Gary Lineker się mylił

historia żeńskiego futbolu

Po przegranym przez Anglików półfinałowym meczu mistrzostw świata z Niemcami, w 1990 roku we Włoszech, Gary Lineker wypowiedział słynne do dziś słowa: „Piłka nożna to gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy”. I rzeczywiście, trudno było się z nim wtedy nie zgodzić. Niemcy w latach ’90 byli piekielnie mocni i należeli do ścisłej czołówki. Poza małą wpadką na mistrzostwach Europy w 1992 roku, kiedy to Dania pokazała światu romantyczny futbol w pełnej jego krasie. Jednak z upływem czasu wypowiedziane przez Anglika słowa przestają być aktualne. Po pierwsze, na końcu nie zawsze wygrywają już Niemcy, ale co ważniejsze, futbol przestał być sportem tylko dla mężczyzn. W zasadzie nigdy nim nie był.

Od tego się zaczęło

Już za panowania chińskiej dynastii Han historia zanotowała, że kobiety grały między sobą w grę zwaną Tsu Chu, podobną do dzisiejszego futbolu. Kolejny przykład pochodzi z XII wieku, kiedy piłka była kopana przez Francuzki podczas ludowych mini gier. Według kronikarzy pojawiła się również około 1790 roku w Szkocji.

Spoglądając trochę bliżej naszych czasów, pierwsze oficjalne spotkanie rozegrano właśnie w kraju Williama Wallace’a w 1892 roku oraz w 1895 roku w Anglii. Zatem w czasach, kiedy zaczynały się formować przyszłe potęgi męskich zespołów piłkarskich. Pierwszym oficjalnie zarejestrowanym kobiecym klubem był założony przez Nettie Honeyball w 1894 roku British Ladies’ Football Club. Niestety, krótko po jego sformowaniu, został odrzucony przez brytyjski związek piłkarski i pozostał bez jego wsparcia. Po wielu latach przyznano, że powód był bardzo prozaiczny – piłkarki były zagrożeniem dla „męskości” tego sportu. Pomimo tych przeszkód, to właśnie brytyjska aktywistka i jej podobni utorowali drogę do piłkarskiego świata dla wszystkich kobiet.

Popularność kobiecej piłki przybrała na sile podczas dwudziestolecia międzywojennego. To wtedy zaczęło formować się coraz więcej drużyn. Jedną z nich był powstały w 1917 roku Dick, Kerr Ladies F.C., najlepszy klub tamtej epoki. Wydarzenia sportowe z udziałem piłkarek gromadziły spore ilości fanów.  Chociażby podczas rozegranego w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia w 1917 roku meczu pomiędzy reprezentacjami Anglii i Irlandii. Obejrzało go 20 tysięcy osób. To jednak jeszcze nic. Najwyższą odnotowaną frekwencją było zgromadzenie się 53 tysięcy kibiców. To prawie tyle, ile wynosi łączna liczba miejsc na obecnym stadionie Ajaxu, na którym znajduje się 54 990 krzesełek. Rozkwit kobiecej piłki nożnej nie spodobał się jednak władzom angielskiego związku. Wprowadzono całkowity zakaz rozgrywania spotkań kobietom na boiskach męskich klubów, argumentując to jako sport niezgodny z zachowaniem kobiet. Ponadto miał być niegodnym i nieodpowiednim dla pań, których nie powinno się zachęcać do praktykowania tego typu aktywności fizycznej.

Rozkwit kobiecego pierwiastka w futbolu

Lily Parr i jej pomnik

Na szczęście znalazło się wiele kobiet, które nie ugięły się pod naciskiem władz. Panie założyły swój własny związek, The English Ladies Football Association. Rozgrywki meczowe przeniesiono na boiska do rugby. Zakaz został zniesiony dopiero 50 lat później, w 1971 roku, kiedy to UEFA zaleciła federacjom krajowym utworzenie sekcji kobiecych. Angielskie Football Association dopiero w 2008 roku, po 87 latach, przeprosiło za swoją decyzję. Cóż, lepiej późno niż wcale. Warto również dodać, że sześć lat wcześniej Lily Parr, jako pierwsza na świecie piłkarka, została uhonorowana miejscem w galerii sław National Football Museum. Dorobiła się nawet swojego pomnika przed jego wejściem.

Po wszystkich nieprzyjemnościach i perturbacjach, dziś kobiecy futbol nareszcie wychodzi na prostą, chociaż wciąż jest na początku swojej pięknej drogi. Piłkarki mają szanse rywalizować ze sobą na największych piłkarskich imprezach, będących odpowiednikami męskich rozgrywek. Od 1991 roku kibice mogą podziwiać mecze mistrzostw świata, w których obecnie dominują Amerykanki z czterema tytułami na koncie. Od 1984 roku rywalizacja trwa na szczeblu europejskim, a prym w niej wiodą Niemki, posiadaczki ośmiu trofeów. W piłce klubowej rywalizacja odbywa się nie tylko w krajowych ligach. Również, podobnie jak u mężczyzn, w założonej w 2001 roku Lidze Mistrzyń UEFA. w której króluje francuski Olympique Lyon. Od 2009 roku także w Copa Libertadores Femenina oraz Klubowych Mistrzostwach Świata, najmłodszych rozgrywkach, uformowanych w 2012 roku.

Teraźniejszość

Przytoczonych słów Gary’ego Linekera nie można oczywiście odbierać jako aktu ignorancji. Wypowiedział je 30 lat temu w zupełnie innym kontekście. W pewnym sensie pokazują jednak, jak mocno zakorzenione jest w nas to, że futbol to tylko męska gra. Cieszy natomiast fakt, że coraz więcej klubów, nie tylko w Europie otwiera się na tworzenie sekcji kobiecych, czego idealnym przykładem jest drużyna Juventus Women, działająca od 1 lipca 2017 roku, czy założona rok poźniej drużyna AC Milan Women. To oczywiście tylko ostatnie przykłady z włoskiego podwórka.

Obecnie zarejestrowanych jest 176 reprezentacji narodowych na całym świecie. Według statystyk UEFA, w Europie, w 55 krajowych organizacjach, zarejestrowanych jest 1 365 000 zawodniczek. Najwięcej w Anglii, Francji, Niemczech oraz Norwegii. Nadine Kessler, przewodnicząca kobiecego futbolu w UEFA, podaje również, że w ciągu zaledwie jednego sezonu, pomiędzy 2016 a 2017 rokiem przybyło aż 7,5% piłkarek. Oczywiście, jest to wciąż kropla w morzu, w porównaniu do 250 milionów zarejestrowanych męskich zawodników, ale mimo wszystko sam przyrost i rozwój robi wrażenie.

Biorąc pod uwagę wszystkie przeciwieństwa losu i rzucane kłody pod nogi, kobiecy futbol przeszedł bardzo długą drogę i mocno się rozwinął od tamtych czasów. Pomyśleć tylko, jak daleko byłby dziś, gdyby nie bzdurne zakazy, formułowane z czystej zazdrości i obawy przed spadkiem atrakcyjności męskiego futbolu. Te czasy jednak już minęły i dzięki temu kobiety również mogą czerpać radość z kopania piłki, a kibiców, jak również aktywnych zwolenniczek przybywa.

Żeńska piłka i media

Alex Morgan, reprezentantka USA

Żeńską piłką zaczynają interesować się też media. Transmisji meczowych w krajowych ligach nie ma nawet sensu porównywać do męskiego odpowiednika. Kibice mogą jednak liczyć na oglądanie najważniejszych imprez z udziałem reprezentacji. Największe zainteresowanie wzbudza najlepiej rozreklamowana na świecie liga NWSL. Paradoksalnie, w Stanach Zjednoczonych jest popularniejsza niż Major League Soccer, głównie z uwagi na przekonanie Amerykanów o tym, że jedynym słusznym futbolem dla mężczyzn jest American Football. Wyobrażacie sobie sytuację, w której stajecie przed wyborem: obejrzeć w telewizji finał Ligi Mistrzów czy Ligi Mistrzyń? Mało realne? Fakt, dwa tak ważne mecze nie mogłoby być rozgrywane o tej samej porze. W takim razie inny przykład: El Clasico czy Derby Włoch żeńskich drużyn? Wciąż brzmi jak abstrakcja? Dla mnie już zdecydowanie mniej. I nie ma tu czego się wstydzić, liczę, że kiedyś ta bariera zniknie i ludzie będą poważniej traktować świat kobiecej piłki.

Punkt wyjścia – zmiana mentalności

Tematem, od którego należałoby wyjść w kierunku polepszenia sytuacji damskiego futbolu jest zmiana mentalności. Przede wszystkim nastawienia rodziców młodych dziewczyn, by pozwolili swoim pociechom uprawiać ten sport. Możliwości są ogromne, pozostała tylko ta jedna bariera, jednak i ją, prędzej czy później da się pokonać. Wówczas kobiecy futbol będzie mógł rozbłysnąć na dobre. W Polsce świetnym przykładem walki ze zmianą nastawienia oraz aktywizacją zawodniczek, są #AktywnePiłkarki, projekt prowadzony przez reprezentantkę Polski Aleksandrę Sikorę. Im więcej tego typu inicjatyw w naszym kraju, Europie i na świecie tym lepiej. To dzięki takim akcjom ów sport ma dużą szansę konkurować z męskim futbolem. Jest o co, bo gdy ogląda się mecze piłkarek czy chociażby filmy z portali streamingowych, nie widać drastycznej różnicy. I w tym wypadku będę mocno obstawał przy swoim. Przede wszystkim dlatego, że futbol kobiecy ma coś, czego powoli zaczyna brakować męskiej światowej piłce – duszę.

Brak komentarzy

Skomentuj treść

Przegląd włoskiej prasy
Przegląd włoskiej prasy

MENU

Powrót

Share to