrano go do jedenastki J-League, zdobył tytuł najlepszego piłkarza w Japonii, a następnie Azji. Dzięki tym sukcesom został dostrzeżony przez Shu Kamo oraz Takeshiego Okadę, którzy powoływali go do reprezentacji Japonii. Hidetoshi stał się jej centralną postacią i poprowadził do awansu na mistrzostwa świata we Francji. Było to o tyle ważne wydarzenie, że drużyna narodowa kraju kwitnącej wiśni nigdy wcześniej nie grała na turnieju o Puchar Świata.

Trafiając do jednej grupy z Argentyną, Chorwacją i Jamajką nie można było jednak wróżyć Samurajom wielkiego sukcesu. Chociaż dzielnie walczyli, przegrali dwa pierwsze spotkania 0:1. W meczu o honor zmierzyli się z Jamajką, jednak i tu ulegli 1:2. Pomimo nieudanych mistrzostw, Nakata wyróżniał się mocno ponad swoich przeciętnych kolegów. Nie umknęło to uwadze europejskich skautów. Hidetoshi otrzymał ofertę z włoskiej Perugii. Taka szansa mogła się dla niego nie powtórzyć, więc bez wahania podjął wyzwanie, spakował walizki i wyruszył w swoją drugą podróż do Włoch. 1 lipca 1998 roku, po żmudnych negocjacjach pomiędzy klubami, oficjalnie został drugim po Miurze Japończykiem w Serie A.

Rozpoczęcie prawdziwej włoskiej przygody

Transfer do Perugii okazał się układem idealnym. Nakata był w siódmym niebie mogąc grać w jednej z najlepszych lig świata, był na ustach całych Włoch i Japonii, a Perugia szybko zobaczyła, że transfer z ekonomicznego punktu widzenia był strzałem w dziesiątkę. Kojarzycie polską „Małyszomanię”, kiedy Adam Małysz był na ustach wszystkich? To możecie wyobrazić sobie skalę tego sukcesu. „Nakatomania”? Można tak to nazwać. W Japonii utworzono nawet specjalną delegację fotoreporterów i dziennikarzy, którzy mieli dokumentować każdy dzień pobytu Nakaty we Włoszech. Jeszcze przed startem sezonu Perugia wyprzedała 70 tysięcy koszulek z nazwiskiem Nakata na plecach. Na jego debiutancki mecz w Serie A przybyło 5 tysięcy kibiców z Japonii. Pierwszym przeciwnikiem Perugii był Juventus. Stara Dama wygrała spotkanie po zaciętym boju. Mecz zakończył się wynikiem 4:3 dla gości z Turynu, jednak Nakata pokazał się z jak najlepszej strony, zdobywając 2 bramki.

Dla trenera Perugii, Illario Castagnera, Hidetoshi staje się wspaniałym odkryciem. Przez dyrektorów klubu traktowany był jak kura znoszącą złote jajka, jednak na boisku udowadniał, że nie jest jedynie maskotką z egzotycznej ligi, ale posiada prawdziwy talent. Bardzo szybko otrzymał przydomek „Gioiellino”, czyli mały diament. W Japonii wszystkie mecze Perugii były transmitowane w systemie pay-per-view, który przynosił ogromne zyski dla stacji, która miała prawa do transmisji.

Swój pierwszy sezon we Włoszech Nakata zakończył z 33 ligowymi występami oraz 10 bramkami na koncie, do których dołożył 5 asyst. Wybrano go po raz kolejny najlepszym piłkarzem roku w Azji. Zachwycano się nim także we Włoszech, którzy byli oczarowani jego wizją gry i ciągiem na bramkę, które szły w parze z jego skromnością i spokojnym stylem życia. Japończykiem zaczęły interesować się inne europejskie klub. Na ich czele pokazało się Monaco. Ekipie z Umbrii ma jednak konkretną wizję i włodarzom klubu udaje się zatrzymać Nakatę w swojej drużynie jeszcze na chwilę, konkretnie na pół roku. W klubie pojawił się jednak nowy trener – Carlo Mazzone, który jest całkowitym przeciwieństwem Japończyka. Ciężko było pogodzić energię i krzyki szkoleniowca z milczeniem i spokojem Hidetoshiego. Po jakimś czasie pojawiło się jednak porozumienie, problem dla Perugii w tym, że pojawił się także Franco Sensi ze swoją propozycją w zimowym okienku transferowym sezonu 1999/00.

Roma

Dyrektor Romy doskonale wiedział, że pozyskanie Japończyka zapewni nie tylko jakość i umiejętności, ale także pozwoli na skok marketingowy. Giallorossi wyłożyli na stół 32 miliardy lirów, kartę zawodniczą Aleniczewa oraz połowę karty Manuele Blasiego. Nakata zrobił kolejny krok milowy w swojej karierze, 14 stycznia 2000 roku ląduje w Rzymie. Był jednak jeden drobny problem. Przyzwyczajony do gry za napastnikami, musiał pogodzić się z bardziej defensywną funkcją w zespole prowadzonym przez Fabio Capello. Nominalna pozycja Nakaty zajęta była przez nikogo innego jak przez wielkiego Francesco Tottiego, co spowodowało, że Japończyk otrzymywał bardziej defensywne zadania lub pełnił rolę zmiennika dla niekwestionowanego lidera Wilków.

Nakata ustawiany nie na swojej pozycji i próbowany również na skrzydle nie rozgrywa wielkich zawodów. W drugim sezonie spędzonym w drużynie z Wiecznego Miasta zagrał w zaledwie 15 spotkaniach. W dużej mierze spowodowane było to jednak kontuzją Japończyka. Pomimo tego, Hidetoshi miał swój udział w wygranym przez Rzymian scudetto. W arcyważnym meczu przeciwko Juventusowi, przy stanie 2:0 dla Starej Damy, pojawia się na boisku oczywiście zastępując Tottiego.

Na dwanaście minut przed końcem spotkania Nakata popisuje się fenomenalnym strzałem z 30 metrów (który do dziś spędza mi sen z powiek), pokonując Edwina Van der Sara. To jednak nie wszystko. Na chwilę przed zakończeniem meczu, w 90 minucie Nakata po raz kolejny popisuje się genialnym uderzeniem, tym razem VDS jest w stanie wybronić strzał, ale paruje go tak niefortunnie, że piłka trafia pod nogi Vincenzo Montelli. Mecz kończy się wynikiem 2:2. Dzięki temu zwycięstwu Roma utrzymała sześciopunktową przewagę nad Starą Damą i dotrwała na pozycji lidera do końca rozgrywek. Mistrzostwo po 18 latach wraca do Rzymu.

Parma

Zaczynają bić się o niego takie kluby jak Atletico Madryt, Lens, Milan oraz Inter. Nieoczekiwanie (świadoma rezygnacja z gry w Lidze Mistrzów), Hidetoshi szukając nowych wyzwań i pewnego miejsca w składzie wybiera Parmę, która wykłada niemałe pieniądze by sprowadzić go do siebie – w przeliczeniu, byłoby to około 28 milionów euro. Transfer do drużyny gialloblu sprawił, że Nakata na wiele lat stał się najdroższym azjatyckim piłkarzem w historii. Zdaje się, że rekord te został pobity dopiero w 2015 roku, przy okazji transferu Heung-min Sona z Leverkusen do Tottehamu.

Grając w barwach Parmy, Nakata już w swoim pierwszym sezonie zdobywa kolejne trofeum – Puchar Włoch, na który ma bezpośredni wpływ. Parmeńczycy w finale mierzą się z Juventusem, na który Nakata zdecydowanie ma patent. W tamtych czasach Puchar Włoch prowadzony był jeszcze w formie dwumeczu. Pierwsze spotkanie zakończyło się wynikiem 2:1 dla Starej Damy, a tym który w 92. minucie zmniejszył dystans do bianconerich był nikt inny jak Hidetoshi, zdobywając przepiękną bramkę z woleja. Drugi mecz zakończył się wynikiem 1:0 dla podopiecznych Pietro Carmignaniego. Dzięki zasadzie bramki strzelonej na wyjeździe trofeum trafiło do Parmy. Nakata po raz kolejny okazał się być zmorą Juventusu.

Wciąż jako zawodnik Parmy, Nakata będący u swojej szczytowej formy i popularności wystąpił na mistrzostwach świata współorganizowanych przez jego kraj razem z Koreą Południową. Apetyt Japończyków rósł z meczu na mecz. Samuraje wyszli z grupy remisując z Belgią oraz wygrywając z Tunezją i Rosją. Niestety ich nadzieje szybko zostały rozwiane w kolejnej fazie przez reprezentację Turcji.

Brak radości z gry

Po mistrzostwach jego przygoda z Parmą trwała jeszcze półtorej roku. W 2004 roku został wypożyczony do Bologny. Do gialloblu jednak już nie powrócił. Licznik występów w Parmie zatrzymał się na 92 występach i 9 bramkach. W ekipie rossoblu nie szło mu już jednak tak dobrze. Pobyt w nowej drużynie naznaczony był kontuzjami, a sam Japończyk nie czuł satysfakcji z gry dla Bologny. Czuł się wręcz znudzony. Po zakończeniu sezonu i rozegraniu zaledwie 17 spotkań przeniósł się do Fiorentiny. Pobyt w ekipie violi był jednak już odcinaniem kuponów. Nie pokazał tam nic wielkiego.

Po zakończeniu rozgrywek w sezonie 2004/05 opuścił Toskanię i zmienił kompletnie otoczenie. Na zasadzie wypożyczenia przeniósł się do Bolton Wanderers. Tam również nie zagrał nic wielkiego. Zapamiętany będzie głownie z tego, że w Anglii zarobił swoją jedyną czerwoną kartkę (podwójna żółta) w karierze. Z wypożyczenia nie powrócił już do Fiorentiny. W wieku 29 lat zakończył karierę. Jak sam stwierdził, jednym z powodów tak wczesnego zawieszenia butów na kołku był brak radości z gry, postępująca komercjalizacja piłki oraz poczucie, że coś mu w życiu ucieka.

Prawdziwy ambasador kraju

Początkowo został modelem Calvina Kleina, jednak i to szybko mu się znudziło. Zaczął więc realizować swoje marzenia o podróżowaniu. Swoje podróże uwieczniał na filmach dokumentalnych, które sprzedawał. Wspierał tym fundację walki z malarią w Kongo. W 2011 roku zlicytował swoje koszulki by wesprzeć trapioną trzęsieniami ziemi Japonię. Wspierał także ofiary kataklizmu na Haiti. Oprócz działalności charytatywnej zajął się produkcją sake. Sam opisuje się jako ambasadora kultury japońskiej na świecie.

Hideotshi Nakata podbił serca nie tylko Japończyków, ale także Włochów. Stał się jedną z ciekawszych postaci piłkarskiego świata lat ’90 i ’00. Pomimo wczesnego zakończenia kariery, można go określić jako człowieka i piłkarza spełnionego. W swoim kraju jest prawdziwym symbolem i chociaż jego sukcesy w postaci zdobytych trofeów są niewielkie, to mimo wszystko dla piłki w Japonii zrobił wiele. Sam zasmakował piłkarskiego życia w Europie, wiedział kiedy powiedzieć dość, gdy przygoda z futbolem przestała sprawiać mu przyjemność. Po jej zakończeniu spełniał swoje marzenia i udzielał się charytatywnie. Nie ma chyba lepszego przepisu na życie. Nakata zdaje się być szczęśliwy z tym co osiągnął i jak potoczyło się jego życie. Taka filozofia życia powinna przyświecać nam wszystkim.

Hidetoshi Nakata, piłkarz, który wzorował się na Tsubasie.

Historia pewnego nieudanego transferu z lat ’60
Calcio Memorie: Gianluigi Lentini

MENU

Powrót

Share to