38. scudetto Juve i ocena sezonu 19/20

czyli jak ocenić najtrudniejszy rok w historii Serie A

Włoskie dzienniki podsumowały formę Juventusu w sezonie 2019/20, wystawiając oceny poszczególnym zawodnikom. My zaś gościliśmy u Michała Pola, z którym podyskutowaliśmy o trudnym roku rozgrywek ligowych we Włoszech i Europie oraz tym, jak pod wodzą Maurizio Sarriego poradzili sobie bianconeri.

Live u Michała Pola

Ocena sezonu w wykonaniu Juventusu

La Gazzetta dello Sport podsumowała sezon Juventusu w oparciu o następujące oceny:

Wojciech Szczęsny: 8,5 (28 meczów, 30 bramek wpuszczonych). Siedem razy siedem. To nie cytat z Biblii, a oceny pomeczowe Gazzetty. Bez dramatycznych błędów i interwencje na miarę scudetto w meczach z Interem, Milanem, Atalantą, Sassuolo i Lazio. Najbardziej niedoceniany zawodnik w drużynie.

Gianluigi Buffon: 7,5 (8 meczów, 8 bramek wpuszczonych). Rekord liczby występów w Serie A. Nie wystarczy? W porządku: istotne interwencje w meczach z Veroną, Bologną i Udinese – był zawsze na posterunku. Kiepski występ z Sassuolo. Wielkie serce.

Obrońcy

Juan Cuadardo: 8 (32 mecze, 2 gole). Trzecie życie Panity. To już nie prawy skrzydłowy, ani półskrzydłowy. To rozgrywający prawy obrońca. Jeśli szukacie juventino, który ma na koncie najwięcej rozegranych piłek, możecie przestać: to właśnie on.

Danilo: 6 (21 meczów, 2 gole). Trudno porównywać jego styl gry do magii Cancelo. Użyteczny w roli alternatywy Cuadrado i w razie konieczności Alexa Sandro. Rozpoczął przygodę z Juve z wysokiego C: w meczu z Napoli, zdobył bramkę po zaledwie 29 sekundach od wejścia na boisko.

Matthijs de Ligt: 7,5 (29 meczów, 4 gole). Szybko nauczył się sztuki włoskiej defensywy, choć początkowo spadła na niego fala krytyki za częste zagrania ręką. Potrafił strzelić w stylu Lamparda i w takim stylu kończy sezon. W jego przypadku, jak zwykło się mawiać, sky is the limit.

Leonardo Bonucci: 8 (33 mecze, 3 gole). Opaska kapitana dodała mu energii. Nosi ją od sierpnia i robi, co może, by grać na najwyższym poziomie. Po przejściowym roku, stał się na nowo jednym z filarów Juve. Dwa istotne gole, finał sezonu raczej przeciętny, ale to już liczy się mniej.

Demiral: 6,5 (5 meczów, 1 gol). Są sezony, upływające pod znakiem 20 bezbarwnych meczów, są też takie, które definiuje pięć spotkań rozegranych na wysokim poziomie. Zalicył asystę w meczu z Udinese, zdobył bramkę w Rzymie. Od tamtej pory leczył kontuzję. Od Alanyasporu po posadzenie de Ligta na ławce rezerowych w ciągu 12 miesięcy: zaliczone.

Giorgio Chiellini: b/o (4 mecze, 1 gol). Sezon pod znakiem kontuzji. Gol w spotkaniu z Parmą, a następnie pożegnanie z resztą sezonu. Minuty, spędzone na boisku w pojedynkach ze SPAL i Sassuolo praktycznie nie mają znaczenia.

Daniele Rugani: 5,5 (8 meczów, 0 goli). Szczerze mówiąc, niewiele pozytywów w tym sezonie. Teoretycznie, piąty środkowy obrońca, pokonany w hierarchii przed Demirala. Zagrał w czterech meczach w podstawie, wliczając w to szokujące spotkanie z Milanem na San Siro (4:2). Czy w ogóle zostanie w Juve?…

Alex Sandro: 6,5 (28 meczów, 1 gol). Czy to możliwe, że jego najlepszym wyczynem w tym sezonie były dwie asysty w meczu z Sampdorią oraz gol i świetna interwencja w Reggio Emilia? Rozczarowujący sezon. Ocena wypracowana raczej regularną grą (24 mecze w podstawie).

Mattia De Sciglio: 6 (9 meczów, 0 goli). Zwyczajny sezon. Zbyt zwyczajny. Kontuzja tu, mecz tam. Na boisku dziewięć razy, z czego sześć w podstawowym składzie – to jego minimum od 2012 roku. Brakowało mu też szczęścia: kiedy wydawało się, że nadszedł jego czas, z uwagi na kontuzję Alexa Sandro, sam doznał urazu.

Pomocnicy

Aaron Ramsey: 6,5 (23 mecze, 3 gole). Więcej było meczów, które rozpoczął na ławce, od tych, w których wybiegł w podstawowej jedenastce. Sezon spowolniony przez problemy fizyczne. Tylko jeden występ na miarę swoich (najlepszych) możliwości:9 marca, Juve-Inter, gol i asysta – warte całego sezonu.

Sami Khedira: 5,5 (12 meczów, 0 goli). Za każdym razem, gdy mówią, że już wraca, on na nowo dementuje te doniesienia. Jednak, w tym roku sporo wątpliwości: 12 meczów, tylko dwa z oceną powyżej 6 i po raz pierwszy od 2015 roku bez bramki na koncie. Ma jeszcze rok kontraktu do wypełnienia, o ile nie odejdzie wcześniej.

Emre Can: b/o (8 meczów, 0 goli). Ani razu na boisku przez 90 minut, wykreślony z listy zawodników, uprawnionych do gry w Lidze Mistrzów. Niektórzy mówią, że Sarri ocenił go zbyt pochopnie. Juventus ma teraz nadzieję, że Haaland nigdy nie zapyta go, jak mu było w Turynie.

Miralem Pjanić: 6,5 (29 meczów, 3 gole). Zawodnik z jedną nogą w Juve, drugą w Barcelonie. Teoretycznie deejay Juve, człowiek, który ma przygrywać wszystkim w zespole. W praktyce, grał dużo, ale tańczył, jak zagrali inni. Kilka dobrych meczów na koncie, jeszcze więcej całkiem przeciętnych. Ławka rezerwowych w meczu Juve-Inter… bolesne.

Rodrigo Bentancur: 8 (29 meczów, 0 goli). Sezon w roli alternatywy, ale jednocześnie jedynej gwarancji w drugiej linii Juve. Najwięcej występów w roli półskrzydłowego, jednak w marcowym meczu z Interem sprawdził się jako reżyser. Jeśli miałby się poprawić, powinien popracować w kierunku: więcej goli, mniej kartek. Wówczas stałby się “topem”.

Blaise Matuidi: 6,5 (33 mecze, 0 goli). W razie niebezpieczeństwa, stłuc szybkę i zadzwonić po Blaise’a. Półskrzydłowy, wykonujący ciężką robotę za plecami Ronaldo. Dwukrotnie wystąpił jako lewy obrońca. Daleko mu do poziomu z roku 2018, jednak zaliczył dwa mistrzowskie wieczory: z Napoli (w pierwszej rundzie) oraz Interem (w rundzie rewanżowej).

Adrien Rabiot: 6 (27 meczów, 1 gol). Powiedzmy, że był to jego rok nauki Serie A. Kiepska pierwsza część sezonu i zdecydowany progres po wznowieniu rozgrywek. Daje tym samym nadzieje na przyszłość. W tym sezonie zostanie zapamiętany głównie ze względu na piękny gol w meczu z Milanem.

Napastnicy

Federico Bernardeschi: 6,5 (27 meczów, 1 gol). W końcu przełamuje się i zdobywa bramkę, pierwszą od września 2018 roku. W ataku zdecydowanie kiepsko, próbował nadrabiać pracą na boisku oraz istotną z taktycznego punktu widzenia rolą: grał zarówno jako “10-tka”, jak i skrzydłowy. Jego rola w zespole nie jest dziś do końca klarowna.

Douglas Costa: 6,6 (23 mecze, 1 gol). Douglasa zażywa się w małych dawkach. Nieobecny przez dziewięć kolejek jesienią, by następnie stać się specjalistą ostatnich 20 minut meczu. W zestawieniu z oczekiwaniami Sarriego wobec niego, jest jednym z tych, którzy rozczarowali go najbardziej. Zbyt kruchy, by mógł być prawdziwym sobą.

Gonzalo Higuain: 7,5 (30 meczów, 7 goli). Kiedy ma się 32 lata, bramek się nie liczy, a raczej patrzy na ich znaczenie. Gonzalo w tym sezonie zdobył ich siedem – najmniej, jednak były one znaczące: od ogrania Koulibaly’ego w meczu z Napoli, przez decydujący gol z Interem, po dublet w spotkaniu z Atalantą. Odnalazł się na nowo.

Paulo Dybala: 9 (33 mecze, 11 goli). Najlepszy lewonożny gracz Serie A, a do tego grający najbardziej spektakularnie. Miód na serce dla wszystkich sympatyków Juve, od września do lipca. Latem zeszłego roku stał się mężczyzną, odrzucił oferty z Premier League, a pod skrzydłami Sarriego zaczął grać bliżej bramki: rezultat to 11 bramek, z czego 5-6 niemożliwych dla zwykłych śmiertelników. Trafienie w meczu z Interem należałoby oprawić i wywiesić na wystawie w Luwrze.

Cristiano Ronaldo: 9 (32 mecze, 31 goli). Gole przeciwko wszystkim… poza Interem. Najbardziej decydujący zawodnik Juventusu. Ujmijmy to w następujący sposób: bardziej niż na kolejne mecze z rzędu z golami, przyjrzyjmy się tym, w których nie zdobył bramki. Osiem. Kolejne 31 goli, prawdziwy killer, do tego w wieku, w którym wielu odchodzi już na emeryturę. Najpiękniejszy moment? Prawdopodobnie bramka w meczu z Sampdorią, kiedy pofrunął do góry, niczym w windzie.

Trener

Maurizio Sarri: 7,5. Pierwszy sezon po całym życiu w opozycji. Miał swój udział w sukcesach wielu zawodników: od odrodzenia Dybali, po rozgrywającego Cuadrado. Największe wątpliwości budzi jego wpływ na piłkarzy. Również dialektyczny.

Drużyna

Finalna ocena zespołu: 8. Najsilniejsza dzięki sobie, ale i z winy przeciwników. Przejechała sezon na czwórce, zamiast na szóstce. Czasem się zachłystywała. Błyszczała najbardziej w najważniejszych meczach, nie zaś w tych rutynowych. Na wyróżnienie, poza najlepszymi Dybalą i Ronaldo, zasługują z pewnością Szczęsny, Cuadrado i Bentancur.

Brak komentarzy

Skomentuj treść

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przegląd włoskiej prasy
Przegląd włoskiej prasy

MENU

Powrót

Share to