Franco Baresi i Paolo Maldini: Najlepszy duet obrońców w historii calcio

historia genialnego duetu Milanu

Sercem niemal każdej drużyny odnoszącej sukcesy jest solidna linia obrony. Stanowi ona fundament, na którym często budowany jest cały zespół. Dzięki wzorcowi, budowanemu w oparciu o kooperację dwóch środkowych obrońców drużyna może się swobodnie rozwijać. Jeśli miarą doskonałości tego partnerstwa jest sukces odniesiony przez drużynę, to śmiało można powiedzieć, że trofea zdobyte przez AC Milan, który dominował w Europie w latach 80. i 90., udowadniają że współpraca Franco Baresiego i Paolo Maldiniego była niczym innym jak czystym złotem.

Obaj przez całą swoją karierę nosili barwy tylko jednego klubu. Łącznie, dla Milanu rozegrali pełne sukcesów i trofeów 1621 spotkań. Na boisku trudno szukać pary, która uzupełniała się w tak idealny sposób. Każdy z nich charakteryzował się innymi cechami fizycznymi.

Piękny i Bestia

Maldini wyglądał jak playboy. Wysoki, ciemny i opalony, z ponurym uśmiechem. Był uosobieniem włoskiego stylu i marzeniem kobiecych serc. Na boisku, choć był bojowy, posiadał naturalną elegancję, która znacznie przewyższała zdolności nawet najwybitniejszych obrońców. Był przykładem oddania do klubu i wzorem do naśladowania na treningach. Był też synem byłego gracza i managera. Roztaczał aurę prawdziwego rossonero z zakorzenioną tradycją czerwono-czarnych barw. Był jednym z nich, tifosi go uwielbiali i uważali za jednego z nich.

Zatem jeśli Paolo był piękny, to czy Baresi był bestią? Niski i chudy. Daleko było mu wyglądem do Adonisa. Nie był ucieleśnieniem piękna, ale prawdopodobnie był najwybitniejszym środkowym obrońca swojego pokolenia.

Sam Maldini w jednym z wywiadów w 2015 roku wypowiadał się o nim z zachwytem. „Był niskim i chudym facetem, ale bardzo silnym. Mógł skakać wyżej niż inni. Sposób, w jaki grał był przykładem dla innych. Nie był wielkim mówcą, jego gra mówiła za niego. To jak trenował i w jaki sposób zachowywał się na boisku było przykładem dla wielu”.

Sukces Baresiego zdecydowanie nie leżał w jego atrybutach fizycznych, ale w jego profesjonalnym podejściu i poświęceniu. „Nie był typem obrońcy podobny do Stama, rosłego faceta, który był silny i szybki. Miał zabójcze tempo, ale ważył tylko 70 kilogramów. Kiedy jednak wpadał na ciebie, czuć było jego ogromną siłę”.

Franco Baresi, ideał włoskiego obrońcy

Gra u boku Baresiego wywarła na Maldinim wielkie wrażenie. „Dla mnie był wzorem do naśladowania. Był najlepszą referencją gry obrońcy. Świetnie grał z piłką przy nodze. Trudno jest znaleźć defensora, który jest silny i do tego potrafi tak dobrze kontrolować piłkę. To wręcz niewykonalne”. Paolo był wpatrzony we Franco jak w obrazek. Uważał go nie tylko za najlepszego obrońcę z jakim kiedykolwiek grał u boku, ale najlepszego ze wszystkich.

Franco Baresi dołączył do Milanu w 1977 roku, rozpoczynając tym samym trwającą dwie dekady karierę. Szybko zidentyfikowano w nim umiejętności przywódcze. Został mianowany kapitanem drużyny w wieku zaledwie 22 lat. Kiedy musiał przywołać Maldiniego do porządku, nie machał rękami, nie krzyczał, nie gestykulował. Było opanowany, a samo spojrzenie wystarczało by zmrozić krew w żyłach. Ideał obrońcy, skupiony na grze, okrutny w walce.

Jego talent wykraczał poza doskonałość w destrukcji. Świetny technicznie libero, cechujący się celnością podań i genialnym przeglądem pola i czytania gry. Cichy, opanowany i niski facet, który na boisku zmieniał się w rosłego tytana i przewodnia drużyny.

Takie cechy zdecydowanie gwarantowały mnogość sukcesów, a Baresi zdobywał trofea z wielkim zapałem. Trzy razy wznosił Puchar Europy, cztery scudetti, dwa Puchary Interkontynentalne oraz cztery Superpuchary Włoch. Dołożył do tego zwycięstwo reprezentacji Włoch w 1982 roku w mistrzostwach świata. Wybrano go również piłkarzem stulecia Milanu oraz graczem stulecia Serie A. Wzbudzal niesamowity respekt.

Paolo Maldini, pojętny uczeń

Maldini niewiele odstaje w tym zestawieniu. Siedmiokrotny mistrz Włoch, pięć Pucharów Europy, z których trzy u boku Baresiego, z czego swój pierwszy w 1989 roku, ostatni 18 lat poźniej. Puchar Włoch, dwa Puchary Interkontynentalne oraz klubowe mistrzostwo świata. Stawkę zamyka pięć Superpucharów Włoch. Imponujące, prawda?

Paolo swoją karierę w Milanie rozpoczął osiem lat po Franco. Spędził w klubie niewiarygodne 24 sezony. Był częścią jednego z najbardziej chwalebnych okresów rossonerich w historii.

Początkowo, Maldini był ustawiony jako lewy obrońca, u boku Baresiego grał natomiast Alessandro Costacurta. Czteroosobowy blok uzupełniał Mauro Tassotti, pilnujący prawej flanki. Najlepszym przykładem, wskazującym na ponadprzeciętność tej grupy obrońców jest seria 58 meczów bez porażki pomiędzy 19 maja 1991 roku a 21 marca 1993 roku.

Z czasem zauważono, że Paolo wykazuje inteligencję i atrybuty obronne, które równie dobrze, a może nawet lepiej mogłyby służyć na środku obrony. Ustawiono go więc u boku Baresiego, co zapoczątkowało ich wspaniałą współpracę. Nie ma wątpliwości, że osiem lat starszy Baresi miał ogromny wpływ na rozwój Maldiniego. Mając takiego mentora nieuniknionym było, by wszystkie najlepsze nawyki i cechy przeszły na młodszego z obrońców.

Billy to nie problem

Prawdą jest, że liczba gier, w której Baresi i Maldini grali jako środkowa para była mniejsza od tych, w której partnerem Franco był Alessandro „Billy” Costacurta. Jednak to, co niemożliwe do nadrobienia ilością, zostało po stokroć zrekompensowane przez jakość. Panowie jako para rozegrali ze sobą w rozgrywkach krajowych i europejskich pucharach łącznie 196 gier. Za każdym razem zapewniając występy na najwyższym poziomie. Nic dziwnego, że Milan odnosił tak wiele sukcesów, a kibice uwielbiali ten duet.

Milan doskonały

Na przełomie lat 80. i 90. Milan był najwybitniejszym klubem w Europie. Najpierw pod wodzą Arrigo Sacchiego, następnie Fabio Capello rossoneri zgarnęli wszystko co mogli. Silvio Berlusconi, chcąc zapewnić niekończącą się fale sukcesów sprowadził do klubu „trzech latających holendrów”, którzy stanowili o sile klubu. Ruud Gullit, Marco Van Basten oraz Frank Rijkard byli niczym trzy armaty z niesamowitą siłą rażenia. Dokładając do tego mur obronny nie do przejścia, mediolańczycy byli skazani na sukces.

Holenderskie trio Milanu, od lewej: Ruud Gullit, Marco Van Basten oraz Franck Rijkard

Wczesne lata 90. dla rywali drużyny z Mediolanu były ciężkie. Podczas czterech pierwszych lat dekady Milan przegrał w sumie mniej niż tuzin gier. Łącznie, jedynie 11 porażek w jednej z najbardziej konkurencyjnych lig w Europie nie jest czymś, co obserwuje się często.

Legendy jakich długo nie będzie

Kiedy Baresi postanowił zakończyć swoją pełną sukcesów karierę, opaskę kapitańską, którą nosił przez tyle lat przekazał Maldiniemu. Nikt nie był zaskoczony tym faktem, gdyż był to najwłaściwszy wybór. Całkowicie naturalny. Nikt nie protestował. Po rozegraniu tak wielu wspólnych spotkań, na tak wysokim poziomie, opaska mogła trafić tylko na jego ramię.

Po zawieszeniu butów na kołku przez swojego kapitana, rossoneri zdecydowali się na zastrzeżenie koszulki z numerem 6, aby uhonorować genialnego obrońcę, który rozegrał ponad 500 meczów Serie A, w koszulce w czerwono-czarne pasy. Ten sam los spotkał trykot z numerem 3, kiedy 31 maja 2009 roku, po rozegraniu 901 spotkań (z czego 647 w Serie A) i karierze liczącej 24 lata, na zejście ze sceny zdecydował się Maldini. Magiczna trójka na plecach, może zostać przywrócona do gry, tylko jeśli kolejny zawodnik z nazwiskiem Maldini będzie na nią zasługiwał.

Dla tak dużego klubu jakim jest Milan, posiadanie tak doskonałego duetu obrońców było błogosławieństwem. Dla przeciwników natomiast prawdziwą zmorą i utrapieniem. To coś więcej niż bycie faworyzowanym przez bogów futbolu. To najwyższa gwarancja chwały i sukcesów. Ten duet wyznaczał niedoścignione do dziś standardy, które do dziś wielu stara się naśladować. Nikomu jednak nie udało się doścignąć ideału i może nigdy się nie udać.

Franco Baresi i Paolo Maldini. Piękny i Bestia. Najlepszy duet w historii calcio.

Opracowanie na podstawie tekstu Garego Thackera oraz Willa Sharpa

Brak komentarzy

Skomentuj treść

Przegląd włoskiej prasy
Przegląd włoskiej prasy

MENU

Powrót

Share to