Calcio Memorie: Michele Paramatti

legenda i bohater Bologny, który w dzieciństwie kibicował i marzył o grze w Juventusie

Niezwykle uniwersalny i pracowity obrońca. Świetnie operował zarówno lewą jak i prawą nogą. Dzięki swojej wszechstronności był w stanie dostosować się do rożnych pozycji na boisku, będąc w stanie zagrać na każdej z nich w obronie i pomocy. Ze względu na swoją wytrzymałość, tempo gry i konsekwencję był w stanie pomóc swojej drużynie zarówno w ofensywie, jak i defensywnie, a szczególnie wyróżniał się jako atakujący skrzydłowy na lewej flance. Przeszedł przez wszystkie szczeble włoskiej ligi, od Serie D do Serie A. Sławę przyniosła mu Bologna, chociaż zaliczył również udany epizod w Juventusie. Jego dziadek i ojciec również grali w piłkę, podobnie jak jego syn. Oto historia Michele Paramattiego.

Urodził się 10 marca 1968 roku w Salarii w prowincji Rovigo. Jego pierwszą drużyną było SPAL, w którym grał przez 9 lat, zaliczając również dwuleniwe wypożyczenie do Russi. Dla drużyny z Ferrary wystąpił w 150 meczach zdobywając 9 bramek. W 1995 SPAL nie zdecydowało się jednak na przedłużenie kontraktu z Paramattim i ten w wieku 27 lat wylądował bez klubu. Poszukując nowego pracodawcy trenował z zespołem Romagna, który skupiał zawodników takich jak on – bez kontraktu. Był bliski zawieszenia butów na kołku w wieku 26 lat. Kiedy wydawało się, że jego kariera dobiega końca, sięgnął po niego Gabrielę Oriali, ówczesny dyrektor sportowy Bologny. Paramatti przystał na ofertę kontraktu bez wahania.

Szansa z Bologny

Daną mu szansę wykorzystał należycie. Jego kariera znów wróciła na właściwy tor. W nowym klubie sławę zyskał dzięki równej i konsekwentnej formie. Podczas swojego pierwszego sezonu w klubie pomógł Bolonii w awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej, zdobywając tytuł Serie B. W sezonie 1997/98 pod wodzą Renzo Ulivieriego miał okazję grać z kilkoma nietuzinkowymi graczami takimi jak Roberto Baggio, Giancarlo Marocchi, Kennet Anderson, czy Igor Kolyvanov pomagając Bologni awansować do Pucharu Intertoto, który zdobyła w kolejnym sezonie, już za kadencji Carlo Mazzone. Dzięki wygranej, klub zakwalifikował się do Pucharu UEFA w sezonie 1998/99, gdzie zakończył rozgrywki na etapie półfinału. Na tym samym szczeblu zakończyła się również przygoda rossoblù w Pucharze Włoch.

W barwach Bologny Paramatti był także bohaterem jeden z ciekawych sytuacji. Miała ona miejsce w sezonie 1999/00 podczas meczu Inter-Bologna. Kibice gospodarzy prześmiewczo skandowali nazwisko piłkarza, krzycząc „Paramatti facci un gol” (Paramatti, strzel nam gola) – wywołany do tablicy nie mógł zrobić nic innego jak zdobyć bramkę.Zdobywałem bramki przeciwko nim trzy sezony z rzędu. W czwartym, kiedy pozostało 5 minut do końca meczu, fani Interu zaczęli swoje prześmiewcze przyśpiewki w moim kierunku. Zdobyłem bramkę przy kolejnym rzucie rożnym, podbiegłem do trybun i ukłoniłem się w pas, aby im podziękować”.

Bardzo równe i dobre występy kapitana Bologny przykuły uwagę Juventusu, który zakontraktował Paramattiego w 2000 roku. Odchodząc z zespołu rossoblù Włochem targało wiele emocji. Żegnając się z kibicami powiedział: „Nigdy was nie zapomnę, ponieważ zawsze okazywaliście mi wsparcie. Jestem dumny, że nosiłem koszulkę Bologny. Odchodząc mówię ‚do zobaczenia’. Pięciu lat spędzonych tutaj nie da się zapomnieć”.

Krótka przygoda w Juventusie

W Juventusie, chociaż nie grał pierwszych skrzypiec, można było liczyć na jego solidne występy z ławki. Grając dla Starej Damy zadebiutował w Lidze Mistrzów, zdobył mistrzostwo Włoch oraz awansował do finału Pucharu Włoch. Jego przygoda z bianconerimi trwała zaledwie dwa lata, w ciągu których Paramatti wystąpił w 45 spotkaniach, rozgrywając 2743 minuty. Następnie, zgodnie z obietnicą powrócił do swojego poprzedniego klubu, w którym rozegrał jeszcze jeden sezon. By na zakończenie swojej kariery spróbować swoich sił w Reggianie. Dla Bologny rozegrał łącznie 17 763 minuty w 206 spotkaniach, w których zdobył 20 bramek i jedną asystę.

Legenda Bologny

Paramatti na zawsze zapisał się w historii Bologny i pozostanie jedną z legend klubu. „Na boisku dawałem z siebie wszystko, otrzymując w zamian ogromny szacunek i sympatię, zarówno od fanów jak i klubu”. Podczas jego gry dla rossoblù na Stadio Renato Dall’Ara, często dawało się usłyszeć przyśpiewki kibiców „Gioca bene o gioca male, Paramatti in nazionale”. Niestety nigdy nie znalazł uznania w oczach selekcjonerów Italii i do reprezentacji nie został nigdy powołany, chociażby na ławkę rezerwowych.

Obecnie nie jest związany z piłką nożną, od czasu do czasu udzieli wywiadu, jednak nie jest aktywny w tym kierunku. W jednym z wywiadów przeprowadzonych przez La Gazzetta dello Sport, na temat jego kariery Paramatti odparł: „Kiedy jeszcze grałem, zastanawiałem się, co będę robić pod koniec kariery. Założyłem firmę zajmującą się nieruchomościami i zainwestowałem w ten biznes. Nie brakuje mi futbolu, chciałbym natomiast grać w golfa, aż do osiągnięcia 80 lat. Jeśli chodzi o moją karierę: Bologna była nieoczekiwanym darem, który starałem się wykorzystać jak najlepiej. Zawszę będę nosił ją w sercu. Gra dla Juventusu była jak piękny sen i spełnienie marzeń z dzieciństwa, jednak to Dall’Ara jest moim domem”.

Michele Paramatti: biznesmen, pasjonat golfa, legenda i bohater Bologny, który w dzieciństwie kibicował i marzył o grze w Juventusie.

Udinese - Juventus
Juventus - Milan

MENU

Powrót

Share to