Benatia: Allegri mnie oszukał

wywiad dla Goal.com

Medhi Benatia udzielił wywiadu Romeo Agrestiemu z redakcji Goal.com, w którym opowiedział między innymi o swoim sławetnym konflikcie z Massimiliano Allegrim. „Allegri mnie oszukał” – stwierdził były zawodnik Juventusu.

Medhi, kończysz 33 lata. Jak się dziś czujesz?

„Czuję się dobrze. Jestem szczęśliwy i dumny z tego, co do tej pory zrobiłem. Z powodu obecnej sytuacji, związanej z tym przeklętym wirusem, miałem też troche czasu, by przemyśleć swoją dotychczasową karierę. Zawsze jednak patrzę do przodu. Czuję się wciąż młody, trenuję każdego dnia i jestem w formie. Mam też fantastyczną rodzinę, co jest dla mnie najważniejsze”.

Piłka nożna zaprowadziła cię aż do kataru. Pierwsze oceny?

„Jest lepiej niż spodziewałem się na początku, naprawdę. To kraj, w którym żyje się niemal idealnie, wokół jest dużo spokoju i szacunku. Jeśli zaś chodzi o samą piłkę, oczywiście, nie mówimy o jednej z kluczowych lig na świecie. Cały czas się jednak rozwija, zwłaszcza w obliczu zbliżających się mistrzostw świata w 2022 roku. Drużyny są coraz lepsze i dołączają do nich bardzo dobrzy zawodnicy z zagranicy, tacy jak Mandżukić czy Brahimi”.

Jak Mandżukić odnalazł się w Al-Duail?

„Radzi sobie tak dobrze jak w Juve. Mario jest trochę introwertykiem, ale wciąż wielkim profesjonalistą. To świetne doświadczenie również dla niego. Oczywiście, zmiana jest znaczna i potrzeba czasu na aklimatyzację. To jednak wciąż ten sam zawodnik, którego znaliście do tej pory, bardzo waleczny i dający z siebie wszystko na boisku”.

A propos Juventusu: czy to prawda, że odszedłeś z klubu z uwagi na kiepskie relacje z Massimiliano Allegrim?

„Allegri to świetny trener i genialny facet. Nie miałem problemu ani z nim ani z nikim innym. Ale obiecał mi coś, czego nie dotrzymał. Na zgrupowaniu w Stanach, trener powiedział mi, że będę grał w podstawie z Chiellinim, a Bonucci będzie musiał zapracować na miejsce w składzie. Leo to mistrz, ale spodziewałem się, że to ja będę podstawowym obrońcą, ewentualnie że przy pierwszym błędzie zostanę zmieniony przez kogoś innego. Byłaby to słuszna, naturalna kolej rzeczy. W tamtym czasie wszystko szło dobrze: strzeliłem dwa gole w finale Pucharu Włoch, rozmawialiśmy też o odnowieniu kontraktu. Później jednak cztery razy z rzędu usiadłem na ławce i nie zagrałem ani minuty. Allegri ewidentnie zaczął robić sobie ze mnie jaja, oszukał mnie. Zacząłem tracić głowę i w końcu powiedziałem mu, że nie zagram wiecej dla Juve, dopóki on będzie trenerem. Z samym zarządem klubu zawsze miałem bardzo dobre relacje. Do dziś utrzymujemy kontakt i bardzo się cieszę, że miałem okazję pracować z tymi osobami”.

W Turynie, miałeś jeszcze okazję osobiście poznać Cristiano Ronaldo.

„To absolutny numer jeden, zarówno jako piłkarz, jak i człowiek. Jest bardzo inteligentny, nie tylko w aspektach gry w piłkę. Myśli zawsze szybciej od innych. Cieszę się, że mogliśmy się poznać. Życzę mu zawsze jak najlepiej, bo jest po prostu nieskończony”.

Tęsknisz za Włochami?

„Bardzo. Moja rodzina również. Moje dzieci często proszą mnie, żebyśmy wrócili do Turynu, gdzie mają wielu przyjaciół. Podjąłem jednak taką, a nie inną decyzję. Czuję się bardzo związany z Włochami i bardzo mi przykro, kiedy z daleka oglądam, jak ludzie cierpią tam w obecnej trudnej sytuacji. Jestem jednak pewny, że Italia się podniesie, ponieważ społeczeństwo jest silne i zjednoczone”.

Po raz pierwszy miałeś szansę poznać ten kraj dzięki Udinese.

„To prawda, od razu myślę o trenerze Guidolinie. Bardzo mi pomógł, nauczył, co to znaczy wygrywać i przede wszystkim, jak się gra w piłkę nożną we Włoszech. To świetny człowiek, z którym mam kontakt do dzisiaj. Lubię z nim rozmawiać. Udinese to wspaniały klub, zarządzany w bardzo fachowy sposób. Być może nie ma w składzie mistrzów, ale za to wielu perspektywicznych graczy”.

Następnie zmieniłeś barwy na żółto-czerwone.

„Kiedy pomyślę o Romie, od razu mam przed oczami jej kibiców. Rzym to miasto, które żyje dla calcio. Kiedy wsiadałem do taksówki, kierowca rozmawiał praktycznie tylko o meczach. To szalone miejsce, bardzo miło je wspominam, podobnie jak mieszkańców. Chciałbym tam kiedyś wrócić, by obejrzeć jakiś mecz. Wszyscy wiedzą, że to był jeden z najpiękniejszych okresów w mojej karierze”.

Jak z kolei oceniasz swoją przygodę z Bayernem Monachium?

„Początki miałem dobre. Byłem też najlepiej opłacanym obrońcą w całej Bundeslidze. To bez wątpienia topowy klub. Najbardziej zadowolony byłem z faktu, że postawili na mnie Guardiola i Rummenigge. Niestety, na przeszkodzie stanęły mi wówczas kontuzje i, szczerze mówiąc, bardzo brakowało mi Włoch. Nie zdołałem się w pełni zaaklimatyzować, dlatego po drugim, skomplikowanym roku w Niemczech, chciałem za wszelką cenę wrócić na Półwysep Apeniński”.

Pozostańmy na chwilę przy Guardioli, jak go oceniasz?

„Z taktycznego punktu widzenia, to najlepszy trener na świecie. Nie znam nikogo lepszego niż on. Nie podobały mi się za to jego relacje z zawodnikami, pod tym względem zdecydowanie mnie nie zachwycił„.

Czy sprawdziłby się w Juve?

„Na pewno byłby właściwym kandydatem na stanowisko trenera Juve, ale w mojej opinii Sarri ma bardzo dobry pomysł na grę w piłkę. W tym roku, być może jeszcze tego nie do końca widać, ale każda zmiana wymaga nieco cierpliwości. Nie możemy też zapominać, że Juventus wciąż pozostaje w grze o wszystkie trofea. Uważam więc, że póki co radzi sobie dobrze. Niesłusznie jest dyskutować w tym momencie o innych trenerach, bo bianconeri już teraz mają właściwą osobę na właściwym miejscu”.

Czy jest coś, czego w wieku 33 lat żałujesz?

„Nie, nie mam na to czasu. Nie oglądam się wstecz. Nie zwykłem mawiać „powinienem był zrobić to lub tamto”. Cieszę się z tego, co jest. Zawsze mogło być przecież dużo gorzej. Niczego więc nie żałuję”.

Brak komentarzy

Skomentuj treść

Przegląd włoskiej prasy
Przegląd włoskiej prasy

MENU

Powrót

Share to