Calcio Memorie: Ołeksandr Zawarow

Car, który miał zastąpić Króla.

Miał zastąpić w Juventusie samego Michela Platiniego. Porównywano go z Diego Maradoną. Miał zostać piłkarskim ambasadorem ZSRR, który wypromuje innych zawodników z bloku wschodniego. Wszystko to jednak runęło jak domek z kart. We Włoszech, w których spędził dwa lata, okazał się kompletnym niewypałem. Kiedy odchodził nikt po nim nie zapłakał. Oto historia Ołeksandra Zawarowa.

Urodził się 20 kwietnia 1961 roku w Woroszyłowgradzie (obecnie Ługańsk) jako syn robotników. Jest wychowankiem miejscowej Zorji, w której występował od 1968 roku. To również tam przebił się do seniorskiej drużyny, w której grał przez dwa lata. W 1980 roku został na rok wypożyczony do SKA Rostov, z którym zdobył Puchar ZSRR. W 1982 roku powrócił do swojego macierzystego klubu, występującego wówczas w drugiej lidze.

Gwiazda Dynama Kijów

W 1983 roku nastąpił przełom w jego karierze. Po Sachę, jak go nazywano, zgłosiło się Dynamo Kijów Walerego Łobanowskiego, które w swoim składzie miało przecież Ihora Biełanowa i Olega Błochina. Zawarow sprostał zadaniu i niesamowicie się rozwinął. Z Dynamem zdobył sześć trofeów w ciągu pięciu lat. Dwa mistrzostwa, dwa Puchary i jeden Superpuchar ZSSR oraz Puchar Zdobywców Pucharów. Został także królem strzelców tego turnieju (razem z Biełanowem i Błochinem).

Wybrano go Piłkarzem Roku, zarówno radzieckim, jak i ukraińskim. Chwalono go za błyskotliwość i wizję gry, nieustannie porównując do Diego Maradony. Grając i strzelając gole również na mistrzostwach świata w Meksyku, włączył się do rywalizacji o Złotą Piłkę 1986, zajmując szóste miejsce. Kilka lat później zdobywca tej nagrody i jego kolega z drużyny, Igor Biełanow, przyznał, że zaszczyt ten powinien przypaść właśnie Zawarowowi.

Król opuszcza swoją Damę

Rok 1987, Włochy. W wieku zaledwie 32 lat swoją karierę postanawia zakończyć Le Roi – Michele Platini. W składzie Starej Damy powstała kolosalna wyrwa, której załatanie będzie wymagało nadzwyczajnych umiejętności. W końcu, kto może zastąpić Króla? Gianni Agnelli nie ma złudzeń, wypowiedziane przez niego słowa są słynne do dziś: „W Juventusie nigdy wcześniej ani później nie było zawodnika na poziomie Platiniego. Jeśli kiedykolwiek się taki pojawi, przyznam to bardzo niechętnie”. Na marginesie, ciekaw jestem, co powiedziałby na wieści o sprowadzeniu do Juventusu Cristiano Ronaldo przez jego bratanka, Andreę.

W Starej Damie brakowało lidera, a Agnelli za wszelką cenę chciał sprowadzić do Turynu kogoś, kto chociaż po części będzie mógł zastąpić jego ulubieńca, by pomóc Starej Damie konkurować z magicznym Milanem Silvio Berlusconiego, czy Romą z Voellerem i byłym zawodnikiem bianconerich, Zbigniewem Bońkiem. Wyrwy po francuskim wirtuozie nie potrafili załatać ani Michael Laudrup, ani sprowadzony z Liverpoolu Ian Rush, który nie potrafił zaaklimatyzować się na włoskiej ziemi i po jednym sezonie powrócił na Anfield Road.

Zachcianka Adwokata

W 1988 roku Gianni Agnelli słysząc ciągłe porównania Zawarowa do Boskiego Diego, a także wiedząc o sukcesie Związku Radzieckiego na mistrzostwach Europy, zapragnął zawodnika w swojej drużynie. Nie było to jednak łatwe zadanie, biorąc pod uwagę, że w Juventusie brakowało wolnego miejsca dla obcokrajowców. W klubie zajmowali je Ian Rush, Michael Laudrup oraz właśnie sprowadzony z FC Porto Rui Barros. Negocjacje z Dynamem prowadził osobiście Giampiero Boniperti, wiedząc jednak o ograniczeniach, starał się dograć transfer na kolejny sezon.

Początkowo nie ingerujący w poczynania Bonipertiego Agnelli postanowił interweniować. Do Kijowa wysłał swojego zaufanego człowieka od zadań specjalnych: Pietro Giuliano. Pragnienie sprowadzenia Zawarowa tak zawładnęło Agnellim, że nie zważał on na to, że do drużyny sprowadzony został właśnie portugalski odpowiednik Zawarowa, ani to, że Dino Zoff miał już w głowie inny plan na drużynę, przebywając z nią na przedsezonowym zgrupowaniu.

Ostatecznie Agnelli postawił na swoim, a gwiazda Dynama Kijów trafiła do Juventusu za 5 milionów dolarów. Sam zawodnik otrzymał 3-letni kontrakt oraz służbowego Fiata Tipo. Swojego niezadowolenia nie ukrywali ani Dino Zoff, ani Michael Laudrup. Ostatecznie miejsce dla Ukraińca zwolnił Ian Rush, któremu pobyt we Włoszech i tak nie leżał.

Ciężar numeru 10

Zawarow z miejsca otrzymał numer 10 na plecach, co nie ułatwiało mu radzenia sobie z presją. Dodatkowym kłopotem był brak znajomości języka, którego ostatecznie nauki nigdy nie podjął, polegając jedynie na swoim osobistym tłumaczu. Z językiem angielskim nie było lepiej. Próba porozumiewania się we Włoszech za pomocą łamanej angielszczyzny, nie miała prawa przynieść sukcesu komunikacyjnego.

Początek sezonu 1988/89 drużyna Juventusu miała umiarkowanie pozytywny. Stara Dama traciła punkty z rywalami z niższej półki, jednak rzadko schodziła pokonana. W drużynie błyszczał Rui Barros, poprawnie grał Michael Ladrup, natomiast Zawarow nie potrafił się odnaleźć, grając poniżej oczekiwań. Kibice częstowali go gwizdami z trybun. Sezon zakończył z zaledwie dwoma trafieniami. W Pucharze UEFA, w którym występował Juventus, Zawarow nie mógł występować, gdyż dołączył do klubu już po zatwierdzeniu składów. Kiedy w końcu mógł wspomóc drużynę, Juventus odpadł z Napoli. W Serie A bianconeri uplasowali się na czwartym miejscu. Zwyciężył Inter Giovanniego Trapattoniego.

Równia pochyła i koniec włoskiej przygody

Zawarow z powodu swoich braków językowych stawał się prawdziwym odludkiem w drużynie. Nie potrafił też odnaleźć się na boisku, a jego forma fizyczna wołała o pomstę do nieba. Stał się cieniem samego siebie. Po genialnym zawodniku Dymana nie było śladu. Po części mógł mieć na to wpływ również dziwnie skonstruowany kontrakt, na mocy którego zdecydowana większość pensji Zawarowa trafiała do Związku Radzieckiego, zawodnik w zamian otrzymywał bony do supermarketu. Beznadziejnego obrazu dopełniała ciągota do alkoholu, który zdarzało mu się sączyć nawet podczas jazdy klubowym autokarem. „Spadła na niego presja związana z rolą następcy Platiniego, a niemożliwością było dorównanie takiej legendzie” – pisali dziennikarze.

Zawarow, Rui Barros, Alejnikow

Po tragicznym występie Zawarowa w przegranym 0:4 meczu z Milanem nie wytrzymał nawet Gianni Agnelli: „Ten chłopak nie ma pojęcia co robi na boisku”. Przed rozpoczęciem kolejnego sezonu działacze Juventusu postanowili pozbyć się Ukraińca. Niestety poszukiwania jego zastępcy, a przede wszystkim kogoś kalibru Platiniego spełzły na niczym. Nie udało się sprowadzić nikogo wartościowego. Bianconerim odmawiali tacy piłkarze jak Dunga, czy Hugo Sanchez. Z klubem pożegnał się natomiast Michael Laudrup i Alessandro Altobelli. Pierwszy z nich stał się gwiazdą Barcelony, drugi zaś dołączył do ekipy Brescii.

Ostatecznie do Juventusu dołączyli Toto Schillaci, Pierluigi Casiraghi i Białorusin Siergiej Alejnikow, który zdaniem władz turyńskiego klubu miał być panaceum na problemy Zawarowa z aklimatyzacją. Ten plan jednak również się nie powiódł, a wszystko rozpoczęło się od konfliktu żon piłkarzy.
Drugi sezon Zawarowa w Starej Damie był mimo wszystko lepszy od pierwszego.

Lepiej też grał Juventus, chociaż nie w samej Serie A. Bianconerim udało się natomiast wygrać Puchar Włoch oraz Puchar UEFA. Zawarow zdobył nawet bramkę w tych rozgrywkach, dzięki czemu Stara Dama wygrała w Gdańsku z Lechią 1:0. Warto jednak zaznaczyć, że w decydujących starciach Zawarow siedział na ławce lub leczył urazy. Z każdym dniem Zawarow miał dość Juventusu coraz bardziej, z wzajemnością. Wytykano mu nawet symulowanie urazów.

Ostatnie podrygi i zakończenie kariery

Po nieudanych dla ZSRR mistrzostwach świata w 1990 roku Zawarow pożegnał się z klubem. Kolejnym pracodawcą stało się francuskie Nancy. We Francji jednak kariera Ukraińca sięgnęła zupełnego dna. Zawarow spędził w klubie 5 lat, jednak głownie była to tułaczka po boiskach drugiej ligi francuskiej, gdyż w 1992 roku Nancy spadło z Ligue 1 w fatalnym stylu. Sacha opuścił klub w 1995 roku, z dorobkiem 133 występów i 23 bramek. Jego ostatnią drużyną w piłkarskiej karierze było piątoligowe Saint-Dizier, w którym występował jako grający trener przez trzy lata. Karierę zakończył w 1998 roku, mając 37 lat.

Po zawieszeniu butów na kołku

Po rozstaniu z zawodową karierą piłkarską Zawarow chciał zostać biznesmenem, nie odniósł jednak sukcesu i szybko zrozumiał, że musi powrócić do świata piłki. Kontynuował swoją przygodę jako trener Sain-Dizier do 2003 roku. W sierpniu tego samego roku został powołany, przez świeżo upieczonego prezydenta Ihora Biełanowa, na trenera szwajcarskiego Wil. Niestety, nieposiadający uprawień trenerskich Zawarow, zgodnie z pozwoleniem Szwajcarskiego Związku Piłki Nożnej pozostał trenerem do 31 grudnia 2003 roku. Po wygaśnięciu zezwolenia objął posadę dyrektora sportowego, a ławkę trenerską przejął Joachim Müller. Niewiele poźniej Zawarow został trenerem Astany, a rok później Metalistu. Trenował także młodzież z FK Moskwa oraz Nancy.

W 2006 roku został ogłoszony trenerem Arsenału Kijów, gdzie pozostawał na stanowisku do 2010 roku. Po przegranych 8 z 10 meczów, zrezygnował ze stanowiska. Po dwuletniej przerwie został powołany jako asystent szkoleniowca reprezentacji Ukrainy, Oleha Błochina. Była to jego ostatnia przygoda z piłką.

Talent, który przepadł we Włoszech

W 2015 roku otrzymał powołanie do wojska ze względu na powszechną mobilizację na Ukrainie w związku z konfliktem w Donbasie. Do armii nie miał jednak zamiaru wstąpić. „Nigdy nie będę walczył tam, gdzie mieszka moja rodzina i gdzie pochowani są moi rodzice. Po prostu chcę, aby nastał pokój”.

13 maja 2016 roku został odznaczony orderem zasług, za szczególny rozwój osobisty i promocję krajowej piłki nożnej oraz podnoszenie prestiżu sportowego Ukrainy.

Ołeksandr Zawarow jest idealnym przykładem tego, że nawet dla największego talentu, bez odpowiedniego nastawienia i przy ogromnej presji stawianej przez otoczenie, ciężko jest przezwyciężyć barierę językową i zaaklimatyzować się w innych ligach i wielkich zespołach. Zawarow, będący genialnym zawodnikiem swojej generacji i wybrany jednym z najlepszych zawodników wszechczasów Ukrainy, we Włoszech zapamiętany zostanie jako jeden z największych niewypałów transferowych. Po części to sam piłkarz zaprzepaścił swoją wielką szansę, jednak presja związana z jego transferem do Juventusu również zrobiła swoje. Karierę Ukraińca w Turynie idealnie podsumował włoski dziennikarz Enrico Brizzi: „Zawarow dla Juventusu na zawsze pozostał ciałem obcym. Sprowadzono go jako dyrygenta, a okazał się przeciętnym solistą”.

Ołeksandr Zawarow, Car, który miał zastąpić Króla.

Fiorentina - Juventus
Udinese - Juventus

MENU

Powrót

Share to