Stefano Pioli: Farciarz, czy niedoceniony geniusz?

Ojciec odbudowy Milanu

Kiedy 9 października 2019 roku Stefano Pioli obejmował stery Milanu po czteromiesięcznej, nieudanej przygodzie rossonerich z Marco Giampaolo, kibice z jednej strony odetchnęli z ulgą, z drugiej jednak wyrażali swoje niezadowolenie twierdząc, że to dalszy ciąg marazmu. Nic nie miało zmienić się w Milanie na lepsze.

Wielka niewiadoma

Następcą Giampaolo miał być Luciano Spalletti. Władze rossonerich nie dogadały się jednak ze szkoleniowcem, którego wciąż obowiązywał kontrakt z Interem, za który kasował niemałe pieniądze od nerazzurrich. Zwrócono się zatem do Piolego, którego największym sukcesem było doprowadzenie Lazio do trzeciego miejsca w Serie A oraz awans do eliminacji Ligi Mistrzów w sezonie 2014/15.

Negatywnych komentarzy zarówno w polskim jak i włoskim Internecie było bez liku. Zachowały się oczywiście większe lub mniejsze bastiony zdroworozsądkowców czekających na efekty pracy nowego trenera, podchodzących do zmiany ze zrozumieniem i chłodnym spojrzeniem na sytuację.

Odbudowa Milanu

Jest 14 stycznia 2021 roku. Milan po 17 kolejkach, praktycznie na półmetku Serie A zajmuje 1. miejsce w tabeli z 3-punktową przewagą nad Interem. Do tej pory przegrał w lidze zaledwie jeden mecz, z broniącym tytułu Juventusem. I nawet w tym spotkaniu, pomimo składu uszczuplonego przez koronawirusa i kontuzje, rossoneri potrafili powalczyć, przez co posypały się pochwały z aprobatą Fabio Capello i Arrigo Sacchiego włącznie. Spotkanie ze Starą Damą przerwało passę 27 ligowych meczów bez porażki.

W europejskich pucharach klub z San Siro również, póki co, nie mogą narzekać. Co prawda, 5 listopada również został zatrzymany, tym razem przez Lille, które przerwało 24-meczową passę bez porażki, jednak rossoneri i tak skończyli grupową rywalizację na pierwszej pozycji w tabeli i mogli cieszyć się z awansu do fazy pucharowej. Kibice po latach posuchy naprawdę nie powinni narzekać.

Rodzi się więc pytanie: czy Stefano Pioli rzeczywiście okazał się takim złym wyborem dla rossonerich? Obecny szkoleniowiec Milanu, pomimo ograniczonego budżetu i braku doświadczenia w bardzo młodym, wspomaganym przez niezniszczalnego 39-letniego Zlatana Ibrahimovicia zespole, zbudował kolektyw, który ma prawo się podobać.

Farciarz, czy niedoceniony geniusz?

Ani jedno, ani drugie. Stefano Pioli zdecydowanie nie należy do czołówki najlepszych trenerów globu, jednak nie brakuje mu pomysłów i charakteru do tego, aby zbudować coś praktycznie z niczego. Zapracował na swój mały sukces krok po kroku. Można powiedzieć, że obecny Milan pasuje do niego idealnie, z wzajemnością. Pomiędzy trenerem a młodym zespołem wytworzyła się silna chemia, która ma przełożenie na obecne wyniki klubu z czerwono-czarnej części Mediolanu.

Kibice Milanu dobrze wiedzą w jakich bólach i przez jak długie lata ich ukochany klub budził się do życia. Wprawdzie wciąż nie można powiedzieć, że stanął na nogi, ale to co obecnie mogą obserwować fani, powinno napawać ich dumą. Zwłaszcza po tych wszystkich latach pełnych niepowodzeń i bolesnych upokorzeń. To piękny sen, z którego nie chcą się obudzić. To sen o powracającej z dalekiej podróży drużynie, która wyłania się z cienia nicości i dumnie kroczy… no może bardziej zaczyna raczkować, w stronę dawnych sukcesów. Ciężko bowiem jeszcze mówić o nawiązaniu do dawnego, legendarnego Milanu. W najlepszym wypadku naraziłbym się tym stwierdzeniem na szyderczy śmiech i pogardliwy wzrok Milanistów. Mimo wszystko ten zespół może się podobać i jako kibic Juventusu jestem pod ogromnym wrażeniem wykonanej pracy – zarówno drużyny, jak i trenera.

Ibrahimović

Na obecną sytuację Milanu na pewno duży wpływ ma również obecność doświadczonego Ibrahimovicia, który pomimo swojego charakteru, a raczej alter ego, które wykreował na potrzeby mediów, nie jest jedynie mentorem dla drużyny, ale również mentalnym liderem i wartością dodaną na boisku.

Szydercy bedą podkreślać, że to głównie Zlatan steruje zespołem, a Pioli pozostaje jedynie pionkiem w grze. Tak jednak nie jest, rossoneri tworzą kolektyw, który wspólnie walczy. Jak zdeterminowana i głodna zwycięstw jest to drużyna, można było zaobserwować właśnie podczas nieobecności Ibry spowodowanej kontuzją. Pomimo braku Szweda w składzie, rossoneri potrafili wziąć na swoje barki odpowiedzialność i zdobywać kolejne punkty. Milan to nie tylko Ibrahimović. To również Leão, Theo, Kjær, Romagnoli, Çalhanoğlu, Kessie, Donnarumma, czy młody Hauge, będący kolejną skandynawską rewelacją w ostatnich latach. Kolektyw zawodników sterowany przez zdeterminowanego i ciężko pracującego, tak jak jego zespół, trenera.

Bolączki Milanu

Żeby nie było jednak tak kolorowo, rossonerim zdecydowanie brakuje szerokiej kadry, a bez tego osiągniecie końcowego sukcesu w tym sezonie może być niewykonalne. I nie ma w tym krzty winy trenera, ani nawet moim zdaniem zarządu, który tworzy zespół powoli i na miarę stawianych sobie celów.

Trapiony kontuzjami i przypadkami koronawirusa w drużynie Milan wciąż walczy, jednak kryzys może okazać się nieunikniony. Przyjdzie prędzej, czy poźniej. I nie mówię tu o jednej przegranej z Juventusem. Pytanie na jak długo mediolańczykom wystarczy sił, przy tak ograniczonej kadrze. Z drugiej jednak strony, ten zespół nic nie musi, on tylko może. Jest rewelacją obecnego sezonu i każdy wyczyn ponad miarę oczekiwań kibiców będzie uznany za sukces.

Nieważne więc, czy Milan w tym sezonie sięgnie po scudetto, czy będzie walczył o nie do samego końca, czy też zakończy ligowe zmagania „jedynie” na miejscu premiowanym grą w Lidze Mistrzów – będzie to sukces, sukces na miarę podwalin pod odbudowę drużyny. Zespołu którego tak bardzo potrzebuje Serie A, by wrócić do lat świetności i chociaż w małym, najmniejszym stopniu nawiązać do lat ’80 i ’90 ubiegłego wieku. Liga włoska potrzebuje silnego Milanu, Juventusu i Interu. To na dobry początek, ale na czymś trzeba zacząć budować.

Słowo na zakończenie

Stefano Pioli nie jest najlepszym szkoleniowcem, jaki mógł trafić się kibicom rossonerich, jest jednak trenerem jakiego Milan potrzebuje i z jakim jest w stanie osiągnąć cele, które zaprowadzą klub do odbudowy. To taktyk, którego rossoneri powinni się trzymać przynajmniej do czasu osiągnięcia kolejnego etapu swojej odbudowy. Wszystko ponad te założenia, będzie i powinno być uważane za sukces, którego Milanowi szczerze życzę, by Serie A była jeszcze ciekawsza.

Brak komentarzy

Skomentuj treść

Sampdoria - Juventus
Inter - Juventus

MENU

Powrót

Share to