Historia pewnego nieudanego transferu z lat ’60

kosmiczny transfer Starej Damy, który był o krok od realizacji

Jeśli zapytalibyście kilka osób, które są na tyle dojrzałe by przywołać wspomnienia włoskiego futbolu z lat ’60 najpewniej usłyszelibyście te same odpowiedzi: „catenaccio”, „Helenio Herrera” oraz „Nereo Rocco”. Szósta dekada XX wieku we włoskim, także europejskim futbolu została zdominowana przed mediolańskie drużyny, które w tym czasie zdobyły pięć scudetti, Puchar Włoch, cztery Puchary Europy, Puchar Zdobywców Pucharów oraz trzy Puchary Interkontynentalne. Lata ’60 zdecydowanie należały do wielkich drużyn Interu i Milanu.

Dla porównania Juventus sięgnął zaledwie po trzy tytuły mistrza Włoch w sezonach 1959/60, 1960/61 oraz 1966/67, dodatkowo zdobywając Puchar Włoch 1966/67. Walkę o trofea pomiędzy Mediolanem i Turynem w tej dekadzie zdecydowanie wygrywają Miasto Mody. Pomyślcie teraz, chociaż przez chwilę, jak losy calcio w latach ’60 mogłyby wyglądać, gdyby Starej Damie udał się dopiąć jeden kosmiczny transfer, który był o krok od realizacji…

Misja prawie niemożliwa do wykonania, jednak była bliska powodzenia. W swojej historii Juventus ma kilka wielkich negocjacji transferowych, które ostatecznie zakończyły się niepowodzeniem. Najsłynniejszymi, wspominanymi przez kibiców bianconerich są chyba przenosiny do Juventusu Luisa Figo, Xabiego Alonso, czy transfer młodego Cristiano Ronaldo.

Wizyta w Brazylii

Jest pośród nich jeszcze jeden, wydaje się, że największy z możliwych, chociaż jego historia jest relatywnie mało znana. W 1962 roku, po wygraniu przez Canarinhos mistrzostwa świata, Umberto Agnelli, przy wsparciu FIATa wylatuje do Kraju Kawy, by negocjować transfer zaledwie 22-letniego wówczas Edsona Arantesa do Nascimento, znanego bardziej jako Pele. Prezydent Juventusu ostatecznie powrócił jednak z pustymi rękami.

Historię tych negocjacji potwierdził wiele lat poźniej sam zainteresowany: „Chciały mnie Real, Manchester i Juventus. Rzeczywiście Agnelli przyleciał do Brazylii by zawrzeć porozumienie z Santosem. Przez chwilę rozmyślałem o tym, ze zagram w Europie. Santos był jednak bardzo bliski memu sercu”.

W rzeczywistości transfer Pelego nie upadł z powodu przywiązania Brazylijczyka do klubu w którym grał. Transakcja została zablokowana przez rząd brazylijski, który uznał gwiazdę reprezentacji za narodowy skarb. Pele został zmuszony do pozostania w kraju. Pozwolenie na opuszczenie Brazylii otrzymał dopiero w połowie lat ’70. W wieku 35 lat był już daleko poza szczytem swoich sił i umiejętności.

Przenieśmy się jednak na chwilę do alternatywnej rzeczywistości, w której Umberto Agnelli powraca triumfalnie z Brazylii z podpisem Pele na kontrakcie. Jaki wpływ miałoby to na Juventus i włoskie calcio?

Alternatywna rzeczywistość

Największy talizman i genialny napastnik Starej Damy, Gianpiero Boniperti odszedł na emeryturę pod koniec mistrzowskiego sezonu 1960/61. Włoch był częścią niesamowitego „trio magico” Juventusu, który tworzył z Walijczykiem Johnem Charlsem i Argentyńczykiem z włoskim paszportem, Omarem Sivorim (zdobywcą Złotej Piłki z 1961 roku). Gdyby zatem Pele przybył w 1962 roku do Turynu, utworzyłby zapewne świetny duet właśnie z Sivorim, gdyż „il Gigante Buono”, jak nazywano Johna Charlesa również pożegnał się z drużyną wracając po latach do Leeds United.

Scenariusze tego typu są zawsze trudne do przewidzenia, jednak nie jest bezzasadnym myśleć, że gwiazda jaką był Pele, byłaby wyróżniającym się czynnikiem, który pomógłby Juventusowi osiągnąć lepsze lokaty w tabeli poczynając od sezonu 1961/62, niż drugie, dwukrotnie czwarte i piąte miejsce. Sama jego obecność w drużynie Juventusu mogła również spowodować, że inne gwiazdy dołączałyby do ​​klubu w efekcie domina. Nie można zaprzeczyć, że Pele był tak niesamowicie utalentowany, że cała perspektywa gry w Serie A zmieniłaby się diametralnie gdyby przybył na Półwysep Apeniński.

Pele czy Maradona?

Może jednak Brazylijczyk okazałby się kompletną klapą? Nie byłby pierwszą gwiazdą, która nie sprawdziła się we Włoszech. Tego już się nie dowiemy. Wiadomo jednak, że cała Europa została pozbawiona możliwości z regularnego oglądania gry Pele. Sam gracz stracił możliwość sprawdzenia się na najwyższym poziomie rozgrywek Starego Kontynentu. Wszystko za sprawą wojskowych władz.

Jest to też jeden z argumentów w odwiecznej debacie dotyczącej sporu, kto był lepszy: Pele czy Maradona. Głównym zarzutem kierowanym w stronę Brazylijczyka jest właśnie brak gry w Europie. Pomimo faktu, że w tamtym okresie liga brazylijska była piekielnie mocna, to ostatecznie ocena wielkości piłkarzy mierzona jest przez pryzmat gry na Starym Kontynencie.

Dominacja Juve we włoskiej piłce musiała zatem trochę poczekać, dokładniej do przełomu lat ’70 i ’80 kiedy to do ​​Starej Damy, przybył Giovanni Trapattoni i stworzył jedną z najlepszych drużyn w historii Juventusu. W tym czasie Edson Arantes do Nascimento biegał po boiskach Stanów Zjednoczonych w drużynie New York Cosmos…

Na podstawie tekstu w Calcio Corner

Calcio Memorie: Youri Djorkaeff
Calcio Memorie: Hidetoshi Nakata

MENU

Powrót

Share to