Sarri podjął się misji niemożliwej?

felieton autorstwa Arrigo Sacchiego

“Sarri podjął się misji niemożliwej” – twierdzi Arrigo Sacchi w swojej dzisiejszej rubryce dla La Gazzetta dello Sport. Czy faktycznie? Oto co były szkoleniowiec napisał na łamach różowego dziennika na temat zakończenia przygody Maurizio Sarriego z Juventusem.

Złudne nadzieje

Sarri podjął się misji niewykonalnej. Miał nadzieję na cierpliwość i współpracę zarządu, tymczasem szefowie Juventusu niezmiennie kultywują inne wartości: tym, co się liczy jest przede wszystkim zwycięstwo. To przecież motto klubu, kwestia najważniejsza, nawet, jeśli dzieje się kosztem piękna, emocji, spektaklu, harmonii, kultury i ewolucji gry.

Calcio ceni nieco inną filozofię: by zwycięstwo nie oznaczało rezygnacji z komponentów, typu: melodia, zaangażowanie, entuzjazm, odwaga, pomysły czy innowacja. Zwycięstwo, odniesione bez tych elementów, trafia do almanachów, ale nie zostaje w pamięci.

Zlepek indywidualności

Maurizio Sarri odziedziczył zespół, nasycony sukcesami, mający na koncie osiem tytułów mistrza Włoch zdobytych z rzędu, a do tego dosyć podstarzały. Grupę, złożoną z wielu indywidualistów, niekoniecznie skłonnych do walki za kolegów podczas meczu. Utopią było myślenie, że Sarri może z miejsca wnieść harmonię oraz zespolić drużynę, nieprzyzwyczajoną do bycia zespołem 11 piłkarzy, angażujących się zarówno w akcje ofensywne, jak i w obronę, zespolonych feelingiem, który, choć niewidoczny, ma swoje odzwierciedlenie w grze.

 Z czym do Europy

W Europie dominuje się i wygrywa kolektywem i ofensywną grą. W lidze włoskiej z kolei sukcesy odnosi się dzięki defensywie i indywidualnościom. Zatrudniając Maurizio Sarriego w roli trenera, Andrea Agnelli próbował odciąć się od przeszłości i spojrzeć w przyszłość. Niestety, zabrakło mu cierpliwości. Bianconeri wciąż są liderami we własnym kraju, ale nie potrafią ruszyć do przodu na arenie międzynarodowej. Nasz kraj jest pod tym względem, niestety, dosyć konserwatywny – mało w nim rewolucji i zmian. Te, jeśli już następują, nie zawsze oznaczają poprawę. Jednak, jak mawiał Churchill, by robić postępy, należy się zmieniać.

Juventus jest dla wszystkich przykładem świetnej organizacji oraz piłkarskiej potęgi. Wielu miało nadzieję, że jest w stanie dołożyć do tego również emocje, związane z pięknem – tym, które było widać w filozofii gry Sarriego. Jeśli drużyna przeszłaby pomyślnie tę ewolucję, miałoby to ogromne znaczenie dla całego świata calcio. Jeśli jednak lider naszego kraju nie szuka piękna i dominacji w Europie, jaki przykład pozostawia innym? Nie robi nic, jak tylko wraca do przeszłości, stawiając jednostkę ponad grę kolektywu oraz świętując zwycięstwo, nawet jeśli niezasłużone.

Co dalej?

Niestety, w ciągu ostatnich dziewięciu lat dominacji Juventusu we Włoszech, żadna z naszych drużyn nie odniosła sukcesu w Europie. Nawet reprezentacja, zatopiona na mundialu w 2014 roku, a w 2018 roku wręcz w nim nieobecna. Bez ewolucji i innowacji przyszłość nie istnieje: pozostaniemy zespołami w stylu retro. Juventus, jako pionier, powinien wyznaczać kierunek i torować drogę ku przyszłości – w interesie własnym oraz całej włoskiej piłki. Należy pamiętać, że calcio to sport drużynowy a nie indywidualny.

Jak mawiał Albert Einstein“Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów”

Autor: Arrigo Sacchi

1 Komentarz

  1. zjl
    11 sierpnia 2020 at 14:06 — Odpowiedz

    nawet spoko macie lajwy ale byłyby o wiele ciekawsze jakby był choć jeden z wypowiadających się miał inne zdanie niż reszta bo trochę wygląda to jak grupka wzajemnej adoracji, poza tym po meczach (szczególnie przegranych) obowiązkowo w studio powinien być i mieć głos Dragon 😉

Skomentuj treść

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przegląd włoskiej prasy
Przegląd włoskiej prasy

MENU

Powrót

Share to