Dybala i Del Piero live na Instagramie

transkrypcja rozmowy mistrzów

10 kwietnia wieczorem Paulo Dybala oraz Alessandro Del Piero zorganizowali publiczne połączenie live na Instagramie, podczas którego w obecności śledzących ich kibiców rozmawiali na tematy dotyczące calcio i nie tylko. Poniżej publikujemy transkrypcję tej rozmowy.

Dybala: „Cześć wszystkim, jak leci? Czekam właśnie na zaproszenie Ale”.

Del Piero: „Cześć, jak się masz? Jesteś w Turynie?”.

Dybala: „Tak, zostaliśmy tutaj, po tym, jak powiedziano nam, że mamy czekać, aż to wszystko minie”.

Del Piero: „Mieliście z Orianą symptomy choroby?”

Dybala: „Tak, i to dosyć długo. Oriana trochę krócej. Ja musiałem przerwać treningi, lekarze wysyłali mi witaminy. Na szczęście już od jakiegoś czasu czujemy się dobrze, czekam tylko jeszcze na wynik ostatniego wymazu”.

Del Piero: „Trudny czas, również dla dzieciaków”.

Dybala: „Wierzę. W sytuacjach takich jak ta musisz umieć lepiej wykorzystywać własną wyobraźnię. Swoją drogą, twoje dzieci mówią po włosku czy angielsku?”

Del Piero: „W domu po włosku, ale w szkole uczą się po angielsku. W Los Angeles wielu ludzi mówi też po hiszpańsku”.

Dybala: „Tęsknisz za Włochami?”

Del Piero: „Nie, bo koniec końców co dwa miesiące wracam do kraju i mam kontakt ze wszystkimi przyjaciółmi. To trochę inne życie niż to, do którego byłem przyzwyczajony. Zastanawiam się, czemu właśnie dzisiaj zorganizowaliśmy ten live, akurat 10 kwietnia – przypadek?”

Dybala: „Rzeczywiście, nawet nie zwróciłem uwagi – przecież dzisiaj jest 10 kwietnia! Wiesz, brakuje mi kontaktu z chłopakami i z piłką”.

Del Piero: „Wyobrażam sobie, codzienna rutyna i treningi to jednak istotna sprawa…”

Dybala: „Chwila: ty też musisz trenować, w końcu jesteśmy umówieni na konkurs rzutów wolnych z Buffonem w bramce!”

Del Piero: „W porządku, ale 10 strzałów prawą nogą i 10 lewą! Poza tym, muszę ci powiedzieć, że twój ostatni gol w meczu z Interem był genialny…”

Dybala: „Myślę, że Handanović po prostu nie spodziewał się tego strzału. Jak w ogóle odnajdujesz się w dzisiejszym futbolu, Alex?”

Del Piero: „Na pewno widzę spory postęp. Ja zaczynałem w świecie, w którym, dla przykładu, dziennikarze czekali na ciebie już za drzwiami szatni. Teraz, powoli, powoli sporo rzeczy się zmienia. Również trenerzy są bardziej zróżnicowani w porównaniu z tym, co kiedyś. Poza tym, wyraźnie odczuwalne jest otwarcie granic. Tym, co się z kolei nie zmieniło, jest ogromna chęć do gry”.

Dybala: „Prawdopodobnie również z fizycznego punktu widzenia futbol wygląda dziś trochę inaczej. Biega się dużo więcej niż kiedyś, zgodzisz się? Czytałem, że 20-30 lat temu piłkarz przebiegał w ciągu mecuz maksymalnie 8-9 kilometrów. Dzisiaj sami pomocnicy robią po 12”.

Del Piero: „Te statystyki zmieniły się już 10 lat temu. Przemołowa okazała sie też możliwość podawania piłki do bramkarza. Oprócz tego, kiedyś stadiony miały bieżnię i grało się tylko jedną piłką – dzisiaj masz do dyspozycji kilkanaście futbolówek… co więcej, kiedy piłka wyjdzie za linię, sędzia może doliczyć jakieś 30-40 sekund. Dziś panuje też dużo większa ostrożność: obrońcy nie mogą już tak często faulować. Na stadionach jest więcej kamer, istnieje większa ochrona całego spektaklu. W czasach, kiedy zdobywałem z Juve pierwsze scudetto, cały sztab techniczny liczył może 5-6 osób…”.

Dybala: „Faktycznie. My ubieramy się na czarno, a ci, którzy pracują z nami – na biało i czasem białych jest wiecej niż czarnych. Dzisiaj pracuje z nami dużo więcej ludzi, którzy znają się na tym, czego konkretnie nam potrzeba i co powinniśmy robić. Wielkie kluby potrafią to dokładnie określić i dostosować. Nie ma na przykład sensu, żebym pracował tak samo, jak De Ligt czy Chiellini, ponieważ moja charakterystyka jest zupełnie inna. Co do fauli, masz rację. Moim trenerem w reprezentacji jest Samuel. W moim pierwszym roku w Palermo, kiedy pojechaliśmy na San Siro, grał w drużynie nerazzurrich i pamiętam, że solidnie mnie wtedy poturbował. Dzisiaj raczej by to się już nie wydarzyło”.

Alessandro Del Piero i Paulo Dybala podczas transmisji live na Instagramie

Del Piero: „Opowiedz tamtą anegdotę o koszulce”.

Dybala: „Brałem udział w aukcji, w której przedmiotem licytacji była twoja koszulka z sezonu 2010/11. W samej końcówce moja oferta została przebita, a ja nawet tego nie zauważyłem. Do końca brakowało pięciu godzin, czekałem, czekałem, a w pewnym momencie ktoś przebił mnie raptem o 10 euro. Z tego powodu straciłem twoją koszulkę z powodu 10 euro i nie miałem możliwości już przebić oferty”.

Del Piero: „Nie martw się, dostaniesz moją koszulkę ode mnie”.

Dybala: „Zróbmy tak: kto wygra konkurs rzutów wolnych, dostaje w prezencie od drugiego jego koszulkę z numerem 10”.

Del Piero: „Umowa stoi! Jak tam sytuacja w Argentynie, jak się czuje twoja rodzina?”

Dybala: „W porządku, wszyscy są zdrowi. Prezydent bardzo szybko zarządził w kraju kwarantannę i tym samym opanował sytuację. Nie można wychodzić z domu, bo możesz pójść za kratki. Pytanie ode mnie: kto był twoim idolem w dzieciństwie?”

Del Piero: „Platini. W tamtych czasach we Włoszech liczyli się on, Zico i Maradona. Teraz ja: twoje ulubione danie, włoskie i argentyńskie”.

Dybala: „Argentyńskie asado i włoska pizza. Pamiętam jednak, że kiedy byłem w Palermo, chodziliśmy z rodziną do trattorii na spaghetti z homarem. Później jednak musiałem wracać do domu na piechotę, żeby zrzucić kalorie!

Del Piero: „Kiedy to wszystko się skończy, zaproszę cię do mojej restauracji w Mediolanie. Już wiem, co ci przyrządzę”.

Dybala: „Byłeś kiedyś w Argentynie?”

Del Piero: „Tylko raz, na tournée piłkarskim. Mieliśmy rozegrać dwa mecze, ale ostatecznie zagraliśmy tylko z Velez. Stadion był cały drewniany, to było niezwykłe. Pamiętam, że padało. Pamiętam też, że grał wtedy Rampulla i że uderzył Torricellego w tył głowy, o mały włos nie wbili sobie samobója. Myśleliśmy, że popłaczemy się ze śmiechu. Pamiętam te trzy rzeczy. Było lato, gorąco… ale nigdy już tam nie wróciłem”.

Dybala: „Powinieneś. Przyrządzę ci asado. Mam też boisko do gry, zaproszę kilku przyjaciół i pogramy. Moje pytanie: który mój gol w Juve był twoim zdaniem najładniejszy? Później ja powiem ci o twoim”.

Del Piero: „Ten z Interem, być może uwagi na jego kompleksowość i nieoczywistość. Inne bramki były ilustracją twoich umiejętności technicznych, ale ta była kompletnym dziełem sztuki”.

Dybala: „Ja z kolei głosuję na twoją bramkę z woleja w meczu z Fiorentiną”.

Del Piero: „A zgadzasz się z moją opinią na temat twojego gola?”

Dybala: „Pewnie tak, szkoda tylko, że nie mogłem dzielić radości z tej bramki z kibicami i że padła ona w zupełnie niecodziennych warunkach”.

Del Piero: „Właśnie – ja nigdy nie rozegrałem oficjalnego meczu przy pustych trybunach. Jak to jest?”

Dybala: „Wiesz, świetnie jest mieć za sobą kibiców, ale kiedy wchodzę na boisko, staram się zupełnie odciąć. Słyszę gwizdy, niektóre przyśpiewki, ale kiedy grasz, przestajesz to słyszeć. Kiedy jednak wchodzisz na boisko, a trybuny są zupełnie puste, to bardzo dziwne uczucie. Teraz ja: który ze swoich rzutów wolnych uważasz za najładniejszy?”

Del Piero: „Tamten w meczu z Realem Madryt w ćwierćwinale Ligi Mistrzów oraz trafienie w meczu z Bolgoną. No, może jeszcze strzał w meczu z Zenitem w 2008 roku. No dobrze, jeszcze trafienie na 2:0 na Bernabeu. Zresztą, zejście wtedy z boiska przy owacjach na stojąco było dla mnie czymś niezapomnianym. A co z tobą?”

Dybala: „W Juve strzeliłem już sporo goli z rzutów wolnych. Jeśli miałbym wybrać tylko jeden, również z punktu widzenia jego istoty, wskazałbym ten w meczu z Atletico, ponieważ dzięki niemu wygraliśmy, a poza tym podjąłem decyzję w ostatniej chwili.  Brakowało minuty, a ja mogłem się z łatwością pomylić. Pamiętam, że rozmawiałem z Pjaniciem, który doradził mi, żebym uderzył po ziemi. Ja jednak strzeliłem wysoko, uderzając z całej siły. Oblak się tego nie spodziewał. Poza tym, strzelałem wielu świetnym bramkarzom – w kolekcji brakuje mi tylko Buffona (śmiech).

Del Piero: „Ja też jestem dobrym bramkarzem…”

Dybala: „A jakim najlepszym bramkarzom strzelałeś?”

Del Piero: „Gigiemu strzeliłem, zanim przyszedł do Juve. Było zresztą wielu bardzo dobrych golkiperów: Peruzzi, Pagliuca, Antonioli… Włosi zawsze słynęli ze świetnych bramkarzy. Argentyńczycy z kolei raczej z napastników, prawda?”

Dybala: „Tak samo Brazylijczycy. Ale fakt, w Argentynie zawsze był jakiś dobry napastnik. Po Maradonie przyszedł Messi. Teraz trudno będzie znaleźć kolejnego, ale miejmy nadzieję…”

Del Piero: „Poza tym, Leo nie jest klasycznym napastnikiem”.

Dybala: „Ma nieprawdopodobne statystyki i chyba nawet nie potrzebuje mieć określonej roli. Teraz jednak potrzebujemy zdobyć z reprezentacją jakieś ważne trofeum. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku może być to puchar Copa America. No dobrze, Ale, chyba czas się żegnać… To była przyjemność, jak zawsze. Oglądało nas 50 tysięcy ludzi, zapełniliśmy niemały stadion”.

Del Piero: „Chyba więc muszę teraz pożegnać się z tobą po hiszpańsku…”

Brak komentarzy

Skomentuj treść

Przegląd włoskiej prasy
Przegląd włoskiej prasy

MENU

Powrót

Share to