Paulo Dybala: Świetnie gra mi się z Ronaldo

wywiad dla AFA Play

Paulo Dybala udzielił wywiadu Juanowi Pablo Varsky’emu z AFA Playoficjalnego portalu reprezentacji narodowej Argentyny. Opowiedział w nim m.in. o sytuacji we Włoszech w czasie pandemii koronawirusa, swoim zdrowiu, reszcie drużyny oraz ostatnich decyzjach Juventusu, dotyczących redukcji kosztów, w tym pensji zawodników.

Czuję się już dobrze, znacznie lepiej. Ostatnimi dniami nie miałem już żadnych symptomów. Oriana (Sabatini, partnerka Dybali, przyp. red.) też nie. Wirus trochę dał mi w kość – chciałem trenować, ale po jakichś pięciu minutach łapałem zadyszkę i miałem płytki oddech. Oboje zauważyliśmy, że coś było nie tak. Polecono nam poddać się testom, których wynik okazał się pozytywny. Wtedy pojawiły się kolejne symptomy – kaszel, przemęczenie, poczucie zimna… Trzeba było nauczyć się z tym żyć i nie panikować.

To trochę kwestia psychiki. Czujesz, że coś jest nie tak i zaczynasz się bać. W końcu uświadamiasz sobie, że masz to. Początkowo starałem się o tym nie myśleć. Najpierw dotknęło to mojego kolegę, później drugiego, następnie mnie. Regularnie rozmawialiśmy z lekarzem. Czasem bolała nas głowa, ale powiedziano nam, żeby nie zażywać żadnych leków – klub wysłał nam witaminy, które mieliśmy zażywać. Z dnia na dzień czuliśmy sie coraz lepiej.

O wszystkim dowiedzieliśmy się, kiedy pewnego dnia obudziliśmy się po drzemce. Wziąłem do ręki telefon i zobaczyłem, że miałem na nim sporo nieodebranych połączeń i wiadomości o tym, że mamy koronawirusa. Zadzwoniliśmy do swoich rodzin, by dać im znać, jeszcze przed oświadczeniem klubu. Od razu zaczęliśmy dyskutować o dalszych krokach. Dostałem też telefon z Juventusu, klub chciał wiedzieć, gdzie jesteśmy i co robimy. Przedyskutowaliśmy wszystko, po czym zgodziłem się na publikację oświadczenia. Oriana nagrała krótkie video, w związku z koncertem. Ludzie bardzo się przejęli. Myslę, że w Argentynie radzimy sobie z tym wszystkim dobrze i jako kraj byliśmy w stanie działać z wyprzedzeniem.

Przez całą dobę oglądamy argentyńską telewizję, słuchamy raportów medycznych oraz przemówień prezydenta. Śledzimy wszystko krok po kroku, ponieważ chcemy wiedzieć, co dzieje się w naszym kraju. Niestety, tutaj we Włoszech sytuacja jest bardzo zła, każdego dnia umiera sporo ludzi, szpitale nie dają sobie rady. Wiele ludzi chce pomóc, wiele krajów wysyła swoich lekarzy i pielęgniarki, ponieważ we Włoszech jest ich zbyt mało na tak duże potrzeby. Mam przyjaciół w bardzo małym miasteczku, którzy wierzą, że wirus do nich nie dotrze, z uwagi na małą liczbę mieszkańców. Tłumaczę im jednak, że nie mogą tego lekceważyć.

Nie lubię sam mówić zbyt dużo, jest wiele osób wykwalifikowanych o wiele lepiej niż ja, ale jeśli mogę dzielić się własnym doświadczeniem, robię to. Na szczęście, Juventus bardzo dobrze się nami opiekuje. Są wobec nas bardzo troskliwi. Ja sam próbuję opowiedzieć o tym, co mi się przydarzyło, żeby przekonać jak najwięcej ludzi do pozostania w domach, dopóki nie przebrniemy przez to wszystko.

Przechodząc do tematów bardziej piłkarskich, Dybala przyznał, że ocenia samego siebie dosyć krytycznym okiem.

Z punktu widzenia osiągnięć na boisku, oczekuję od siebie więcej. Chciałbym zdobywać więcej bramek, mieć więcej asyst, osiągać lepsze rezultaty. W Juventusie mogłem do tej pory rozwijać własną karierę, robić to, czego zawsze pragnąłem, z drugiej strony zaś czuję, że nie zawsze byłem wystarczającym wsparciem dla naszej reprezentacji, nie byłem też w stanie zagrać w Mistrzostwach Świata albo Copa America tyle, ile bym chciał. Zawsze jednak starałem się respektować decyzje trenera, ponieważ twoim zadaniem jest dawać z siebie jak najwięcej, a zadaniem trenera – wybierać na te turnieje najlepszych zawodników. Nigdy nie chciałem robić z tego problemu. W trakcie Copa America starałem się dać z siebie wszystko, oddawać życie za koszulkę naszej reprezentacji,  jak zawsze, i w końcu, w meczu w Chile, zostałem za to nagrodzony – mogłem wejść na boisko, udało mi się nawet zdobyć bramkę.

Staram się analizować swoją grę, zastanawiam się, co mogę poprawić, szukam rozwiązań, rozmawiam z trenerami, którzy wiedzą, co mi doradzić. W Juve mogłem grać praktycznie zawsze, wygrywać trofea, występować w finałach Ligi Mistrzów, strzelać gole. W reprezentacji to wszystko jest jeszcze przede mną. Mam już 26 lat, nie jestem już 20- ani 21-latkiem, dlatego cały czas staram sie rozmawiać z selekcjonerem, bo chcę zrozumieć, czego ode mnie oczekuje i nad czym powinienem pracować.

Opowiadając o Juventusie, Dybala wspomniał również o różnicach w pracy z Massimiliano Allegrim i Maurizio Sarrim.

Różnice pomiędzy Allegrim i Sarrim? Allegri oczekiwał ode mnie, że będę asystował przy bramkach Mandżukicia, tak jak Vasquez robił to dla mnie za czasów Palermo. Miałem za zadanie angażować się nieco bardziej w defensywę i poświęcić nieco grę w ataku dla reszty drużyny. Koniec końców miałem trzy różne zadania.

W kolejnych latach, trener dał mi zupełną wolność, jeśli chodzi o pozycję na boisku, w związku z czym zacząłem grać jako napastnik, pomocnik oraz skrzydłowy. Robiłem to, czego ode mnie oczekiwał. Nawet teraz, już pod wodzą Sarriego, odgrywam trzy różne role. Świetnie gra mi się z Ronaldo.

Nawiązując do Cristiano Ronaldo, La Joya opowiedział też o swoich pierwszych wrażeniach, związanych z dołączeniem Portugalczyka do drużyny Juventusu.

Muszę przyznać, że pozytywnie mnie zaskoczył jako człowiek. Nie znałem go wcześniej, nikt z nas praktycznie nic o nim nie wiedział. Ostatni kontakt mieliśmy w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, kiedy przegraliśmy z Realem Madryt po rzucie karnym, po którym wybuchły gorące dyskusje. Kiedy do nas dołączył, poznaliśmy go z innej strony. To świetny facet, bardzo towarzyski i przyjazny, zarówno w szatni, jak i poza nią, zawsze chętny do rozmów. Nie każdy zachowuje się w ten sposób.

Któregoś razu dosiadłem się do niego w podróży i powiedziałem: “W Argentynie sporo ludzi cię nie znosi, z powodu twojego stylu bycia, aparycji, ale przekonałem się, że jesteś inny”. Odpowiedział mi wtedy: “Wiem, jaki jestem i przyzwyczaiłem się już do krytyki z tego powodu”. Zacząłem patrzeć na niego inaczej. Na boisku nie dogadywaliśmy się wtedy jeszcze tak dobrze, jak w tym roku. Teraz rozumiemy się już dużo lepiej.

Paulo odpowiedział też na pytanie dotyczące Leo Messiego i tego, “jak trudno jest żyć obok niego”.

Pewnie dzisiaj inaczej bym sformułował to, co powiedziałem kiedyś, tak czy inaczej, nie miałem wtedy złych intencji. Nie zamierzam publicznie mówić źle o kolegach ani ich krytykować. Jeśli oni chcą krytykować mnie, mają do tego prawo. Rozmawiałem nawet o tym z Leo, myślę, że to normalne, że często obaj czuliśmy, że dublujemy swoje role na boisku. Grałem przez pięć lat na tej samej pozycji, co on przez 15 lat w Barcelonie. Obaj czujemy się w tej roli bardzo dobrze. Decyzje podejmuje trener i to oczywiste, że w tym wypadku muszę się dostosować i szukać miejsca tam, gdzie Messiego nie ma.

To właśnie wydarzyło się w Brazylii. Rozmawialiśmy o tym ze Scalonim. Powiedział nam, że nie chce, żebyśmy wchodzili sobie w drogę i to podejście okazało się właściwe. Mówiłem wtedy wyłącznie o kwestiach piłkarskich, o niczym ponad to. Staram się odpowiadać szczerze na zadane pytania, nawet jeśli później niektórzy próbują mnie szufladkować. Mówię to, co myślę i czuję, a jeśli ktoś później ma złe intencje i próbuje przypisać je mnie, nie mam na to wpływu.

Na koniec, Paulo Dybala opowiedział o obecnej sytuacji we Włoszech oraz decyzjach Juventusu, podjętych w porozumieniu z piłkarzami, dotyczących cięć pensji.

Nadal nie wiemy, co się wydarzy, czy wrócimy do gry, czy też nie. Nie wiemy też, czy zostanie nam przyznany tytuł mistrzowski, czy też nie, ale nie to jest w tym momencie najważniejsze. Jesteśmy w kontakcie z całą drużyną za pośrenictwem czatu grupowego. Tamtego dnia zadzwonił do mnie nasz kapitan, Giorgio Chiellini. Powiedział nam wszystkim, że klub poprosił nas o pomoc, w związku z tym, że w obecnym czasie nie notuje żadnych przychodów, a jednocześnie od kilku lat jest notowany na giełdzie, co wpłynęło na zmianę jego sposobu działania.

Kapitan skontaktował się z nami, żeby przekonać się, czy jesteśmy skłonni pomóc. Ostatecznie podpisał w naszym imieniu oświadczenie, w którym zgodziliśmy się zrzec części wynagrodzenia. Nie ukrywam, że w drużynie były różne opinie na ten temat. Niektórym piłkarzom brakowało na przykład kilku rozegranych meczów, żeby otrzymać premię. Padały różne pomysły. To delikatna kwestia i niełatwo o tym mówić. Porozmawialiśmy jednak też o tych spośród nas, którzy są w Juve najdłużej i w końcu doszliśmy do porozumienia. Ostatecznie, to była właściwa decyzja.

Z raportów z Włoch wynika, że już wkrótce Paulo Dybala przedłuży kontrakt z Juventusem. Szefowie turyńskiego klubu uważają go za kluczowego gracza drużyny Starej Damy.

Brak komentarzy

Skomentuj treść

20 maja na boiska?
Przegląd włoskiej prasy

MENU

Powrót

Share to